Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku

Strona główna Fora Historia Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku

Ten temat zawiera 37 odpowiedzi, ma 14 głosów, i został ostatnio zaktualizowany przez  Adrianna 2 miesiące temu.

Przeglądajasz 8 wpisów - od 31 do 38 (z 38)
  • Autor
    Wpisy
  • #12338

    Artur Paczyna
    Użytkownik

    Podzielam Pana pogląd, że bączek, to zdrobnienie od bąka.
    Problem w tym, że w żadnym ASC parafii miechowskiej, nie występuje pisownia nazwiska Bąk (Bonk) dla rodziny ks. Norberta Bonczyka. Stąd podtrzymuję swoją opinię, że etymologia pochodzi od polskiego bączka.

    Polskie znaki diakrytyczne były stosunkowo często używane przez skrybów w śląskich księgach parafialnych w XVII i XVIII wieku. Ciekawym przykładem jest też XVII w. księga z Szobiszowic, w której wpisy były w języku polskim.

    Artur

    Jesteśmy Polakami
    Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci
    Polak Polakowi Bratem!
    Co dzień Polak Narodowi służy
    Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!.

    #12350

    Krzysztof Szyga
    Użytkownik

    Sam zainteresowany chyba najlepiej wiedział (jako człowiek wykształcony jak na owe czasy) jak się nazywał. I tak tez podpisywał swoje dzieła, w tym to najważniejsze:

    https://polona.pl/item/24988/2/

    Norbert Bontzek
    Myślę, że wszyscy powinniśmy uszanować jego wybór…

    PS: Mistrz świetnie wybrał motto, jakby przewidział naszą dyskusję:
    Parvum parva decent

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące temu przez  Krzysztof Szyga.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące temu przez  Krzysztof Szyga.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące temu przez  Krzysztof Szyga.
    #12355

    Artur Paczyna
    Użytkownik

    Problem w tym, że to nie był jego wybór, lecz efekt germanizacyjnej polityki państwa pruskiego, ignorancji skrybów i urzędników i wielu innych czynników.

    Przykłady można mnożyć …

    Tak się składa, że pisownia nazwisk była i jest przedmiotem swego rodzaju walki pomiędzy zwolennikami różnych wizji Śląska.
    Stąd osobiście jestem zwolennikiem wskazywania prawdziwej etymologii nazwisk.
    Dodam w ogromnej większości: polskiej
    Szczególnie jest to istotne w związku z pewnymi tendencjami w pewnych środowiskach, aby stosować pisownię nazwisk z przełomu XIX/XX wieku, tj. niemiecką i ahistoryczną, gdyż nie biorącą pod uwagę pisowni nazwiska z początku XIX wieku lub wcześniejszej, bo ta nie jest zgodna z wyznawaną przez nich ideologią.

    Artur

    Jesteśmy Polakami
    Wiara Ojców naszych jest wiarą naszych dzieci
    Polak Polakowi Bratem!
    Co dzień Polak Narodowi służy
    Polska Matką naszą – nie wolno mówić o Matce źle!.

    #12360

    Krzysztof Szyga
    Użytkownik

    Artur Paczyna: I znowu tworzy Pan „przytyk do haji”. Po co?
    Czy nie można dyskutować kulturalnie i bez niepotrzebnych podtekstów?

    A może śp. chciał by jego nazwisko wymawiać wg pisowni Bontzek? Może nie chciał, by urzędnicy i współmieszkańcy łamali sobie język dziwnymi „syczeniami”?
    Nazwisko moich przodków wielu wymawiało „Scyga„, dlatego wielu z nich pisało się po prostu „Sÿga”.
    Dzisiaj w Niemczech też wielu woli się nazywać Schyga niż Szyga. Ale nikt im tam nie mówi, że są ofiarami tendencji „pewnych środowisk”, ofiarami pisowni polskiej i ahistorycznej. Po co te antagonizmy?
    Jeżeli ktoś czuje się Polakiem – to jest to jego sprawa. Jeśli ktoś nie czuje się nim – też jest tylko jego sprawą.
    Ja czuję się Ślązakiem. Ślązakiem, nie Polakiem. A prowadzone przeze mnie badania genealogiczne tylko mnie w tym utwierdzają.
    W powyższym oświadczeniu nie ma grama polityki. Jest to, co czuję w sercu, to za co moi przodkowie „dostowali bez lata po rzici” i to, za co jestem Im wdzięczny.
    I bardzo proszę, by to uszanować.

