Odpowiedz do: Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku

Strona główna Fora Historia Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku Odpowiedz do: Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku

#12372
Jan Lubos
Użytkownik

Moje całe – przyznaję niewielkie – doświadczenie podpowiada mi, że na Śląsku wiele dzisiaj odbieranych jako niemieckie nazwiska, ma słowiański (nie polski, a własnie słowiański) rodowód i odwrotnie, wydawałoby się czysto słowiańskie, polskie nazwiska pierwotnie były nazwiskami niemieckimi. Przy czym, o ile ta wyklinana w polskiej historiografii “germanizacja nazwisk” działa się najczęściej naturalnie, wskutek używania wyuczonego w szkole zapisu fonetycznego brzmienia nazwiska (np.: Witczyk [młody Wit, na północy Górnego Śląska wymawiane Witcyk] -> Witzig), to ich polonizacja prowadzona była na ogół przymusowo, wg arbitralnej decyzji polskiego urzędnika (np. Mainka -> Mańka).

Odwoływanie się do “polskości” zapisu nazwisk w najstarszych księgach parafialnych jest ahistoryczne, można co najwyżej mówić o zapisie słowiańskim, a precyzyjniej: staroczeskim. Każdy musiał się spotkać np. z występującą na naszym terenie jedynie w zapisie staroczeskim samogłoską ÿ :). Zresztą nie jest przecież tajemnicą, że przez setki lat staroczeski na całym Górnym Śląsku był językiem urzędowym, językiem ludzi wykształconych i władców, a dokumenty nawet z późnego średniowiecza pisane w tym języku są do dzisiaj zrozumiałe dla Ślązaków, o ile tylko wiedzą jak odczytywać niewystępujące (lub inaczej czytane) w języku polskim litery lub dwuznaki.

jjl

tak na marginesie, myślę, że sugerowanie, iż ks. Bontzek nie wiedział, jak poprawnie zapisać własne nazwisko jest niepoważne, a ewentualne przypuszczenie, że podpisywał się tak, a nie inaczej pod przymusem – najzwyczajniej śmieszne 🙂

  • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 3 years, 9 months temu przez Jan Lubos.