Przedwojenne tajemnice prababci Marii

Strona główna Fora Poszukiwania Przedwojenne tajemnice prababci Marii

Przeglądajasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)
  • Autor
    Wpisy
  • #27849
    maga5
    Użytkownik

    Witam wszystkich.
    Poszukuję informacji o pobycie mojej prababci Marii Biernat w Katowicach-Ligocie lub Siemianowicach Śląskich w latach 30-tych XX wieku. Czy istnieją jakieś księgi meldunkowe, spisy ubezpieczonych pracowników lub coś w tym rodzaju z tego okresu, cokolwiek co mogłoby mi naświetlić ten okres jej życia? Jest to o tyle dla mnie ważne, że właśnie tam i właśnie wtedy – w Katowicach na początku 1939 roku – przyszedł na świat mój dziadek będący nieślubnym dzieckiem. Tożsamość jego ojca, a mojego pradziada, pozostaje zagadką, a historia z tym związana stanowiła dla mnie główną motywację do rozpoczęcia przygody z genealogią.
    To co wiem na pewno, to że prababcia pochodziła z Mszany Górnej. Urodziła się w 1915 r. Jako młoda dziewczyna wyjechała do pracy na Śląsk, tam urodziła dziecko i tuż przed wojną lub w czasie wojny wyjechała na Podhale i rozpoczęła pracę jako służąca we dworze w miejscowości, w której później wyszła za mąż i osiadła. Wypytałam o nią 3 przyrodnie siostry dziadka (który dawno temu zmarł) i mam 3 kompletnie różne i wykluczające się wersje wydarzeń. Każda z tych historii jest smutna, ale podzielę się nimi, bo być może pomogą w ustaleniu losów mojej prababci i tożsamości pradziada.
    Wersja nr 1 brzmi: Prababcia pracowała na służbie w Katowicach-Ligocie u wojskowego nazwiskiem Marzec lub Piątek, który był żonaty. Człowiek ten niestety ją – mówiąc eufemistycznie – wykorzystał, czego efektem była ciąża. Dał jej pewną ilość pieniędzy potrzebnych na utrzymanie i kazał się wyprowadzić.
    Wersja nr 2: Ojciec mojego dziadka miał na nazwisko Marzec albo Piątek i był masarzem, a wszystko działo się w Siemianowicach Śląskich. Po wojnie prababcia pojechała do owego masarza, by przekonać go do uznania dziecka, na co ten się nie zgodził.
    Wersja nr 3: Prababcia była w obozie koncentracyjnym w Dachau i narodziny dziadka były efektem tego co się tam wydarzyło.
    Trzecią wersję od razu odrzuciłam, ponieważ mam odpis aktu urodzenia dziadka z USC w Katowicach z przedwojenną datą narodzin (wysłałam też zapytanie do muzeum w Dachau i do archiwum w Bad Arolsen i otrzymałam odpowiedzi, że nie znaleźli nic co by potwierdzało pobyt mojej prababci w obozie). Na odpisie jako osoba dokonująca zgłoszenia dziecka figuruje niejaka Maria Szymkowiak. Znalazłam ją w księdze adresowej Katowic z lat 1935/36 dostępnej w internecie. Była akuszerką i mieszkała w Katowicach-Ligocie na ul. Hetmańskiej. Tak więc mam jakiś trop: moja prababcia prawdopodobnie mieszkała wtedy gdzieś w okolicy. Przyznam, że najbardziej wiarygodna wydaje mi się druga wersja wydarzeń, ponieważ w rzeczonej księdze znalazłam osobę częściowo pasującą do opisu ojca mojego dziadka. Był to rzeźnik, Teofil Piątek, który wynajmował mieszkanie (właściwie chyba pokój) zaledwie ulicę dalej od ul. Hetmańskiej! Co więcej, w wyszukiwarce Grobonet znalazłam jego nagrobek na cmentarzu w Katowicach z latami życia. Był 8 lat starszy od mojej prababci. Na tym jednak poszukiwania stanęły. Nie wiem w jakich okolicznościach moja prababcia znalazła się w Katowicach, co tam właściwie robiła, czy odszukany “kandydat na pradziada” jest właściwym czy tylko Bogu ducha winnym człowiekiem (pewnie gdyby to były dawniejsze dzieje, a prababka nie kluczyłaby tak próbując ukryć jego tożsamość, podarowałabym już sobie próby zidentyfikowania go, ale jest inaczej). W mojej opinii wersja 1 i 3 nie są prawdziwe i obrazują jak ogromnym wstydem było kiedyś posiadanie nieślubnego dziecka i że prababcia próbowała się jakoś “usprawiedliwić”.
    Proszę o rady i sugestie co jeszcze – jeśli cokolwiek – można zrobić w tym temacie.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    • Ten temat został zmodyfikowany 1 month, 1 week temu przez maga5.
    • Ten temat został zmodyfikowany 1 month, 1 week temu przez maga5.
    • Ten temat został zmodyfikowany 1 month, 1 week temu przez maga5.
    #27886
    Maciej Makula
    Użytkownik

    Dzień dobry

    Czy akt z USC z lat 30-tych, o którym piszesz, to kopia oryginału czy też współczesny odpis? Na oryginalnych dokumentach często znajdowały się dopiski urzędników, których aktualnie (przy wydawaniu aktu) urzędnicy nie uwzględniają.

    #27888
    maga5
    Użytkownik

    Akt urodzenia mam w formie odpisu zupełnego. Dodam, że na dokumencie nie ma oczywiście żadnych danych w rubryce ‘ojciec’.
    Bardzo dziękuję za radę:) Zwrócę się do USC o wydanie kopii.

    #27891
    Pyjter
    Użytkownik

    Hm ,z pewnością nie bedzie łatwo .
    Zasadnicze pytanie jest : gdzie Pani dziadek sie urodził ? Normalnie na akcie urodzenia podane jest miejsce tego wydarzenia. Miałem podobny przypadek w rodzinie. Jako miejsce urodzenia ( ojca brak , tym samym nie jest możliwy normalny wtedy wpis : zamieszkała przy mężu , urodziła w jego mieszkaniu. ) podany był szpital. Na tej podstawie doszedłem do dalszych informacji , jako ze szpital znajdował się niejako przy klasztorze a przy tym klasztorze znajdował się również przytułek dla „ upadłych dziewcząt ze wsi „ . Wiele z tych dziewcząt udawało się w poszukiwaniu pracy do wielkich miast. Tam znajdowały zatrudnienie jako pokojówki czy służące w domach bogatego państwa … Dalszy ciąg jest znany.
    Zgodnie z sugestia z poprzedniego wpisu radziłbym postarać się o skan albo fotografie aktu urodzenia.Te wszystkie odpisy sa dla genealoga jedynie erzacem !
    Jeżeli tam nie będzie żadnych dodatkowych informacji to sprawa jest raczej przegrana. Te dziewczęta nie była z reguły objęte jakimkolwiek ubezpieczeniem , żyły z dnia na dzień przy jakiejś tam familii.

    #27902
    maga5
    Użytkownik

    Dziękuję za bardzo cenne i ciekawe wskazówki.
    Wydaje mi się, że skoro urodzenie dziecka zgłosiła akuszerka, to poród miał miejsce w prywatnym mieszkaniu, ale mogę się mylić. Zobaczę czego się uda mi dowiedzieć z samego aktu urodzenia.
    Pozdrawiam.

Przeglądajasz 5 wpisów - od 1 do 5 (z 5)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.