Spis mieszkańców Bierunia Starego z grudnia 1910 r.

Strona główna Fora Źródła genealogiczne Spis mieszkańców Bierunia Starego z grudnia 1910 r.

Przeglądajasz 15 wpisów - od 136 do 150 (z 227)
  • Autor
    Wpisy
  • #28882
    Pellegrino
    Użytkownik

    PS wysyłam plik ponownie, ze względu na błąd
    Pozdrawiam

    #28888
    Jaszczomb
    Użytkownik

    Skoro rozmawiamy o Gawlikach – w moim drzewie występuje jako bezpośredni przodek Marianna Gawlik, żona Pawła Wilk, żyjącego w latach 1819-1873. Nie udało mi się znaleźć o niej więcej informacji – jej mąż był jednak młynarzem z Bierunia, więc powinien zapisać się jakoś w dokumentach.
    Czy owa Marianna Gawlik występuje też może w czyimś drzewie? Czy uda się ją gdzieś podpiąć do bieruńskich Gawlików?

    #28892
    Axee
    Użytkownik

    PS wysyłam plik ponownie, ze względu na błąd
    Pozdrawiam

    [Przed niżej podpisanym urzędnikiem stanu cywilnego, stawił się dziś, co do osobistości] znany, mistrz stolarski Franciszek (Franz) Hudzikowski, zamieszkały w Bieruniu przy ulicy Długiej (Langen Strasse) i zeznał, że mistrz stolarski Ignacy (Ignatz) Hudzikowski, 82 lata mający, katolickiego wyznania, zamieszkały w Bieruniu ze zgłaszającym, urodzony w Oświęciumu w Galicji, wdowiec po zmarłej w Bieruniu Zofii (Sofie) z d. Kühne, syn chałupnika (Hausbesitzer) i policjanta Laurentego (Laurenz) Hudzikowskiego i jego żony Zofii (Sofie) z d. Kuczewitz, oboje zmarli i ostatnio zamieszkali w Oświęcimiu,
    w Bieruniu w mieszkaniu zgłaszającego, dnia 14 czerwca 1885r. o godzinie 4 po południu [zmarł].

    P.S. Akty do tłumaczeń proszę zamieszczać w odpowiednim do tego dziale.

    Pozdrawiam Bogusław.

    #28894
    Historyk85
    Użytkownik

    Marcinie,

    Nie wiem czy uważnie przeczytałeś mój wcześniejszy post o rodzinie Gawlików z 18 sierpnia, ponieważ jest tam wyraźnie napisane, że Marianna Anna Gawlik, córka Mateusza; urodzona 27.06.1830, poślubiła 10.07.1848 właśnie Pawła, noszącego nazwisko Wilk. Zaś z treści zamieszczone prze zemnie testamentu Mateusza Gawlika z 1892 r. wynika, że wówczas Marianna była już wdową. Tak więc wygląda na to, że ty również Jesteś potomkiem Mateusza Egidiusza Gawlika (1804 – 1892).

    Ponadto nadal kontynuuję poszukiwania materiałów dotyczących Bierunia i jego mieszkańców w XVIII i XVII wieku, dzięki czemu ustaliłem kilka faktów odnośnie funkcjonujących w jego okolicy młynów.

    Mianowicie 20.05.1707 r. dotychczasowy właściciel młyna zwanego „Borowy”, którym był Wawrzyniec Krol stracił nad nim kontrolę, na rzecz swoich kredytodawców, którzy z kolei odsprzedali go Janowi Norasowi, dnia 27.01.1708 r. (stosowną umowę zawarto w Pszczynie).

    Uwaga! Zwróć tutaj uwagę na zastanawiającą korelację z podobnym zakupem młyna dokonanym przez Bartka Norasa w 1707 r. w Jaroszowicach.

    Jeśli znasz miałeś okazję zajrzeć do książki: „Bieruń monografia historyczna” pod red. R. Kaczmarka i J. Myszora, Bieruń 2007, to teraz wiadomo dlaczego ów młynarz Jan raz występował pod nazwiskiem Krol, a innym razem Noras.

