Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku

Strona główna Fora Historia Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku

Ten temat zawiera 37 odpowiedzi, ma 14 głosów, i został ostatnio zaktualizowany przez  Adrianna 2 miesiące temu.

Przeglądajasz 15 wpisów - od 1 do 15 (z 38)
  • Autor
    Wpisy
  • #11883

    Krzysztof Bulla
    Administrator

    Panie Janek1959 przeniosłem rozmowę na temat obywatelstwa do nowego wątku, aby nie robić już zamieszania w temacie poświęconym Volksliście. Jednak zachęcam Pana do zapoznania się z całym tym wątkiem, gdyż poruszam tam kwestie, które Pana interesują. W szczególności istotne są podstawy prawne, które regulowały te kwestie, które tam poruszałem:

    „Ustawa o obywatelstwie Państwa Polskiego z 20 stycznia 1920 roku w swym art. 1 mówiła, że obywatel polski nie może być jednocześnie obywatelem innego państwa. Wobec tego, gdy do II RP przyłączono cześć Górnego Śląska pojawiła się konieczność określenia obywatelstwa mieszkańców tych ziem. Sprawa ta została uregulowana zarówno w art. 91 Traktatu pokoju między mocarstwami sprzymierzonemi i skojarzonemi i Niemcami, podpisany w Wersalu dnia 28 czerwca 1919 roku
    A także sprawę tę regulowała Konwencja niemiecko-polska dotycząca Górnego Śląska, podpisana w Genewie dnia 15 maja 1922 roku.”

    Moze ktos wie czy po wstapieniu terenow Gornego Slaksa w 1922 roku do granic Polski, na tych czesciach ktore weszly do Polski ludnosc pochodzenia niemieckiego zaraz otrzymala automatycznie obywatelstwo polskie? lub mogla/musiala zlozyc jakies wnioski o Obywatelstwo polskie?. Co mnie jeszcze zastanawia czy np. ludnosc niemiecka ( wlasciwie wtedy byla to ludnosc Pruska ) mogla wyjechac bez problemow z tych terenow ktore weszy w granice Polski po 22 rku na tereny niemieckie ( pruskie )
    Przyklad osoba z Chorzowa mogla wyjechac tak sobie do Bytomia ktore nadal bylo niemieckie?.

    Kwestie obywatelstwa są szczegółowo określone zostały Polsko-niemieckiej konwencji Górno-Śląskiej zawarta w Genewie dnia 15-go maja 1922 r., a zwłaszcza polecam przeczytać część II o tytule „Obywatelstwo i zamieszkanie”. Nie sposób tu wszystkiego opisać, bo jest tego zbyt dużo, ale przytoczę kilka przepisów, aby odpowiedzieć na Pańskie pytanie. Podzielę też pytanie na kilka części, aby zachować jakiś porządek.

    „Moze ktos wie czy po wstapieniu terenow Gornego Slaksa w 1922 roku do granic Polski, na tych czesciach ktore weszly do Polski ludnosc pochodzenia niemieckiego zaraz otrzymala automatycznie obywatelstwo polskie?”

    Zgodnie z art. 25 konwencji obywatele niemieccy, którzy w chwili zmiany suwerenności mają zamieszkanie w polskiej części obszaru plebiscytowego, nabywają z samego prawa
    obywatelstwo polskie, a tracą obywatelstwo niemieckie. W związku z tym zmiana obywatelstwa była automatyczna, choć istniał pewien wyjątek przewidziany w ustępie 2, że obywatele niemieccy, którzy zamieszkali na obszarach ostatecznie za część składową Polski uznanych, lub na obszarze plebiscytowym dopiero po pierwszym stycznia 1908 r obywatelstwo polskie otrzymywali tylko za osobnym upoważnieniem Rządu Polskiego. Od tej zasady tez istniał szereg wyjątków, gdyż po spełnieniu określonych wymogów chwilowe nie zamieszkiwanie terenów przyznanych Polsce nie pociągało żadnych skutków prawnych i obywatelstwo polskie także było nadawane automatyczne.

    Znów art. 26 konwencji stanowił, iż obywatele niemieccy, urodzeni w części polskiej
    obszaru plebiscytowego z rodziców w chwili urodzenia tam zamieszkałych, nabywają z samego prawa obywatelstwo polskie, a tracą obywatelstwo niemieckie, jeżeli w chwili zmiany suwerenności mają swe zamieszkanie w części polskiej obszaru plebiscytowego. Tu podobnie jest także szereg wyjątków kiedy brak zamieszkiwania w chwili zmiany suwerenności nie wywoływał skutków prawnych i obywatelstwo było przyznawane.

