Jan Lubos
Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
Jan Lubos
Użytkownikcórka Thomasa i Agnes Respondek,
ślub: Orzech, 24. 10. 1825 z Matin Lubos
zgon: 02. 12. 1862, RadzionkauJan Lubos
Użytkownik1861
Jan Lubos
UżytkownikInteresujące, w Pańskim fragmencie rodu Schrotter pojawia się również nazwisko Skop. Być może kolejny związek z moim rodem: Agnes Skop z pobliskiej Lubszy, żony Mathiasa Maichrzik, matki Thomasa, ochrzczonego 18. 12. 1773r, i babci Beathy (19. 12. 1805), żony Martina Lubos 🙂
Jan Lubos
Użytkownikmam tylko tyle:
Jan Lubos
UżytkownikSwoją drogą sporo lat temu spotkałem kogoś o nazwisku Jureczko. Mimo niesprzyjających warunków do prywatnej rozmowy, po wypytaniu mnie o dziadków i pradziadków, wyraźnie starszy ode mnie pan poinformował mnie, że jesteśmy dalekimi kuzynami, własnie przez piekarską gałąź mojej rodziny. Niestety spotkanie było bardzo przypadkowe, nigdy więcej się nie spotkaliśmy.
Jan Lubos
UżytkownikAkurat Woźniki mam słabo spenetrowane. Paulina Schröder, żona Stephana Rzepka urodziła się prawdopodobnie ok. 1840 roku lub nieco wczesniej
Jan Lubos
UżytkownikZ dużym samozaparciem przestudiowałem całą dyskusję (oklaski za wytrwałość 😉 ).
Oburącz podpisuję się pod tezą, że geneza nazwisk w wielu wypadkach nie jest tak oczywista, jak na pierwszy rzut oka się wydaje.
Kilka przykładów z mojego drzewa:
Kusch.
Pozornie bezdyskusyjnie niemieckie nazwisko. Jednak odnajdujemy wcześniejsze zapisy w formie: Kusz, Kuss, Kuis. Osobiście obstawiam słowiańskie (nie: polskie!), wg dzisiejszej pisowni Kuś zapisywane tak, jak skryba najlepiej potrafił.
Witzig.
Znowu typowo niemieckie nazwisko. Znowu pozornie. Wcześniejsze zapisy, czasami nawet występujące dla bezsprzecznie tej samej osoby: Vitczik, Witt, Witcyk, Vit, wskazują, że pierwotna forma nazwiska (Vit lub Wit) uzupełniona została o końcówkę -ik, -yk wskazującą, że mamy do czynienia z młodym Wit’em (Witczyk = młody Wit) plus niemiecki zapis tego tworu. Mimo wszystko obstawiam niemieckie korzenie nazwiska ;).
Mańka.
Brzmi jakże słowiańsko ;). Tyle, że jeszcze 100 lat temu zapis nazwiska był Mainka (zmiana przymusowa w Polsce). I nikt nie dojdzie dzisiaj, czy rdzeń nazwiska jest niemiecki, czy ewentualnie dwuznak „in” w nazwisku miał faktycznie oddawać głoskę „ń”.Odniosę się też do niektórych wypowiedzi historycznych w wątku – przepraszam za odgrzewanie tych kotletów, ale muszą się sprzeciwić kilkakrotnie powtarzanym ahistorycznym stwierdzeniom (inna sprawa, że powtarzanymi za uznanymi „autorytetami”).
„Język staropolski” to określenie – bzdura.
O skończonym podziale języków zachodnio-słowiańskich na narodowe nawet najbardziej „staropolscy” naukowcy mówią dopiero na przełomie XV i XVI wieku, niektórzy nawet przesuwają go na połowę XVI wieku. (UWAGA: zatem wcześniej nie można mówić o języku polskim (czeskim, łużyckim, śląskim), jedynie o językach, dialektach zachodnio-słowiańskich!!!!) Za podstawowy czynnik różnicujący wskazuje się granice państwowe i osobne centra kulturotwórcze. Wszyscy bez wyjątku definiują język polski jako powstały na podstawie dialektów wielkopolskich, małopolskich i mazowieckich. Zatem: dialekty śląskie NIE weszły w skład języka polskiego, co nie jest niczym dziwnym, ponieważ od ponad 200 lat były już na zewnątrz Królestwa Polskiego, korzystały z innego centrum naukowo-kulturalnego (Praga, Drezno, Wrocław). Proces różnicowania dialektów śląskich od polskich został odwrócony w XIX wieku w górnośląskich księstwach cieszyńskim, opawskim i karniowskim, które w ramach monarchii habsburskiej zaczęły szerzej korzystać z kulturotwórczej roli Krakowa.
„Migracje >>polskiej<< ludności do Woźnik, Lubszy, Rept, etc”.