    Jan Prus, wolny karczmarz z Miedźnej 31.03.1713 r. kupił między innymi młyn od Jakuba Bernarda Zarzyny, stając się protoplastą linii tej rodziny osiadłej w Bieruniu.

    Zidentyfikowałem jeszcze trzeci młyn wydzielony z wolnego sołectwa/wójtostwa kopiecznego. Mianowicie Jan Juliusz Lange, ówczesny właściciel „Kopca” sprzedał swój młyn 07.02.1743 r. Stanisławowi Boryczce (Stanisław Boryczka).

    Monografia Bierunia autorstwa L. Musioła, jak i przywołane tutaj opracowanie historyczne z 2007 r. nie zawierają tych informacji, a do „ustaleń” Musioła podchodzę z coraz większą rezerwą, po pierwsze nie dotarł i nie wykorzystał on wszystkich materiałów, a po drugie w wielu miejscach „idzie na skróty” i buduje faktografie w oparciu o przypadkowe informacje, które próbuje „jakoś” ze sobą połączyć. Tak więc „ustalenia” Musioła to żadna ewangelia, którą należy czytać na kolanach i wierzyć w każdą podaną tam informację.

    Oczywiście powyższa uwaga jest wynikiem moich kwerend i wizyt w archiwach, które przynoszą coraz to nowe i nieoczekiwane odkrycia. Mam jeszcze sporo do przeglądnięcia, tak więc są duże szanse na kolejne nowe ustalenia i konkretne fakty.

    Dawidzie,

    Cieszę się, że dotarłeś do testamentu Ignacego Hudzikowskiego, i tak jak przypuszczałem kolejne tropy wiodą Cię do Małopolski. Tłumaczenie załączonego aktu zgonu Ignacego zamieścił już Bogusław we wcześniejszym poście, tak więc ja pozwolę sobie zamieścić tutaj cały pierwszy testament Mateusza Gawlika z 1866 r. oraz jego akt zgonu w tłumaczeniu na język polski.

    Pozdrawiam,
    Andrzej

    ——————-

    Działo się w Bieruniu Starym dnia 18 października 1866 r. Przed podpisaną [poniżej] komisją sądową obradującą w dniu sądowym stawił się dzisiaj w placówce sądu dożywotnik Mathusz Gawlik stąd, który, jak wykazała w sposób przekonywujący odbyta z nim rozmowa, jest w posiadaniu niezakłóconych władz umysłowych oraz [wraz z nim] podpisujący protokół świadek testamentowy Adam Dlugai osobiście wiedzę [końcówka zdania w oryginale niegramatyczna]. Dożywotnik Mathusz Gawlik prosił o włączenie swojego testamentu do protokołu sądowego i oświadczył na zadane mu pytania: Moją poważną, niezależną i dobrze przemyślaną wolą jest oświadczyć dzisiaj do protokołu sądowego mój testament. Uczestnik z komisji sądowej obradującej w dniu sądowym oraz podpisany uczestnik władają językiem testatora tj. językiem polskim, więc zgodnie z § 129 tytuł XII numer 1 Powszechnego Prawa Krajowego [dla państw królewsko-pruskich tj. tzw. Landrechtu pruskiego] … … … oraz mistrz powroźnictwa Adam Dlugai stąd, który w pełni włada językiem niemieckim i polskim, przywołany jako świadek biegły w językach. Tenże, jak zapewnia sam ze swej strony a także jak zapewniają urzędnicy sądowi, posiada cechy pozwalające mu występować jako ważny świadek poświadczający i że wobec niego nie zaistniały żadne przeszkody…, które zgodnie z § 118 do 120 tytuł XII część 1 Powszechnego Prawa Krajowego [dla państw królewsko-pruskich tj. tzw. Landrechtu pruskiego] wykluczałyby przywołanie świadka testamentowego. W celu prawidłowego uwierzytelnienia pan Dlugai po podaniu, że ma 40 lat i jest wyznania katolickiego, zgodnie z § 40 i 41 tytuł II część 2 Ogólnego Regulaminu Sądowego oraz Rozporządzenia z dn. 28 czerwca 1844 r. § 4 w odniesieniu do sporządzanego testamentu został zobowiązany pod przysięgą, zaś jego podpis i podpis komisji poświadczą zakończenie protokołu a dzięki powołaniu jego osoby wola testatora została starannie i dokładnie zbadana. Następnie [testator] oświadczył, że … wyraźnie zrezygnował ze sporządzenia dodatkowego protokołu w języku polskim słowami [cytat w języku polskim] „wyrzekam się prowadzenia osobliwego protokołu w polskim języku, chociaż wynauczony jestem że, w. nastempstw[ie] tegoż zeznania jedynie protokół w niemieckim języku zamie[sz]czę“
    Rozporządzając poniżej opisanym spadkiem po mnie ….., który nie jest ograniczony ani umową o dziedziczeniu ani też w żaden inny sposób oświadczam moją ostatnią wolę jak następuje:

    § 1
    Moim wyłącznym spadkobiercą ustanawiam niniejszym moją żonę Mariannę z domu Kulsky. Jest ona jednakże zobowiązana na rzecz moich obydwu …. dzieci Mathusza i Franza po uzyskaniu przez nich pełnoletności zapłacić im po dwieście talarów – 200 talarów cesarskich – razem czterysta talarów.

    § 2
    Moje pozostałe dzieci tj.
    Johann Gawlik
    Marianna po mężu Wilk
    Catharina po mężu Jagoda
    Agnes po mężu Tatoi
    Sophie po mężu Loska
    Joseph i Thomas Gawlik
    zostały już zaspokojone i ze spadku po mnie nie powinny niczego już otrzymać.

    Nie mam nic więcej do zarządzenia.
    Niniejszy protokół został powoli i wyraźnie odczytany, zatwierdzony przez testatora i podpisany przez niego własnoręcznie jak następuje.

    Matus Gawlik

    ….komisarz sądu
    Vörmann protokolant władający językiem polskim
    Dlugay świadek testamentowy władający językiem polskim

    —————–

    Nr 45.
    Bieruń, dnia 5 września 1892 r.
    Przed niżej podpisanym urzędnikiem stanu cywilnego stawił się dzisiaj, znany osobiście, kupiec Laurenz Gawlik, zamieszkały w Bieruniu, powiat Pszczyna i zgłosił, że dożywotnik – mieszczanin posiadający rozszerzone prawa mieszczańskie [Großbürger]
    Matthäus Gawlik, liczący 88 lat, wyznania katolickiego, zamieszkały w Bieruniu, urodzony w Bieruniu, wdowiec po zmarłej w Bieruniu Marie z domu Kulski, syn mieszczanina posiadającego rozszerzone prawa mieszczańskie Michaela Gawlika i jego żony Sophie z domu Mijalski, oboje zmarli w Bieruniu, zmarł w Bieruniu w swoim mieszkaniu dnia czwartego września roku tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego drugiego po południu o godzinie jedenastej i że zgłaszający zgłasza fakt zgonu w oparciu o własną wiedzę.
    Odczytano, zatwierdzono i podpisano.
    Lorenz Gawlik