    Podsumowując i upraszczając, ogólną zasada była taka, że jeżeli ktoś w chwili zmiany suwerenności, czyli w 1922 roku mieszkał na ziemiach przyznanych Polsce od 1 stycznia 1908 roku lub urodził się na ziemiach przyznanych Polsce z rodziców zamieszkałych na tym terenie to automatycznie otrzymywał obywatelstwo polskie.

    „ludnosc pochodzenia niemieckiego […] mogla/musiala zlozyc jakies wnioski o Obywatelstwo polskie?”

    W przypadku ziem polskich sytuacja była taka, że wniosek musiały złożyć osoby chcące zmienić obywatelstwo na niemieckie. Zgodnie z przyjętą w konwencji zasadą obywatele niemieccy mający ukończonych lat 18, którzy na mocy postanowień konwencji nabyli obywatelstwo polskie, będą mogli optować na rzecz obywatelstwa niemieckiego w przeciągu dwóch lat od chwili zmiany suwerenności. Przez zrzeczenie się tracą obywatelstwo polskie, zachowują zaś obywatelstwo niemieckie.

    Na odwrót było w przypadku osób zamieszkujących ziemie przyznane Niemcom. Zgodnie z art. 27 Polacy, obywatele niemieccy, którzy w chwili zmiany suwerenności zamieszkują w części niemieckiej obszaru plebiscytowego, mogą, o ile mają ukończonych lat 18 optować na rzecz obywatelstwa polskiego w przeciągu dwóch lat od chwili zmiany suwerenności.

    „Co mnie jeszcze zastanawia czy np. ludnosc niemiecka ( wlasciwie wtedy byla to ludnosc Pruska ) mogla wyjechac bez problemow z tych terenow ktore weszy w granice Polski po 22 rku na tereny niemieckie ( pruskie )
    Przyklad osoba z Chorzowa mogla wyjechac tak sobie do Bytomia ktore nadal bylo niemieckie?.”

    Co jest oczywiste przed zmianą suwerenności przenoszenie się z miejsca na miejsce w obrębie Górnego Śląska nie stanowiło problemu, gdyż ludzie Ci obracali się w ramach tego samego państwa. Sytuacja nieco zmieniła się po 1922 roku i regulował ją między innymi art. 33 konwencji, który mówił, że osoby, które optowały na rzecz innego obywatelstwa, mogą w przeciągu 12 miesięcy, licząc od chwili wydania im aktu opcji, przenieść swe zamieszkanie na terytorium państwa, na rzecz którego optowały. Wówczas przysługiwał im szereg przywilejów takich jak możliwość zachowania swych nieruchomości, które posiadają na terytorium państwa, które zamieszkiwały przed wykonaniem opcji, a także osoby te mogły wywieźć z sobą do kraju, na rzecz którego optowały, w okresie 12 miesięcy bez cła, majątek ruchomy wszelkiego rodzaju i nie podlegały z tego powodu żadnym poborom ani opłatom wyjazdowym.

    Jeżeli chodzi o ruch graniczny to można by wyróżnić w tym zakresie trzy sytuacje:
    a) specjalny pas pograniczny – mieszkańcy tego specjalnego pasa pogranicznego mogli korzystać
    ze szczególnych ułatwień przy przejściu granicy. Chodziło o ułatwienie poruszania się ludności zamieszkującej tuż przy granicy. Czasami bywało tak, że rolnik dom miał po jednej stronie granicy, a pole po drugiej stronie granicy. Stąd w konwencji jest szereg przepisów dotyczących tego kto i na jakich zasadach mógł przechodzić przez granice i co mógł mieć ze sobą bez konieczności oclenia tych przedmiotów. Osoby takie otrzymywały specjalne przepustki graniczne ze zdjęciem ,w której poza informacjami pozwalającymi stwierdzenie tożsamości były także wymienione ulgi jakie miały być przyznane danej osobie.
    b) katy cyrkulacyjne – Zgodnie z art. 259 konwencji dla ułatwienia ruchu osobowego w obrębie obszaru plebiscytowego wprowadzono na okres 15 lat, licząc od dnia zmiany suwerenności, system kart cyrkulacyjnych. Wydawane były one wszystkim osobom, zamieszkującym obszar plebiscytowy bez przerwy co najmniej od 1 stycznia 1921 r. Taka karta cyrkulacyjna upoważniała jej posiadacza do dowolnego przekraczania granicy między obiema częściami obszaru plebiscytowego, bez paszportu i bez wizy, oraz do swobody ruchu w drugiej części obszaru plebiscytowego. Jednak karta cyrkulacyjna nie upoważniała posiadacza, mieszkającego w jednej części obszaru plebiscytowego, do udawania się poza obszar plebiscytowy, do jakiejkolwiek innej części tery terytorium drugiego Państwa.
    c) pozostały ruch graniczny – regulowany był odrębnymi przepisami i w tym zakresie do przekraczania granicy potrzebne było posiadanie odpowiednich dokumentów, np. paszportów.

