Odpowiedz do: Volkslista Górny Śląska

Strona główna Fora Źródła genealogiczne Volkslista Górny Śląska Odpowiedz do: Volkslista Górny Śląska

#11463
Jan Lubos
Użytkownik

zacytuję p. Krzysztofa:
“(…) Jeżeli chodzi o Górny Śląsk to duże znaczenie miał policyjny spis ludności przeprowadzony w 1939 roku. Była to ankieta zawierająca kilka podstawowych pytań, jak i te dotyczące narodowości. Na obszarze Śląska, który przed 1922 należał do Niemiec narodowość niemiecką zadeklarowało 94,97 % ludności, a polską jedynie 4,75 %. (…)”

Jak zwykle diabeł tkwi w szczegółach. Te 94.97% to po prostu osoby urodzone na Górnym Śląsku w czasie, gdy był częścią Niemiec oraz dzieci tych osób – przypominam, że przed 1939 r część Górnego Śląska zaledwie 17 lat była w granicach II RP. Z kolei 4 z ułamkiem procenta to ludność napływowa na Górny Śląsk w siedemnastoleciu międzywojennym. Brało się to z specyficznego dla Niemiec pojmowania narodowości (tzw. prawo ziemi i prawo krwi) i stąd późniejsze kategoryzowanie autochtonów ziem przyłączonych w 1939 r (de facto dyskryminujące prawnie osoby o niższych kategoriach).
Obiektywnie śląscy autochtoni byli gorzej traktowani i w Rzeszy Niemieckiej i potem w Polsce. Nie jest prawdą, że tzw. podpisanie lojalki rozwiązywało problem Górnoślązaka w Polsce, czy że była to nie dotkliwa formalność. Tzn. oficjalnie – tak. Nieoficjalnie – Górnoślązacy nie mogli np. przez wiele lat zajmować kierowniczych stanowisk. I bez znaczenia był fakt posiadania wysokich kwalifikacji czy nawet przynależności partyjnej. Np. dopiero w latach ’70 Górnoślązak został dyrektorem kopalni, a z mojej najbliższej rodziny znam przypadek, że przedwojenny główny mechanik na kopalni po wojnie pełnił funkcje jedynie sztygara, który – aby było ciekawiej – uczył zawodu w technikum wieczorowym swojego kierownika, swojego nadsztygara i swojego głównego mechanika. Aby było jeszcze ciekawiej, był to odznaczany powstaniec śląski, za którym już we wrześniu 1939 r wywieszono listy gończe.
Tragedia Górnośląska i jej konsekwencje była przez lata przemilczanym faktem, który na szczęście ostatnio jest coraz śmielej badany. Trzeba dodać: wbrew oporom np. centrali IPN. Polecam pozycję dokumentalną “Jo był ukradziony. Tragedia Górnośląska ziemia rybnicka” lub zbeletryzowane wspomnienia “Pokolenie w czerni” Buczyńskiego, lub mającej mieć premierę w przyszłym tygodniu “Mała zbrodnia. Polskie obozy koncentracyjne” M. Łuszczyny, krakowskie wydawnictwo Znak Horyzont.

Osoby urodzone w latach ’40 i ’50 pamiętają, że w domach śląskich obowiązywał niepisany zakaz używania języka niemieckiego (pokolenie starsze było praktycznie w 100% dwu- lub trójjęzyczne: śląski, niemiecki, polski) czasami jednak łamany przez starszych, gdy rozmowa dotyczyła spraw, o których dzieci nie powinny wiedzieć. Zakaz – pamiątka przesłuchiwania dzieci pod kątem języka domowego. Przesłuchiwania i w Niemczech i w Polsce. Jeszcze w połowie lat ’70 można było być szykanowanym w szkole za używanie (nie na lekcji!) języka śląskiego.

jeszcze jeden cytat:

“Jeżeli chodzi Ziemie Odzyskane to moim zdaniem oficjalne stanowisko władz państwa nie było omijane.”

O faktach się nie dyskutuje, one po prostu były. Etnicznych Niemców w samym Wrocławiu po wojnie pozostało (musiało zostać) kilkanaście tysięcy (fachowcy + ich rodziny). Podobnie, na mniejsza oczywiście skalę, było we wszystkich większych dolnośląskich miastach, a czasami nawet pojedyncze osoby w gminach wiejskich.
Można, jak to później uczyniono, szukać interpretacji prawnej konieczności/możliwości tego faktu. Nie zmieni to samego faktu 🙂

Sorry za znaczne odejście od tematu, ale problem jest prawie nieznany nie tylko w Polsce, ale i na Górnym Śląsku.

pozdrawiam
jjl

  • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 years, 10 months temu przez Jan Lubos.
  • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 years, 10 months temu przez Jan Lubos.