    Urzędnik Stanu Cywilnego
    Bialetzki

    #28895
    Jaszczomb
    Użytkownik

    Andrzeju,
    Przepraszam za nieuwagę – w nawale imion i dat musiałem swoją Mariannę zwyczajnie przeoczyć. Dziękuję za wskazanie jej.
    Zgadzam się, że krytycznie należy podchodzić do Musioła, niemniej mam do jego pracy ogromny szacunek.
    Stosunkowo „nagłe”, niemal jednoczesne pojawienie się Norasów w Bieruniu może wskazywać, że jego wniosek o wspólnym pochodzeniu wszystkich młynarskich rodzin od wójta Gawła Norasa (który, nawiasem mówiąc, również był młynarzem – dzierżawił młyn w Goczałkowicach i posiadał młyn w Pszczynie). Z drugiej strony – w jednym z dokumentów procesowych Walenty Noras z Jaroszowic mówi o „swoim ojcu z Polski” – czego zupełnie nie potrafię skorelować z dostępnymi danymi.
    Załączam fragment pracy „Z profesorem Stanisławem Grodziskim
    przez wieki dziejów prawa, ustroju,
    wojskowości i historii lokalnej
    Studia pod redakcją Mariana Małeckiego”, w której wzmiankowany jest Gaweł Noras:

    Bardziej szczegółowe informacje na temat obiektu (tj. młyna maćkowskiego w Goczałkowicach) zapisano w urbarzu z 1629
    roku. Zgodnie z nim posiadał go dziedziczny młynarz (Erbmüller) Andrzej Glaß.
    Wynika z tego, że on lub którychś z jego poprzedników wykupił młyn od księcia
    pszczyńskiego. Niedługo potem przejął go Gaweł Noraß, a następnie Sebastian
    Steÿer. Rocznie z młyna świadczyć należało 20 szefli zboża sztrychowanej miary,
    tuczyć jedną świnię oraz trzymać psa myśliwskiego. W późniejszym okresie dopisano, że za posiadany kawałek gruntu należało płacić 24 grosze czynszu91 rocznie
    na św. Michała92.
    (…)
    W pobliskim mieście Pszczynie znajdowały się trzy młyny wodne, z czego jeden w samym centrum, a dwa na przedmieściach. Pierwszy z nich wzniesiono
    w XVI wieku niedaleko zamku, stąd zwano go zamkowym. Posiadał on dwa koła
    młyńskie. Jedno służyło do mielenia ziarna, a drugie do śrutowania słodu.
    (…)
    W urbarzu z 1640 roku zapisano, że młyn był w dzierżawie Gawła Noraßa. Jego zobowiązania wobec pana pszczyńskiego były identyczne z tymi w 1629 roku,
    lecz dodatkowo musiał trzymać dwa dworskie psy. Co więcej, z każdego małdratu
    słodu dostarczanego przez mieszczan do mielenia przysługiwała panu pszczyńskiemu opłata, natomiast słód lub sól dostarczone przez niego powinny być mielona bezpłatnie100.

    Wydaje się prawdopodobne, że ten sam młynarz może być tym Gawłem Norasem, którego metryka zgonu w Bieruniu, według przekazu Musioła, w 1679 nazywa wójtem bieruńskim.

    #28896
    Historyk85
    Użytkownik

    Marcinie,

    Na jakiej podstawie wnioskujesz, że Gaweł Noras z Goczałkowic i Pszczyny jest tożsamy z Gawłem Norasem z Bierunia?

    Chyba nie na podstawie Musioła? Wszak pisze on tylko: „W drugiej połowie XVII w. Gaweł Noras jest dziedzicznym właścicielem wolnego wójtostwa w Bieruniu. Po jego śmierci w roku 1679 synowie osiedlają się po sąsiednich młynach jako wolni młynarze.” (s. 71).

    Nie chcę być złośliwy, ale w takim razie pytam na których sąsiednich młynach, gdzie, kiedy, kto? Wie i nie pisze!?

    Kolejna próbka: „Jerzy Węgrzyn trzyma się na wójtostwie niedługo. Już bowiem w roku 1679 umiera Gaweł Noras, nazwany „sołtysem bieruńskim” (oba określenia „wójt” i „sołtys” były tu równoznaczne dla właścicieli wójtostwa), a w roku 1682 wspomniany Adam Kiczak, alias Kopieczny. Jednak w roku 1688 znowu ów Jerzy występuje jako „Sołtys de Kopiecz”.” (s. 37).