    #11887

    Janek1959
    Użytkownik

    Dziekuje za bardzo ciekawe informacje, chcialbym sie jeszcze dowiedziec jak bylo w tamtych czasach z mowa? czy mogli Slazacy ktorzy wtedy przewaznie mowili i po Slasku i po NNiemiecku rozmawiac spokojnie tymi jezykami? np. po stronie polskiej po niemiecku a po stronie niemieckiej po polsku?. Osobiscie mysle ze w tamtych czasacxh nie bylo takich represarji jak po drugiej wojnie swiatowej?, moze sie myle. Duzo zeczy mnie ciekawi z tamtych lat wiec mam sporo pytan a nie ma juz przodkow z tych lat. Czy np. w kinach po polskiej stronie byly wyswietlanie niemieckie filmy?, czy mozna bylo sluchac muzyki jakiej sie chcialo?. Po prostu o czasach przedwojennych uczylo sie kiedys prawie nic tylko o tych okropnych czasach. Widze na starej fotce moich dziadkow z roku 1924 siedza wesolo w parku katowice i maja przed soba napisane w jezyku niemieckim „cos siemsznego”. Mysle ze po 1945 roku bylo by to nie mozliwe na Slasku w Katowicach.

    #11893

    Krzysztof Bulla
    Administrator

    Mniejszości narodowe miały zapewnione bardzo dużą ochronę w ramach II RP. Regulowało to wiele aktów zarówno państwowych, jak i międzynarodowych. Sama Konstytucja RP z 1921 roku mówiła w art. 109 i 110, że każdy obywatel ma prawo zachowania swej narodowości i pielęgnowania swojej mowy i właściwości narodowych. Ponadto mieli oni zapewnione równe prawo do zakładania czy prowadzenia zakładów dobroczynnych, religijnych i społecznych, szkół i innych zakładów wychowawczych, oraz używania w nich swobodnie swej mowy i wykonywania przepisów swej religii.

    W tym zakresie ponownie mogę się odwołać do cytowanej już Konwencji niemiecko-polskiej dotyczącej Górnego Śląska. Otóż narzucała ona na II RP szereg obowiązków, w tym dotyczących ochrony mniejszości narodowych. W art. 134 stwierdzono że układające się Strony zapewniają osobom, należącym do mniejszości swobodę używania ich języka zarówno w stosunkach osobistych i gospodarczych, jak i społecznych. Żadne postanowienie nie mogło ograniczać korzystania z tej swobody. To samo miało dotyczyć swobodnego używania języka mniejszości w prasie, publikacjach wszelkiego rodzaju jak i podczas zebrań publicznych i prywatnych.

    Mniejszość niemiecka dzięki tym przepisom prowadziła bardzo aktywną działalność kulturalną, społeczną, ale i polityczną. Zatem wydawali wiele niemieckojęzycznych periodyków politycznych czy kulturalnych, mieli własne organizacje, odrębne szkoły niemieckie. W spisie 1931 roku 90 tyś osób deklarowało się jako użytkownicy języka niemieckiego jako ojczystym, a znających ten język chociaż biernie było oczywiście znacznie więcej. Ponadto wielu przypadkach właścicielami przemysłu były właśnie Niemcy, stąd zakazywanie im używania języka niemieckiego było mało realne. Po drugiej stronie granicy Polacy także tworzyli własne organizacje i także prowadzili działalność kulturalną, polityczną i społeczną.

    Jednak trzeba zauważyć, iż nie zawsze postulaty były w pełni realizowane i zdarzały się naruszenia ustalonych zasad. Co więcej początkowe ustalenia stopniowo traciły na znaczeniu wraz ze odchodzeniem państw europejskich od systemu rządów demokratycznych na rzecz większej lub mniejszej władzy wąskiej grupy osób. W szczególności związane jest to przejęciem władzy przez NSDAP w Niemczech oraz przez sanacje w Polsce. Jednak nie ulega wątpliwości, że sytuacja językowa w okresie międzywojennym była znacznie lepsza, niż w 1939 czy 1945 roku.

    Jeżeli chodzi o filmy to nie jestem specjalistą. W kinach na pewno pojawiały się filmy polskie, jak i niemieckie, ale też i z innych krajów np. amerykańskie. Jednak problem ewentualnie mógł dotyczyć napisów i z tego co pamiętam to były z tym jakieś nieporozumienia. Jednak z czasem władze wojewódzkie, w szczególności za rządów wojewody Grażyńskiego dążyły do wyeliminowania filmów niemieckich. Prowadzono bowiem bardzo aktywną politykę promowania polskości.

