Przysięga celibatu

Strona główna Fora Historia Przysięga celibatu

Przeglądasz 1 wpis (z 1)
  • Autor
    Wpisy
  • #51376
    Stefan Nowak
    Użytkownik

    Drodzy Państwo!
    Czy ktoś zetknął się może z podobnym przypadkiem do tego, który widać na załączonej stronie (zapis pierwszy od góry, po lewej)?

    View post on imgur.com


    Jak rozumiem, w dniu 26 listopada 1765 roku we wsi Polanka mój przodek Franciszek Tomaszek wziął ślub z Katarzyną Dawid (Dawidt). Stało się to wszakże za pozwoleniem biskupa (urzędu biskupiego) po złożeniu „przysięgi celibatu” w obecności kapłana (w tej roli wielebny ojciec Simon Briga) oraz rektora z Koenigsbergu (czyli dzisiejszych Klimkowic), nazwiskiem Josef Juroszek.
    Ową „przysięgę celibatu” rozumiem jako złożenie oświadczenia, że nowożeńcy są stanu wolnego. Byłoby to zrozumiałe, gdyby któreś z nich (chyba Pan Młody, bo to przy jego nazwisku zapisano tę klauzulę) okazało się w danej miejscowości osobą nikomu nieznaną. Rzecz w tym, że tak nie było. Narzeczony został w tej parafii ochrzczony (w roku 1739), podobnie jak jego ojciec (1712) i matka (1714); brały tam też ślub obie pary jego dziadków (1704 i 1708), jak również żył tam co najmniej jeden jego pradziadek (ur.1652). Na temat rodziny Panny Młodej mam mniej danych, wszelako z pewnością i oni pochodzili z tej samej miejscowości (Polanki), co zresztą widać w załączonym akcie (vide też: rubryka „świadkowie”).
    A zatem żadne z narzeczonych nie było „nieznane” i to na tyle, że musiało aż składać przy świadkach przysięgę, że jest stanu wolnego.
    Po co więc to pozwolenie biskupa i wspomniana, publiczna deklaracja?
    „AI” podpowiedziało mi, że „taki zapis w metryce ślubu najczęściej wskazuje na sytuację nietypową: ślub byłego duchownego/zakonnika; Jeśli Twój przodek był wcześniej księdzem lub zakonnikiem, przed zawarciem małżeństwa musiał uzyskać laicyzację…
    Wydaje mi się jednak, że to nazbyt rzadka sytuacja, a sztuczne algorytmy po prostu „zafiksowały się” tu na wyrazie „celibatus„.
    Tak czy siak dziwnym wydaje mi się brak jakiejkolwiek dodatkowej (objaśniającej) informacji przy tym zapisie. Pozwolenie biskupa byłoby potrzebne na wypadek małżeństwa między bliskimi krewnymi, albo wobec jakichś przeszkód kanonicznych, ale wtedy nie byłoby wszak mowy o owym „iuramento caelibatus„, bo po co komu wówczas przysięga na temat wcześniejszej bezżenności.
    A skoro już przy łacinie jesteśmy, nie potrafię też rozszyfrować słowa / skrótu następującego po imieniu Panny Młodej: „Catharina… Joannis filia„… XDTI? Może to jest jakiś klucz do całej zagadki?

    Czy ktoś z Państwa zetknął się z podobnym przypadkiem albo wie o co tu może chodzić?

    Serdecznie pozdrawiam wszystkich Czytających
    Stefan Nowak

    • Ten temat został zmodyfikowany 3 hours, 26 minutes temu przez Stefan Nowak.
Przeglądasz 1 wpis (z 1)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.