W księgach parafialnych ziem lublinieckich i tarnogórskich możemy czasami zaobserwować dopisek „z Polski” – przy ojcu lub matce chrzczonego dziecka. Nie ma takich dopisków – a przynajmniej ja takich nie znalazłem, jeśli rodzic pochodził z księstwa siewierskiego. Takich migracji było zdecydowanie najwięcej, co nie powinno dziwić – parafie księstwa siewierskiego przez wieki należały do dekanatu bytomskiego, były to sąsiednie wioski, w czasach reformacji katolicy np. z przygranicznej Lubszy korzystali z kościołów katolickich w księstwie siewierskim. Dopisków „z Polski” nie było, bo do 1795 r. księstwo siewierskie nie było częścią Polski. (Inna rzecz, że ludność księstwa siewierskiego została wcześnie spolonizowana, było nie było jego władcami byli biskupi krakowscy).
„Księgi parafialne w XVII i na początku XVIII wieku prowadzone były po łacinie z uzupełnieniami w języku polskim”. Proszę wskazać gdzie i kiedy w języku polskim występowała np. samogłoska zapisywana „y z dwoma kropkami”. To staroczeski zapis zachodniosłowiańskiej samogłoski (która dość wcześnie zaniknęła w polskim), typowej dla dialektów śląskich, którą po polsku dzisiaj zapisalibyśmy najbliżej jako „yi”. Staroczeski (nie mający nic wspólnego z dzisiejszym czeskim, który jest językiem odtworzonym na podstawie gwar ludowych około praskich) był językiem ojczystym np. Hanusza Dobrego, praktycznie przestał istnieć podczas wojny XXX-letniej, był najbliższy dialektom śląskim, co jest dosyć oczywiste, jeśli się pamięta o jego morawskich (Rzesza Morawska) korzeniach.17 września 2016 o 12:35 w odpowiedzi na: Moje drzewo – nazwiska Grzondziel/Grządziel, Sonsalla, Ochmann, Rother #10539Jan Lubos
Użytkowniknazwisko Ochmann pojawia sie dość licznie w XVIII w parafii Lubecko, wydaje się już wtedy być dobrze zadomowione w rejonie.
pozdrawiam
jjlJan Lubos
Użytkownik„Jednak nie do końca rozumiem jaki ma to związek z liczebnością parafii lublinieckiej i fantazją urzędników w nadawaniu Żydom nazwisk ” –
1. liczba „ptasich nazwisk” / liczba rodzin parafii -> pokazuje na nadzwyczajne zagęszczenie tego typu nazwisk
2. nie koniecznie tylko Żydom. Wszystkim osobom/rodzinom.Ziemia lubliniecka ma wg mnie z różnych powodów wyjątkowe znaczenie historyczne dla G. śląska, jednak na pewno nie wyróżniała się zalesieniem. 3 wieki temu centrum Katowic to też był gęsty las 🙂 i odwrotnie – teren wielu XVIII wiecznych kuźnic lublinieckich dzisiaj jest porośnięty lasem. I – mea culpa – popełniłem błąd – powinienem napisać „parafia lubliniecka – poniżej 1000 rodzin”
Jan Lubos
UżytkownikTrop do Ozarowic jest wysoko prawdopodobny z powodów uwarunkowań historycznych.
Przypominam, że do końca XVIII w księstwo siewierskie było osobnym, nie związanym jurysdykcją ani z Polską, ani z Prusami czy wcześniej z Habsburgami księstwem.
Np. w czasach reformacji katoliccy mieszkańcy nadgranicznych parafii górnośląskich uczęszczali masowo na nabożeństwa do kościołów w sąsiednich miejscowościach księstwa siewierskiego (biskupiego, katolickiego) nawet – jak w wypadku Lubszy czy Woznik – az do kościoła w Kozichglowach.
Małżeństwa między parafianami to była norma 🙂„Ignatz Lubos ur. 26.01.1795r. syn Balthasara i Anny”
Balthasarus Lubos, syn Mathiasa i Mariany został ochrzczony 04. 01. 1759 r. w Żyglinie
Jan Lubos
UżytkownikJeszcze pytanie związane z dostepem do księgi ślubów, tym razem Radzionków (Kozłowa Gora), ok (raczej przed) 1890 r (piąte z kolei dziecko rodzi się w 1896 r.):
ślub Augustyna Lubos ur. 1864 r, Kozłowa Góra i Balbiny (Albiny) Rzepka, ur. 1861, Woźniki…Jan Lubos
Użytkownik🙂
dzięki, serdeczne dziękiJan Lubos
UżytkownikSerdecznie dziękuję.
Co do Thomasa Koczot – mój błąd – nie wpisałem w pytaniu podanego w KM wieku: 33 lata, czyli 1823 r. jest faktycznie prawidłowym rocznikiem (aczkolwiek z pewnych powodów spodziewałem się 2-letniej pomyłki, identycznej jak w wypadku jego żony Marianny – zatem rocznik 1821)Martin, rocznik 1788. Mam wątpliwości: z notatek kolegi (które teraz usiłuję równolegle potwierdzić) wynika, że ostatnie dziecko Martina i Beaty urodziło się w 1848 roku. Wprawdzie mam już jednego (pewnego) 60-letniego ojca wśród przodków w linii matczynej, jednak jest to taka rzadkość, że nie bardzo jest to moim zdaniem prawdopodobne i w tym przypadku.
Serdecznie dziękuję.
Czy są może dostępne księgi ślubów w których można by sprawdzić ich rodziców? -
AutorWpisy