    W przypadku radia chyba także nie było żadnych ograniczeń. Wydaje mi się, że dopiero od wybuch II wojny światowej używanie radia w „nieodpowiedni” sposób mogło wiązać się z poważnymi sankcjami. Początkowo posiadacze radia nawet gdyby chcieli to i tak mogli odbierać tylko sygnał niemieckiego radia nadawany z Wrocławia, który od 1925 roku wzmacniany był jeszcze w Gliwicach, gdyż innych stacji radiowych w pobliżu nie było. Sytuacja zmieniała się w 1927 roku kiedy powstało Polskie Radio w Katowicach, którego współtwórcą był Stanisław Ligoń. Warto zauważyć, iż prowadził on takie audycje jak „Bery i Bojki” , „Przy żeleźnioku”, czy „U Karlika gro muzyka”. Co najważniejsze były one wygłaszane spolszczoną, ale jednak mową śląską. Zatem już wtedy mowa śląska pojawiła się w takim nowym medium jakim było radio.

    #11899

    Janek1959
    Użytkownik

    Zastanawia mnie dlaczego Ludnosc wtedy jesli sie czula np. niemiecka a przebywala w czasie tego przylaczenia do Polski nie wyjechala na stronie niemiecka?, oczywiscie dotyczy to tez strony odwrotnej. Nie bylo wtedy takich wyjazdow jak po drugiej wojnie swiatowej?. Wiem ze moi dziadkowie urodzone 1905 w Siemianowicach Slaskich po 1922 roku mieszkali nadal w Siemianowicach Slaskich a nalezaly juz do Polksich terenow. Nie moge ich sie juz zapytac dlaczego tam pozostali poniewaz juz nie zyja, ale jest to dla mnie bardzo trudne do zrozumienia. Tlumacze to sobie ze wtedy ludnosc na slasku nie byla zwiazana narodowosiowo ale do swego miejsca urodzenia i zamieszkania. Chociaz jednostki juz wtedy opuscilo te tereny ktore weszly w polskie granice.

    #11909

    Krzysztof Bulla
    Administrator

    „Zastanawia mnie dlaczego Ludnosc wtedy jesli sie czula np. niemiecka a przebywala w czasie tego przylaczenia do Polski nie wyjechala na stronie niemiecka?, oczywiscie dotyczy to tez strony odwrotnej. Nie bylo wtedy takich wyjazdow jak po drugiej wojnie swiatowej?”

    Oczywiście, że wyjazdy były i to bardzo liczne. W szczególności dotyczyło to optantów, czyli tych osób które postanowiły zrzec się obywatelstwa polskiego lub niemieckiego i przyjąć obywatelstwo tego drugiego państwa. Szacuje się, że do 1925 roku wyjechało z województwa śląskiego do Rzeszy ponad 100 tyś Niemców. Do roku 1931 wyjechało jeszcze około 50 tyś Niemców. Co do osób o polskiej identyfikacji, które pozostały na niemieckiej części Górnego Śląska to są pewne spory co do podania jakieś jednoznacznej liczby. Liczbę Polaków szacuje się nawet na 700 tyś, choć spis ludności z 1925 wskazuje, że osób mówiących tylko językiem polskim było 151 tysięcy, a używających języka polskiego i niemieckiego było 383 tyś. Jeżeli chodzi o wyjazdy to do Polski przenieść się miało około 60-70 tyś Polaków. Nie natkałem się na materiały, które jakoś bardziej szczegółowo wyliczałyby liczbę osób, które wyjechały lub zostały, stąd trzeba się opierać na pewnych uogólnieniach.

    Jednak nie ulega wątpliwości, że istniała bardzo duża grupa ludności o nieokreślonej/nieskrystalizowanej narodowości uważająca się po prostu za Ślązaków. Według Korfantego mieli oni stanowić nawet 1/3 ludności województwa. Wahali się oni między jednym, a drugim narodem, a cześć osób, np. zrzeszona w Związku Górnoślązaków była zwolennikami tworzenia osobnego narodu śląskiego. Zatem jednoznaczne określenie, że ktoś był Niemcem czy Polakiem sprawia ogromne problemy i trzeba sobie zdawać sprawę, że bazując na pewnych materiałach źródłowych możemy jedynie domniemywać jakie było poczucie narodowościowe osób wtedy mieszkających na Górnym Śląsku. Nikt nie jest w stanie stwierdzić, co komu siedziało w głowie i jak jego poglądy zmieniały się wraz z upływem czasu, dlatego od razu zaznaczam, że wszelkie dane statystyczne trzeba traktować w tym przypadku z odpowiednią rezerwą, tym bardziej że bazują na uogólnieniach.