    #12361

    Waldek Szuba
    Użytkownik

    …Problem w tym, że to nie był jego wybór, lecz efekt germanizacyjnej polityki państwa pruskiego, ignorancji skrybów i urzędników i wielu innych czynników.
    Panie Arturze
    Moim zdaniem, jest nadużyciem mówienie: co ktoś wiele lat temu miał na myśli, lub czy był to jego wybór lub kogoś innego nie mając jego pisemnej deklaracji. Choć pisownia podpisu ks.Bontzka taką deklaracją może być.
    …Szczególnie jest to istotne w związku z pewnymi tendencjami w pewnych środowiskach, aby stosować pisownię nazwisk z przełomu XIX/XX wieku, tj. niemiecką i ahistoryczną, gdyż nie biorącą pod uwagę pisowni nazwiska z początku XIX wieku lub wcześniejszej, bo ta nie jest zgodna z wyznawaną przez nich ideologią.
    Z tą pisownią ahistoryczną też bym polemizował. Pisownia mojego nazwiska z przełomu XVIII i XIX wieku Schuba nie pasuje do Pana teorii. A kiedy uznano ją za „błędną” i zmieniono na Szuba, to historyk zapewne doskonale wie.
    Jako Ślązak z dziada pradziada, proszę o zrozumienie że można czuć Ojczyznę tą „dużą” i tą „lokalną” trochę inaczej niż Pan, a historia nie jest taka czarno-biała jak wynika z Pańskich wpisów. A odcienie szarości są również piękne i pożyteczne.
    Pozdrawiam
    Waldek

    #12362

    Pyjter
    Użytkownik

    Argument o odgornej ” polityce germanizacyjnej ” jest maczuga ktora propaganda polska walila ” zwolennikow pewnych tendencji w pewnych srodowiskach ” przez dziesieciolecia cale ! Szczegolnie gorliwie wymachiwala nia w czasach malointelektualnej ” wladzy ludowej ” …
    Dlatego proponowalbym Panu wiecej delikatnosci podczas machania .
    Czy naprawde wierzy Pan iz przodek panski zmuszony byl do podpisywania swoich dziel nazwiskiem ktore wymyslila mu owa znienawidzona wladza ? To dlaczego zaraz w pierwszym zdaniu dokonuje transkrypcji Bontzek – Boncek nie dbajac o staropolskiego owada ? Jezeli caly tekst pisany jest przy uzyciu polskich znakow diakrytycznych dlaczego nie uzyl ich w zboznym celu sprostowania falszerstwa pruskich urzednikow ?
    Wystarczy zapoznac sie z jakimkolwiek duplikatem ksiag metrykalnych by stwierdzic iz pelne sa Jonkow, Voytkow, Kubow , Kasiek itp itd.
    Jak ma sie to do panskiego przekonania o brutalnej germanizacji ? Toz przecie skryba nie wylazlby z mamra po tak grubianskim falszerstwie oryginalnych wpisow …

    #12372

    Jan Lubos
    Użytkownik

    Moje całe – przyznaję niewielkie – doświadczenie podpowiada mi, że na Śląsku wiele dzisiaj odbieranych jako niemieckie nazwiska, ma słowiański (nie polski, a własnie słowiański) rodowód i odwrotnie, wydawałoby się czysto słowiańskie, polskie nazwiska pierwotnie były nazwiskami niemieckimi. Przy czym, o ile ta wyklinana w polskiej historiografii „germanizacja nazwisk” działa się najczęściej naturalnie, wskutek używania wyuczonego w szkole zapisu fonetycznego brzmienia nazwiska (np.: Witczyk [młody Wit, na północy Górnego Śląska wymawiane Witcyk] -> Witzig), to ich polonizacja prowadzona była na ogół przymusowo, wg arbitralnej decyzji polskiego urzędnika (np. Mainka -> Mańka).

    Odwoływanie się do „polskości” zapisu nazwisk w najstarszych księgach parafialnych jest ahistoryczne, można co najwyżej mówić o zapisie słowiańskim, a precyzyjniej: staroczeskim. Każdy musiał się spotkać np. z występującą na naszym terenie jedynie w zapisie staroczeskim samogłoską ÿ :). Zresztą nie jest przecież tajemnicą, że przez setki lat staroczeski na całym Górnym Śląsku był językiem urzędowym, językiem ludzi wykształconych i władców, a dokumenty nawet z późnego średniowiecza pisane w tym języku są do dzisiaj zrozumiałe dla Ślązaków, o ile tylko wiedzą jak odczytywać niewystępujące (lub inaczej czytane) w języku polskim litery lub dwuznaki.

    jjl

    tak na marginesie, myślę, że sugerowanie, iż ks. Bontzek nie wiedział, jak poprawnie zapisać własne nazwisko jest niepoważne, a ewentualne przypuszczenie, że podpisywał się tak, a nie inaczej pod przymusem – najzwyczajniej śmieszne 🙂

    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 9 miesiące temu przez  Jan Lubos.
    #14924

    Adrianna
    Użytkownik

    Dziekuje za bardzo ciekawe informacje

Przeglądajasz 8 wpisów - od 31 do 38 (z 38)

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.

Facebook