    Tak więc Musioł nie „wnioskuje”, jak piszesz, a co najwyżej wysuwa bardzo luźne przypuszczenie, idąc na skróty, no bo niby skąd mieliby się wziąć późniejsi Norasowie młynarze w okolicy Bierunia, jeśli nie od tego Gawła?

    Nie odtworzył nawet pełnego wykazu właścicieli wolnego sołectwa / wójtostwa kopiecznego, w ogóle nie wymienił, a co za tym idzie nie znał kilku właścicieli np. Jerzego Krola (nawiasem mówiąc, to ten „ów Jerzy z 1688” z cytatu ze strony 37) i Jana Kowalczyka, który zakupił Kopiec od Jana Juliusza Lange, i to on sprzedał go Marii Helenie von Ritter. Niemniej Musioł nadal twardo: „Od Langiego nabywa sołectwo Karol Leopold von Ritter…” (s. 37).

    Rzetelność Musioła pozostawia wiele, wiele do życzenia, brak aparatu naukowego, tj. przypisów…, szkoda gadać.

    Ja ufam potwierdzonym faktom lub buduje hipotezy w oparciu o źródła, a nie proste analogie, dlatego zwróciłem Twoją uwagę na fakt, że zarówno Bartek Noras w 1707 r., jak i Jan Noras w 1708 r. zakupili młyny, które były w złym stanie technicznym, skłaniam się zatem do tezy, że zostali sprowadzeni, skłonieni do ich przejęcia.

    Nie zapominaj również, że kwestia nazwisk była bardzo płynna, co potwierdza chociażby przywołany, stricte w temacie Jan Noras vel Krol, należy zatem brać pod uwagę wiele możliwości i skrupulatnie analizować dostępne materiały archiwalne. Oczywiście nie ma gwarancji, że znajdzie się to czego się szuka, ale albo budujemy rzetelną genealogię, albo tworzymy bajki, ze smokami i cofamy się do Adama i Ewy, bo przecież koniec końców to także nasi przodkowie…

    Noszę się z zamiarem opracowania historii Bierunia i jego mieszkańców w XVIII w. w skali mikro, ale nie nastąpi to szybko, przypominam, że archiwum miejskie spłonęło w połowie XIX w., a to co się zachowało w Archiwum Książąt Pszczyńskich jest mocno rozproszone, o dostępie do wszystkich akt gruntowych nie wspominając. Poza tym mocno zaangażowałem się w inne przedsięwzięcie, które również muszę doprowadzić do końca.

    Oczywiście gdy w trakcie swoich dalszych poszukiwań znajdę coś o Norasach to Cię o tym poinformuje, tak jak wcześniej.

    Merytoryczna dyskusja zawsze cieszy, mam nadzieję, że mój wpis zinterpretujesz w ten sposób, w żaden sposób nie uważam się alfę i omegę, jedynie staram się zrekonstruować dzieje wąskiej lokalnej społeczności w oparciu o rzetelne informacje, na pożytek swój i zainteresowanych tematem.

    Pozdrawiam,
    Andrzej

    #28897
    Jaszczomb
    Użytkownik

    Andrzeju,
    bardzo dziękuję za tę wypowiedź. Brakuje mi w mojej pracy krytycznego, ale jednocześnie kompetentnego spojrzenia na fakty i powiązania. Bardzo miło jest usłyszeć zgoła odmienne interpretacje faktów.
    Przymierzam się niedługo do zamówienia skanów akt gruntowych młyna Norasów na Urbanowicach – może z tego wyniknie coś więcej.