    „Wiem ze moi dziadkowie urodzone 1905 w Siemianowicach Slaskich po 1922 roku mieszkali nadal w Siemianowicach Slaskich a nalezaly juz do Polksich terenow. Nie moge ich sie juz zapytac dlaczego tam pozostali poniewaz juz nie zyja, ale jest to dla mnie bardzo trudne do zrozumienia.”

    Oczywiście uzyskując informacje bezpośrednio od przodków mamy pewność, dlaczego podjęli taką a nie inną decyzje. Jednak czasami warto się zastanowić jak my postąpilibyśmy w takiej sytuacji. Tym bardziej, że w genealogii bywa tak, że bardzo często mamy jedynie skrawki informacji na temat naszych przodków, np. w postaci metryk. Zatem aby dowiedzieć się czegokolwiek na temat naszych przodkach trzeba spróbować przeanalizować sytuacje społeczną, polityczną i gospodarczą jaka panowała w danym okresie historycznym. Wówczas możemy chociaż spróbować poznać ich motywy i cel działania.

    Ja myślę, że przyczyn dla których niektóre postanowiły wyjechać lub zostać w Polsce czy Niemczech po 1922 jest wiele. Faktycznie jednym z nich jest to, że duża grupa mieszkańców Śląska nie miała skrystalizowanego poczucia narodowości, przywiązani byli głównie do ziemi na której mieszkali i otoczenia z którym żyli. Po drugie bardzo ważny był też argument ekonomiczny, jeżeli ktoś miał dobrze płatną pracę w jakimś zakładzie to nie opłacało mu się wyprowadzać. Jeszcze większym ograniczeniem do wyjazdu, było posiadanie gospodarstwa. Ludność wiejska aby się przenieść musiałaby sprzedać uprawiana od pokoleń ziemie. Nie mieli jednak pewności czy w nowym miejscu uda się im utrzymać i zaaklimatyzować. Woleli zatem pozostać przy tym co już znają. Po trzecie związki rodzinne też były bardzo istotne, zawsze jest lepiej gdy rodzina trzyma się razem. Nie można też zapomnieć o tym czym pisałem wcześniej, czyli o zagwarantowaniu szerokich praw dla mniejszości narodowych. Ne było konieczności uciekania z Polski czy z Niemiec, w obawie że za mówienie w danym języku będzie można trafić do obozu koncentracyjnego (oczywiście sytuacja zmieniała się w chwili pojawienia rządów totalitarnych) Do tego dochodzi jeszcze ogólna sytuacja geopolityczna. Tak naprawdę dla osób mieszkających w obszarze przemysłowym ta sztuczna granica, jaka została ustanowiona po 1922 tak naprawdę była trochę fikcyjna. Życie nadal toczyło się tak samo jak dawniej, a więc jeżeli ktoś mieszkał po jednej stronie granicy, a jego zakład pracy był po drugiej stronie granicy to jedynym nowym elementem była kontrola graniczna, ale poza tym życie nadal toczyło się tak samo. Co więcej stwarzało nawet nowe możliwości zarobku, bo handel między dwoma państwami stał się bardziej opłacalny, tym bardziej jeżeli ktoś potrafił „ominąć granice celną”.

    #11914

    Janek1959
    Użytkownik

    Napewno to byly inne czasy, pamietam jak moja babcia mi opowiadala ze jak armia czerwona sie zblizala do Podlesia Slaskiego poczatkiem 1945 roku to przyjechal dziadek ciezarowka i chcial aby babcia pakowala najwazniejsze zeczy dzieci i wyjazd do Niemiec na zachod. Wtedy argumentowala babcia ze jeji cala rodzina mieszka w Siemianowicach i nie pozostawi matki, ojca i.t.d. No i chyba zrobila blad w zyciu poniewwaz nie miala wesolego zycia w PRL po wojnie. Jak to sie mowi co sie nie zrobi lub zrobi i tak bedzie nie dobrze. Mysle ze dzisiejsze pokolenia nie maja juz tego przywiazania do terenow gdzie sie urodzili, liczy sie aby bylo dobrze lub lepiej czlowiekowi.

    #11934

    Artur Paczyna
    Użytkownik

    Panie Janku, z tego, co Pan pisze, odczytuję, że niewiele Pan jeszcze wie o niemieckich rządach na Śląsku, plebiscycie, walce o powrót Polski na Górny Śląsk, a w szczególności o tym, czym była II Wojna Światowa i jakie były jej skutki (mam tu na myśli przede wszystkim hekatombę ofiar). Literatura jest bogata, więc do niej odsyłam.
    Po lekturze zrozumie Pan, dlaczego jeszcze dziesiątki lat po wojnie, ludzie budzili się w środku nocy, a na dźwięk niemieckiej mowy, reagowali często ucieczką lub zatykaniem uszu.

