Odpowiedz do: Geneza nazwisk

Strona główna Fora Towarzyskie Geneza nazwisk Odpowiedz do: Geneza nazwisk

#5029
Artur Paczyna
Użytkownik

Próbowałem jedynie uporządkować naszą wymianę myśli, poprzez zakreślenie ram czasowych i językowych oraz terytorialnych, ale widzę, że odniosłem skutek odwrotny do zamierzonego. Kolejnym moim celem była próba przyjrzenia się tematowi bez z góry założonej tezy oraz w oderwaniu od naszych subiektywnych ocen rzeczywistości (przede wszystkim tej obecnej, opartej na tragicznych doświadczeniach mieszkańców Śląska w XX w.).
Powyższe posty raczej nam tego zamierzenia nie ułatwiły, a doza emocji (i ironia w poście Krzysztofa) w nich zawarta jest na tyle duża, że nie wiem, czy w ogóle takie rozważania będą możliwe.
Dla porządku: daleki jestem od narzucania swojego zdania innym, ale proszę o uszanowanie wolności wypowiedzi i minimum szacunku dla ich autora.

1. Mirosławie: Etnolekt śląski jest częścią języka polskiego (staropolskiego). żyjemy w czasach, w których odrzuca się w całości osiągnięcia nauki o Śląsku i Ślązakach z okresu przed 1989 rokiem. W czasach, w których słowo gwara nabiera pejoratywnego znaczenia (przynajmniej u niektórych, bo ja tak nie uważam), a język i naród śląski oraz autonomię wypisuje się na sztandarach koalicjanta partii rządzącej w sejmiku śląskim (w poprzedniej kadencji). Są to czasy, w których próbuje pisać się historię Śląska i Ślązaków od nowa z wykorzystaniem zużytych sto lat wcześniej metod (vide: spisy powszechne z I połowy XX w., ruch ślązakowski z okresu międzywojennego, itp.). Tak się dziwnie składa, a może nie dziwnie, tylko tak właśnie ma to wyglądać, że podkreśla się tradycje niemieckie (obecne jak najbardziej na Śląsku), tyle tylko, że jednocześnie próbując odebrać tradycjom polskim, należne im miejsce.
Na to ostatnie, chociażby przez wzgląd na przelane w mojej rodzinie krew i pot za Polskę (i Śląsk jako jej integralną część), jak również moje starania, aby prowadzone przeze mnie historyczne badania były prowadzone uczciwie zgodnie z zasadą “tylko prawda jest ciekawa”, mojej zgody być nie może.
Nadmieniam, że to, co napisałeś o położeniu Ślązaków w okresie międzywojennym i po II Wojnie Światowej, o zawodzie i rozgoryczeniu, dotyczyło także mojej rodziny.
Ale nie zmienia to faktu, że dla mnie Polska to Macierz (mała litera w moim poście to sprawka chochlika), a Pięć Prawd Polaków – “Katechizm”. Oczekuję, że to uszanujesz, tak jak ja szanuję tych mieszkających od pokoleń na tej ziemi, którzy swoją Ojczyznę chcą widzieć w Niemczech.
Pozwól mi podejść do różnego rodzaju “nowinek” z należytym dla historyka dystansem.

2. Krzysztofie, wbrew temu, co piszą niektórzy historycy związani z RAŚ, termin Górny Śląsk pojawił się przy okazji kolejnego podziału administracyjnego Śląska (w ramach Cesarstwa Pruskiego) w końcu XIX wieku. I to on determinuje współczesną nomenklaturę. Wcześniej funkcjonowała nazwa odwołująca się do Księstwa Opolskiego (Rejencja Opolska). Co istotne, przed podziałem administracyjnym, o którym piszę wyżej, nazwa Górny Śląsk nie była powszechnie używana przez Ślązaków. Nietrwałe kilkuletnie epizody z okresu przed zajęciem Śląska przez Prusy, kiedy nazwa ta pojawia się tylko w nomenklaturze politycznej jakiegoś wycinka terytorium, moim zdaniem nie są warte naszej uwagi. Biorąc pod uwagę zaproponowany zakres czasowy naszych rozważań, w związku z powyższym, uznałem, że posługiwanie się pruską nomenklaturą, jest ahistoryczne i nadal podtrzymuję moje zdanie na ten temat.

Co do nazwisk. Sądziłem, że interesuje Cię ich etymologia, stąd moje zaangażowanie w wątek. Niestety nie podzielam opinii, że można mówić o typowo śląskich nazwiskach na podstawie przykładów, które przytoczyłeś. Wskazują one jedynie na gwarową wymowę (a w konsekwencji pisownię) polskich nazwisk (bo, że mają one polską etymologię, sporu między nami nie powinno być). O tym co potrafili niemieccy skrybowie zrobić z polskimi nazwiskami, można napisać pracę doktorską. Dla porządku muszę jedynie zauważyć, że najpierw miał miejsce proceder zniemczania polskich nazwisk na niemieckie (np. Śledź na Herring, Bim na Boehm). i działo się to zasadniczo w XIX w.(ale także w XX wieku, szczególnie w okresie hitlerowskim – np. Krótki na Kroner Podobnie jak nazwy miejscowe polskie były zniemczane najpierw w tłumaczeniu wprost (np. Sucha Góra na Trockenberg – XIX w., Miechowice na Miechowitz – XVIII w.), by w 1936 roku zmienić je na takie niemieckie nazwy, które zupełnie zostały oderwane od polskiego ich pochodzenia (np. Miechowitz na Mechtal). Paradoksem jest to, o czym piszesz, że spolszczanie nazwisk po 1922 i 1945 roku było automatyczne, dalekie od pierwowzoru polskiego lub zastępujące pisownię niemiecką – polską. Przyznasz jednak, że obecna moda na powrót do pisowni niemieckiej nazwisk polskich tylko dlatego, że dziadek w 1915 roku takie nazwisko miał w akcie małżeństwa lub urodzenia, jest … no właśnie, jakie? Dla mnie dziwne, ahistoryczne i dużo mówiące o świadomości narodowej.
Stąd raczej postulat, aby nasza działalność przyczyniała się do popularyzacji wiedzy o przeszłości, a w konsekwencji, do wzrostu świadomości historycznej, co jak wiesz przy sporej grupie nie potrafiącej określić swojej narodowości (dotyczy XX w., ale i obecnie pewnie tacy są), może być ważne.

XIX w. (XVIII także), to okres, gdy germanizacyjne dyrektywy płynące z Berlina zniekształcały nazwiska polskiego pochodzenia. Stąd mój pogląd, aby rozważaniami naszymi objąć okres wcześniejszy (oczywiście nie bez zastrzeżeń, ale na razie nie chciałbym gmatwać).

Artur

Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.

Wojciech Korfanty