Odpowiedz do: "Śląskie" haplogrupy

Strona główna Fora Genealogia genetyczna "Śląskie" haplogrupy Odpowiedz do: "Śląskie" haplogrupy

#13860
Jan Lubos
Użytkownik

Spory bałagan w nazewnictwie, datowaniu i interpretowaniu, z którym możemy się spotkać na różnych forach poświęconych genealogi Y DNA, zniechęca wiele osób do zagłębiania się w tą fascynującą tematykę.
Pamiętajmy, że ta gałąź nauki powstała i rozwija się – bardzo dynamicznie – na naszych oczach. Często porządek w systematyce i nazewnictwie dzisiaj uzgodniony pomiędzy ośrodkami zajmującymi się tymi badaniami, już dzisiaj też może być zdezaktualizowany nowymi odkryciami. Z tego też powodu na wizerunkowy chaos ma wpływ tempo aktualizowania stron oraz korzystanie przez prowadzących te strony z różnych źródeł informacji.

Innym problemem, z którym możemy się spotkać przede wszystkim na forach dyskusyjnych, jest przeniesienie i uogólnienie sporu historyków i archeologów zapoczątkowanego w odniesieniu do Polski w XIX w przez pochodzącego z Tylży niemieckiego archeologa Gustafa Kossinn’a. Spór podzielił historyków na allochtonistów i autochtonistów. Ci pierwsi – za Kossinn’ą i zajmującą podobne stanowisko historiografią radziecką (a potem rosyjską) chcącą ambicjonalnie wskazać początki Słowian na swoich terenach – twierdzili i twierdzą, że plemiona Słowiańskie przybyły na tereny Europy Środkowej czyli między innymi na tereny Polski dopiero w V – VI wieku. Autochtoniści zaś wykazują odwieczną słowiańskość czy wręcz polskość ziem nad Wisłą i Odrą. Ukształtowane w ten sposób poglądy, przenoszą się niestety również na interpretowanie wyników oraz na wprowadzane nazwy własne w genealogii genetycznej. Można to zaobserwować i na forach http://www.eupedia.com (w sumie dobrego i dość często aktualizowanego portalu) na forach i portalach rosyjskojęzycznych tudzież w wypowiedziach czy komentarzach niektórych polskich specjalistów, broniących jak niepodległości tezy o leżącym na wschodzie Europy mateczniku plemion, które utworzyły etnolekt słowiański. Z kolei modelowym krańcowym autochtonistą w interpretowaniu wyników genealogii genetycznej jest autor (bardzo jednak dobrej i często aktualizowanej w warstwie faktograficznej) strony http://www.tropie.tarnow.opoka.org.pl/. Jego entuzjastyczne tropienie nowości, które można zinterpretować, jako wskazujące odwieczną polskość jest wręcz sympatyczno – zabawne (cytuję zachowując oryginalną pisownię: “Rasiści z Zachodu czy Wschodu oraz rodzimi nie mogą już nam ubliżać, iż Polacy nad Wisłą to przybłędy z nikąd, a Polska jest krajem z jakiegoś przypadku! Mamy tu wszak ciągłość pobytu w Europie i nad Wisłą już niemal od czasów Lodowcowych”), co nie zmienia faktu, że jego rewelacje interpretacyjne trzeba traktować bardzo ostrożnie.
Moim zdaniem prawda, jak zwykle, leży pośrodku. Pamiętając o niewielkim zagęszczeniu ludności Europy Środkowej w starożytności, które na terenach ubogich w cieki wodne (a takie są właśnie ziemie od Łaby po zachodnią Ukrainę) musiało być jeszcze mniejsze, nietrudno wyobrazić sobie nieliczne plemiona tworzące etnos słowiański, zgodnie przemieszane na tym ogromnym obszarze z na ogół przemieszczającymi się w dłuższej perspektywie czasu na zachód plemionami germańskimi. Napływające ze wschodu we wczesnym średniowieczu inne plemiona etnosu słowiańskiego silnie zwiększyły liczebność Słowian, co w sumie pozwoliło im zdominować ten teren (podobne zdanie wyraził np. prof. M. Figlarowicz w wywiadzie, na który trafiłem po przeczytaniu krytykującego je polskiego allochtonisty na angielskojęzycznym forum 🙂 ). Te i inne spory interpretacyjne nie powinny przysłaniać nikomu faktu, że genetyka jest nauką ścisłą, a gromadzone z roku na rok dane, choć wciąż i długo jeszcze niestety mało wystarczalne, ograniczają pole dla ideologicznych interpretacji.