    Ze swojej strony jako historyka, który badał sytuację na Górnym Śląsku w okresie międzywojennym, dodam, że migracje Ślązaków narodowości polskiej po 1921 roku miały przede wszystkim swoje źródło w represjach, które na nią spadły oraz w podziale Górnego Śląska, który nie uwzględniał wyników plebiscytu korzystnego dla Polski(np. Miechowice, które nawiasem pisząc w styczniu 1945 roku zapłaciły za to bardzo wysoką cenę). Sytuacja powtórzyła się po 1933 roku, a w szczególności po 1937 roku, kiedy przepisy Konwencji wygasły. W innym miejscu pisałem o porównaniu wyników spisów powszechnych oraz tajnych badań prowadzonych przez hitlerowców a dotyczących języka używanego w nabożeństwach kościelnych. Warto jeszcze raz do nich wrócić, aby zrozumieć, czym dla Ślązaków narodowości polskiej były niemieckie rządy.
    Nie można też zapomnieć o skrytobójstwach, zależności ekonomicznej od niemieckiego kapitału polskich robotników, represjach wobec Polaków posyłających swoje dzieci do mniejszościowych szkół, członków organizacji polskich w Niemczech i na Śląsku Niemieckim (np. Związku Polaków w Niemczech, harcerstwa, itp.) oraz eugenicznych sterylizacjach, które zaczęto wprowadzać jeszcze przed 1939 rokiem, a które dotknęły także polskich działaczy narodowych.

    Co do szacunków migracji Ślązaków po Powstaniach Śląskich, jeszcze niedawno, historycy byli zgodni w szacunkach, że po 1921 roku ogółem wyjechało z obszaru plebiscytowego około 120 tys. Ślązaków, w tym około 60 tys. narodowości polskiej. Pomijając różnicę w szacunkach, słusznie Krzysztof napisał, że w celu ustalenia prawdy, konieczne jest dokładne zbadanie tego tematu.

    Prawo międzynarodowe publiczne bardzo często było i jest skażone ideologią pacyfizmu, która w interesie określonych koterii próbuje zadekretować pokojowe relacje, z których jak dotąd wynikały nowe spory kończące się wojną. W tym kontekście ocena Konwencji genewskiej obowiązującej na Górnym Śląsku w latach 1922 – 1937 również jest niejednoznaczna.

    Artur

    Jesteśmy Polakami
    Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci
    Polak Polakowi Bratem!
    Co dzień Polak Narodowi służy
    Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!.

    #11938

    Jan Lubos
    Użytkownik

    Panie Janku,
    po pierwsze, ludność na ogół nie czuła się „niemiecka” albo „polska”, tylko śląska, zatem nie było powodów, aby opuszczać swój dom. Korfanty wprawdzie podawał, że opcja śląska to zaledwie 30% mieszkańców Górnego Śląska, ale już polski wywiad w tajnych raportach mówił o zdecydowanej większości tej opcji. Konfabulację Korfantego można wytłumaczyć względami propagandowymi, wbrew dzisiejszym stereotypom elity polskie okresy przedplebiscytowego (poza Wielkopolaninami) nie były przekonane do idei przyłączenia Górnego Śląska do Polski (cytuję Piłsudskiego, 1920 r: Górny Śląsk? – mam w d… tą starą niemiecką kolonię). Ruchy ludności oczywiście po wojnie domowej 1921 r. były spore, ale spowodowane raczej obawami o represje zwycięskiej, na danym terenie, strony.
    Polskie prace historyczne na ten temat – publikowane na ogół po przewrocie majowym II RP i głównie w PRL – są obarczone ogromnym ładunkiem propagandowym (np. ten wydumany „utęskniony powrót do Macierzy” :D), w nieco mniejszym stopniu, ale również zafałszowane propagandą są teksty niemieckie.
    Powszechnym błędem jest projekcja naszego dzisiejszego oglądu świata na czasy sprzed stu lat, w tym na nieukształtowane wtedy jeszcze do końca pojęcia narodu (tak, jak dzisiaj to rozumiemy), silnie fałszuje też naszą świadomość tragedia lat powojennych, wymuszająca w śląskich domach swoistą zmowę milczenia i zakazu używania języka niemieckiego. Zmowa milczenia była konieczna – w śląskich domach doskonale pamiętano przesłuchiwania dzieci w 1939 (przez Niemców) i w 1945 (przez Polaków).
    Zdanie pana Krzysztofa, cytuję:
    ” Nikt nie jest w stanie stwierdzić, co komu siedziało w głowie i jak jego poglądy zmieniały się wraz z upływem czasu, dlatego od razu zaznaczam, że wszelkie dane statystyczne trzeba traktować w tym przypadku z odpowiednią rezerwą, tym bardziej że bazują na uogólnieniach”
    jest jak najbardziej słuszne. Chcąc wyrobić sobie jakieś własne zdanie na ten temat, nie można widzieć tamtych wydarzeń z dzisiejszej perspektywy, trzeba spróbować zrozumieć tamtą złożoność, przyjmując ówczesne kryteria i ówczesną wiedzę. Proponuję przeczytać mój stary tekst: http://www.nowiny.rybnik.pl/artykul,40664,polemika-znow-zabraklo-prawdy-o-powstaniach.html

