Odpowiedz do: Działo się na Śląsku…

Strona główna Fora Historia Działo się na Śląsku… Odpowiedz do: Działo się na Śląsku…

#5400
Artur Paczyna
Użytkownik

Damian napisał:
“Zawsze się zastanawiałem ile jest przekłamań w naszych drzewach. No cóż, nigdy sie nie dowiemy czy Jan Nowak faktycznie był synem Jana Nowaka? Czy moze mieszkającego obok Kowalskiego;)”.

Temat bardzo ciekawy.
Sądzę, że wciąż zagadnienie roli kobiet w naszych rodach jest niedowartościowane, a według mnie kluczowe do zrozumienia kim jesteśmy.

W księgach można napotkać wzmianki o uznaniu ojcostwa przez męża matki dla pozamałżeńskich dzieci.
Sporo w nich także wiedzy dotyczącej służących na dworze (i nie tylko) panien i ich dzieci (których ojcem byli nie tylko żołnierze, ale i panowie szlachta).

W każdym razie, o ile jeżeli dzieci rodziły się w ok. 9.miesięcznych cyklach, pewności nie ma, ale domniemanie, kto był ich ojcem jest, o tyle każda inna sytuacja (np. urodziny dziecka 3 miesiące po zaślubinach małżonków), to już sytuacja wątpliwa, co nie oznacza, że z góry należy uznać, że każde dziecko urodzone poza biologicznymi terminami, to dziecko nie męża, lecz innego mężczyzny.

Bogobojność, ład społeczny, presja środowiskowa, itp. hamowały chuć co bardziej krewkich osobników. Kobiety zawsze miały gorzej i tutaj cudzołóstwo (choć rzadkie – do 5% populacji) często wychodziło na jaw.

Żydzi rozwiązali ten problem wskazując na matkę, jako podstawę określenia potomka i dziedzica.

Współczesność w tym względzie nam nie pomaga, a wręcz przeciwnie, gmatwa sprawę.
In vitro, surogatki, rodzic 1 i rodzic 2 zamiast matki i ojca, zaprzeczenie ojcostwa (DNA), kryzys małżeństwa (niewierność i nieuczciwość małżeńska) i wiary oraz forsowanie związków pozamałżeńskich (widoczny proces rozłożony w czasie: od tzw. małżeństw cywilnych i rozwodów, poprzez promowanie podatkowe i zasiłkowe konkubinatów, aż do usankcjonowania związków partnerskich, w tym obecnie także jednopłciowych w niektórych państwach), zmiana prawa w powyższym zakresie, zmiana mentalności społecznej (w kierunku akceptacji pozamałżeńskich relacji seksualnych i życia na kocią łapę), oznacza regres cywilizacyjny i w konsekwencji … koniec genealogii takiej, jaką znamy. Zaryzykuję pogląd, że to ostatni moment, aby jeszcze coś ustalić w miarę pewnego.

Następne pokolenia będą miały z tym WIELKI kłopot.

Artur

Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.

Wojciech Korfanty