    EDIT:
    Załączam link do materiałów, które już otrzymałem z APP – być może ktoś znajdzie w nich coś, co sam przeoczyłem

    https://drive.google.com/drive/folders/1Bs1kcIZG3TgeALTArIG9WL-38FnO5qwn?usp=sharing

    Twoja myśl o „sprowadzeniu” Norasów w celu objęcia młynów niemal dokładnie pokrywa się z opowieściami mojego dziadka. Przekonywał on, że Norasowie zostali sprowadzeni jako młynarze równolegle z Pinoccimi, z Tyrolu. Nie wiem jednak, na ile była to wiedza pochodząca z przekazów rodzinnych, a na ile jego domysły. Obie opcje mają swoje argumenty – z jednej strony, tradycja przekazywania opowieści o przeszłości była w jego rodzinie żywa, w dużej mierze dzięki długowiecznemu Jakubowi Norasowi, cieśli z Bierunia. Z drugiej – dziadek miał skłonność dziwnych, czasem nawet mistycznych pomysłów.
    Bardzo cieszę się z możliwości współpracy z kimś bardziej doświadczonym – również mam nadzieję zająć się historią Bierunia „na całego” po uporaniu się z pracą magisterską.
    Pozdrawiam

    #29058
    Sławomir Brzoska
    Użytkownik

    Witaj Andrzeju! Moim przodkiem również jest Klamens Gawlik, ojciec m.in. Michała, ale moja linia biegnie od jego brata Walentego. Czy udało Ci się ustalić więcej szczegółów dotyczących tego rodzeństwa? Klemensowi z żoną Jadwigą z d. Leśnik urodziła się Maria (1754), Barbara (1756), Jakub (1759, żona Maria Kocurek), Agnieszka (ur. 1761), Józef (ur. i zm. 1763), Michał (ur. 1759), o którym piszesz więcej. Ile miał dzieci? Był jeszcze Jan Kanty (ur. 1766). Oprócz trójki z tych dzieci i jednego zmarłego, nie mam informacji o ich losach. Będę wdzięczny za wszelkie informacje 🙂 Pozdrawiam!

    #29059
    Sławomir Brzoska
    Użytkownik

    … o moich koneksjach z rodziną Gawlik już wcześniej pisałem, podobnie jak z Norasami, którzy w moim drzewie pochodzili z Brzęczkowic. Najstarsza udokumentowana osoba o tym nazwisku, jaką udało mi się ustalić to Jadwiga Noras ur. 24.09.1750 w Brzęczkowicach, żona Jana Molla z Szopienic. Jej rodzicami był Mateusz Noras i Dorota. Nie zachowały się z mysłowickiej parafii księgi sprzed 1720 roku, brakuje też kilku lat ślubów (1758-1765), więc nie mogę z całą pewnością ustalić, czy ów Mateusz się tam urodził, czy też jest to inny, urodzony 16.02.1710 r. w Jedlinie syn Walentego i Agnieszki. Rodzicami chrzestnymi Jadwigi były osoby z Brzezinki i Modrzejowa, więc prawdopodobieństwo pochodzenia jej rodziców z Jedliny się nie zwiększa. Może ktoś potrafi rozwikłać tą zagadkę?

    #29071
    Historyk85
    Użytkownik

    Sławomirze,
    chciałoby się napisać Sławku, ale nie wiem, czy mogę użyć tej formy 😉

    Jak już wcześniej wspomniałem z Klemensem Gawlikiem jest „problem”, ponieważ nie wymieniają go księgi robocizn klucza lędzińskiego z lat 1718 – 1775, nie ma po nim śladu, chociaż jego dzieci rodziły się w Świerczyńcu!?

    W Świerczyńcu nie ma w tym czasie nie tylko żadnego Gawlika, nie notowane jest tam również nazwisko Leśnik – tj. żony Klemensa, Jadwigi Lesnionki. Osoby o imieniu Klemens, ale o innym nazwisku też nie ma, odpada więc teoretyczny alias związany z nazwiskiem.

    Przeszukiwanie akt gruntowych Świerczyńca w świetle tych informacji nie ma więc sensu.