    pozdrawiam i zachęcam do samodzielnych poszukiwań i przemyśleń 🙂
    jjl

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące, 3 tygodnie temu przez  Jan Lubos.
    #11940

    Janek1959
    Użytkownik

    Jak juz wiem to w latach przedwojennych nie bylo przymusu posiadania dokumentow tozsamosci ( dowodow ososbistych, paszportow ) skad wiec wiedziano kto jest po 1922 roku na terenach slaskich przylaczonych do polski Polakiem lub Niemcem?, chyba nawet w tamtych czasach nie bylo obowiazkowe zameldowanie?. a Moze sa w Archiwach spisy ludnosci ktore otrzymaly lub i nie obywatelstwo polskie?. Tak wiec rozumie tez ze cie slazacy ktorzy do 1922 niemcami byli po 1922 stali sie Polakami na tych terenach jak np. Siemianowice Slaskie, wiec musieli tez sluzych w polskiej armi? czy sa jakies ksiegi poborowe z tych lat?
    Pozdrawiam

    #11941

    Jan Lubos
    Użytkownik

    Proszę nie mylić pojęć „narodowość” (polska, niemiecka, śląska, czeska, inna) i „obywatelstwo” (osoby wszystkich powyższych narodowości miały na terenach przyłączonych do Polski w 1922 r. z mocy prawa obywatelstwo polskie).
    Ludzie mieszkający na tej akurat części Górnego Śląska mieli (znowu: z mocy prawa, bez względu na własne przekonania, chęci czy niechęci) obowiązek służyć kolejno: w niemieckiej (do 1922 r), potem polskiej (1922- 1939), potem ponownie niemieckiej (1939 – 1945) i finalnie znowu polskiej armii (po 1945). Zatem – informacja o służbie w takiej czy innej armii nie świadczy w żaden sposób o narodowości. Narodowość jest kwestią osobistą.

    jjl

    #11942

    Janek1959
    Użytkownik

    Panie Janie, oczywiscie ze wiem co jest przynaleznosc narodowa i obywatelstwo, w dzisiejszych czasach nie otrzyma sie obywatelstwa na podstawie jakiegos przylaczenia terenowego tylko na podanie ubiegajacego sie o takie obywatelstwo. Jaka byla wtedy sytuacja znania jezykow?, napewno byli ludzie ktorzy umieli tylko po Niemiecku lub tylko po Polsku. Napewno bylo to bardzo uciazliwe dla takiej ludnosci naraz zyc w Polsce nie umiejac wcale tego jezyka. O listy obywateli stajacych sie po 1922 Polakami chodzilo mi tylko o wyszukania takich list kto stal sie na Slasku Polakiem a kto nie?. Napewno bylo i w Polsce lat 20stych jakies zapiski o obywatelach ludnosci tego Panstwa?, albo zylo sie na dziko nie wiedzac kto mieszka w Polsce kto nie, kto jest obywatelem polskim a kto nie?.
    Czy Slazak po przejsciu na tereny polskie stajac sie Polakiem i majac ok powiedzmy 30stu lat musial tez odbyc zasadnicza sluzbe wojskowa?. Napewno sa tez jakies zapiski z tamtych lat o polskiej zasadniczej sluzbie wojskowej?

    #11944

    Jan Lubos
    Użytkownik

    Niestety polityka jest bardziej brutalna, w dzisiejszych czasach (nie tylko 100 lat temu) na podstawie po prostu przyłączeniu jakiegoś terenu uzyskuje się -przymusowo – obywatelstwo. Vide: np. Krym, gdzie mieszkający Rosjanie, ale także Ukraińcy, Tatarzy i przedstawiciele innych nacji z dnia na dzień stali się obywatelami Rosji.