Datowanie czasu powstawania haplogrup to osoby problem. W różnych miejscach możemy spotkać się z dwoma różnymi wielkościami, charakteryzującymi konkretną mutację. Najczęściej podawany jest oszacowany czas powstania tej mutacji. Wiek ten naliczany jest na podstawie liczby tzw. mutacji szybkozmiennych zaobserwowanych w naszym DNA. Idea jest prosta: potrafimy oszacować co ile lat (statystycznie) konkretna mutacja może się zdarzyć. W ten sposób możemy określić ile lat musi istnieć badana haplogrupa, by wszystkie zaobserwowane mutacje szybkozmienne zdążyły się pojawić. W praktyce problem jest niebotycznie bardziej złożony. Problemem jest nie tylko dokładne oszacowanie czasu potrzebnego na pojawienie się każdej z tych mutacji. Dużo większą trudność sprawia fakt, że mutacja, która już się zdarzyła, mogła po upływie jakiegoś czasu zmutować ponownie, wracając do poprzedniego stanu i w dodatku taki przeskok w niektórych wypadkach mógł, ale nie musiał, zdarzyć się wielokrotnie. Choć trudno w to uwierzyć, coraz lepiej radzimy sobie także z tym problemem, dlatego z roku na rok datowania są coraz lepsze i dokładniejsze, przy czym ponownie, jak poprzednio: więcej danych, więcej próbek -> lepsze, dokładniejsze wyniki.
W rzetelnych publikacjach możemy spotkać nie wiek, a przedział czasu powstania mutacji definiującej haplogrupę, czasami z dodaniem wynikającego z tego przedziału szacowanego średniego wieku. Żeby było zabawniej, portale zajmujące się genealogią genetyczną podają albo bezwzględną liczbę lat (yb – years before), albo rok (prawie zawsze jest to r.p.n.e.) i w dodatku rzadko aktualizują raz wpisane datowanie.
Inną spotykaną wielkością datującą haplogrupę, a raczej żyjących dzisiaj nosicieli (posiadaczy) tej haplogrupy jest szacowany czas, który upłynął od wspólnego przodka wszystkich znanych aktualnie posiadaczy tej haplogrupy. Innymi słowy, ta wielkość mówi, kiedy żył ich wspólny przodek. Przy najmłodszych, najpóźniejszych mutacjach, czas ten najczęściej praktycznie pokrywa się z wiekiem haplogrupy, prze najstarszych różnica może sięgać tysięcy lat.

Miejsce pojawienia się konkretnej haplogrupy to jeszcze inny ciekawy i wzbudzający emocje temat. Nie są tu niezbędne (są przydatne, pomagają i wskazują) jak wielu sądzi badania próbek archeologicznych. Podobnie jak przy datowaniu, miejsce to można czasami odczytać również w DNA współcześnie żyjących, przy odpowiednio dużej ilości próbek. Idea takiej lokalizacji pierwotnego pojawienia się mutacji opiera się na założeniu, że w miejscu, gdzie przebywał pierwotny posiadacz tej mutacji (a w każdym razie człowiek posiadający tą mutację, którego potomkowie dotrwali do naszych czasów, co z naszego punktu widzenia nie robi praktycznej różnicy) dzisiejsze zróżnicowanie genetyczne jego potomków jest największe nawet w stosunkowo małej populacji. To logiczne. Jeżeli gdzieś jakaś haplogrupa mogła wydawać mutacje przez (przykładowo) 10 000 lat, to nawet jeżeli miejsce nie służyło rozrostowi populacji, zróżnicowanie potomków będzie większe, niż w miejscu, gdzie tylko 5 000 lat temu osadził się nosiciel tej samej haplogrupy, a dzięki super sprzyjającym warunkom jego potomkowie rozmnożyli się nawet w ogromny, ale bardziej jednolity genetycznie naród. Takie np. rozumowanie doprowadziło kilka lat temu prof. P. Underhill’a (ze współpracownikami) do wskazania jako pierwotnego miejsca w Europie nosicieli haplogrupy R1a1 na Bałkanach. Bardzo interesująca publikacja właściwie już w momencie ogłoszenia została silnie skrytykowana ze względu na bardzo konserwatywne datowanie próbek (przypominam o ogromnej dynamice zmian szacowania wieku haplogrup), co oczywiście nie umniejsza znaczenia tej lokalizacji. Do mnie bardzo przemawia rodowód bałkański, następujące po nim przemieszczenie się potomków tych protoindoeuropejczyków na północ i z czasem, poprzez Bramę Morawską do dorzecza Odry i następnie dalej na wschód i zachód już kilka tysięcy lat temu.

Miało być o R1a1 – może następnym razem się uda 🙂