    Na Górnym Śląsku zdecydowana większość ludności na początku XX wieku była dwujęzyczna. Jeżeli czyimś językiem domowym był dialekt śląski – w szkole nauczył mówić się po niemiecku, jeżeli takim językiem był niemiecki – na ogół z krewnymi, sąsiadami był „zmuszony” rozmawiać po śląsku. Oczywiście były też „czystko niemieckie” domy, ale to na ogół byli nowo przybyli urzędnicy itp. Nawet w arystokratycznych rodach Hochberg von Pless, zu und von Lichtenstein czy Henkel von Donnensmarck była powszechna znajomość języka śląskiego.

    Jako ciekawostkę podam, że na dworze Lichtenstainów aż do lat ’70 ubiegłego wieku pracę mogla dostać tylko osoba znająca język śląski (chodzi oczywiście o dialekt opawski języka śląskiego)
    jjl

    #12147

    Artur Paczyna
    Użytkownik

    do Jana Lubosa:

    1.Nowożytne rozumienie pojęcia Narodu ukształtowało się na Śląsku w II połowie XIX wieku.
    Zasługa w tym m.in. Miarki, księży: Szafranka, Bonczyka, oraz Lompy i wielu innych zacnych ludzi.
    2. Trudno dziwić się, że przed 1919 rokiem ludność potrafiła mówić i pisać po niemiecku. Wszak Niemcy przez 150 lat stosowali przymus szkolny, zmuszający śląskie dzieci do nauki w języku niemieckim, w urzędach i wojsku obowiązywał język niemiecki. To, że Ślązacy potrafili mówić po polsku (także gwarą) pomimo szykan, kulturkampfu i zależności ekonomicznej od niemieckich pracodawców, jest fenomenem. Z całym szacunkiem, ale to, że ludność śląska była dwujęzyczna, wcale nie oznacza, że a priori odrzucała polską tożsamość narodowościową. O tej ostatniej tak naprawdę decydował język pacierza w domu, wpływ lokalnych liderów (zwanych królami), język kazań i nabożeństw kościelnych (Drogi Krzyżowej, Gorzkich żali, Różańca św., Nieszporów, itp.). Msza św. była sprawowana (dzięki Bogu) w języku neutralnym: po łacinie. Na marginesie warto zauważyć, że Ślązacy dobrze znali łacinę kościelną (szczególnie części stałe Mszy św.).
    3. Może to wydawać się dzisiaj śmieszne, ale Ślązacy świadomi narodowo naprawdę czekali na powrót Polski na Śląsk Opolski. Mieli dość pruskiego jarzma w pracy, szkole i urzędach. Przez 150 lat opierali się germanizacji. W wielu miejscach bardzo skutecznie.
    Trudno się także dziwić, że po 6 latach terroru, w 1945 roku wielu z nich z ulgą (i nieuzasadnioną nadzieją) witali armię sowiecką jak wyzwolicieli (piszę o miejscowościach i terenach, które w 1922 roku zostały przyłączone do II RP).

    4. Skoro cytuje Pan Marszałka, oczekuję wiarygodnego źródła. Na marginesie dodam jedynie, że wbrew temu, co Pan przypisuje Piłsudskiemu, bez jego woli, sprytu i realnej pomocy wojskowej (i to pomimo bardzo trudnej sytuacji na froncie wschodnim oraz niechęci salonów, w szczególności Wielkiej Brytanii do koncepcji przyłączenia Górnego Śląska do Polski), Powstania Śląskie nie odniosłyby sukcesu.

    5. Prawda jest, że pewna grupa Ślązaków na początku XX wieku nie miała wyrobionego poglądu w kwestii przynależności narodowej. To właśnie na niej Niemcy próbowali (i próbują?) realizować swoje zamysły polityczne. Stąd w spisie z 1910 roku dodatkowe rubryki mające osłabić wymowę używania języka polskiego na Śląsku Opolskim, stąd enigmatyczne obietnice dotyczące autonomii, czy odrębnego państwa śląskiego na użytek propagandy przedplebiscytowej. Odrodzona Polska zaproponowała Ślązakom konkret w Statucie Organicznym Województwa Śląskiego z 15 lipca 1920 roku.

    Artur

    Jesteśmy Polakami
    Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci
    Polak Polakowi Bratem!
    Co dzień Polak Narodowi służy
    Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!.

    #12156

    Pyjter
    Użytkownik

    do Artura Paczyny :

    Swoimi wpisami przenosi mnie Pan w / odlegle juz niestety / czasy mojej mlodosci …

    #12173

    Jan Lubos
    Użytkownik

    Też mam wrażenie nachalnej i nielogicznej propagandy rodem z peerelu. Smutne, jak bardzo trwała jest moczarowsko-gomułkowska wizja Śląska

    jjl

Przeglądajasz 15 wpisów - od 1 do 15 (z 38)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.

Facebook