    Nazwisko Gawlik występuje niemal wyłącznie w Cielmicach (!) i byli to:

    siodłacy gospodarujący na posesji nr 11:
    1. Gaweł 1718 – 1724
    2. Tomek 1726
    3. Gal 1738 – 1740
    4. Malcher 1745 – 1764
    5. Witek 1770 (w 1775 r. był już komornikiem)
    6. Walek 1775.

    oraz

    chałupnicy gospodarujący na posesji nr 40:
    1. Jonek / Jan 1718 – 1750
    2. Kuba 1755 – 1775

    Ponadto w 1724 r. jest wymieniony Paul Gawlik, jako komornik, a w 1745 – Sophia Gawliczka.

    Poza Cielmicami, tylko w Woli w 1770 r. jest wzmiankowany Simon Gawlik wśród komorników.

    W Lędzinach jest rodzina nosząca nazwisko Gawlikowic i byli to chałupnicy z posesji nr 76:
    1. Kazimir 1738
    2. Paul 1739 – 1760 (zajmował się wyrobem gontu)
    3. Grześ 1764 – 1775 (zajmował się wyrobem gontu).

    W 1726 r. jest wymieniona NN. Gawlina.

    Dzięki swoim wcześniejszym poszukiwaniom w AP w Pszczynie, wiem np. że Tomek Gawlik z Cielmic (zmarły przed 2 czerwca 1727 r.) miał „pół roli w Lędzinach” [sic!]; piszę o tym ponieważ interesujący nas Gawlik ma na imię Klemens, a jakie wezwanie ma kościół parafialny w Lędzinach… św. Klemensa właśnie. Ponadto znalazłem dokumenty związane z długiem w/w Tomasza Gawlika, ale na razie nie ma to żadnego związku z właściwymi poszukiwaniami.

    No i ciągle nie daje mi spokoju Klymek Gawlyk, zagrodnik w Bieruniu w latach 70 XVIII w., ponieważ wiele wskazuje na to, że skoro nasz Klemens nie miał gospodarstwa w Świerczyńcu, to może jest on tożsamy z tym Klemensem z Bierunia, skoro wiemy już, że nazwisko było rzadkie. No i ile do tego mogło być Klemensów Gawlików.

    Tak czy inaczej, jedynie dalsze poszukiwania, mogą coś tutaj wyjaśnić. Sprawa jest w toku…

    Nie zajmowałem się innymi dziećmi Michała, skupiłem się na Mateuszu, moim bezpośrednim przodku.

    Pozdrawiam,
    Andrzej

    #29099
    Sławomir Brzoska
    Użytkownik

    Andrzeju!
    Proszę jak najbardziej używać wobec mnie formy „Sławek” 🙂
    Dziękuję za obszerne wyjaśnienia. Postaram się w miarę moich możliwości sprawdzić nazwisko Gawlik w księgach metrykalnych, które znajdują się w AAD. Może coś z tego się dowiemy. Swego czasu, przed pandemią często tam bywałem i robiłem wiele notatek.
    Serdecznie pozdrawiam na Święta!
    Sławek

    #29100
    Sławomir Brzoska
    Użytkownik

    Andrzeju,
    Jedyny ślad, na jaki natknąłem się przeglądając księgi metrykalne z Lędzin to ślub 25 lutego 1693 r. Jana Gawlika z Górek z Dorotą Banasiąnką ze Smarzowic. Niewiele to chyba wnosi…

    #29143
    Ania16
    Użytkownik

    Dzień dobry,

    W związku, że w parafii bieruńskiej pojawia się wiele osób z podwójnymi nazwiskami – „vel.”, „alias”, a akta tych osób potrafią być zapisane raz pod jednym, raz pod drugim nazwiskiem wrzucam tutaj listę nazwisk z mojego kręgu zainteresowania, z którymi „velami” się zetknęłam. Udało mi się większość poniższych podwójnych nazwisk potwierdzić u starszych mieszkańców parafii. Może to komuś pomoże w poszukiwaniach i rozwiąże zagadkę brakujących aktów.
    Bablok –> Laby
    Ryguła –> Juszczyk (czasem mylnie zapisany jako Jurczyk)
    Kostyra –> Pytel
    Jarek –> Skowron/ Szkowron
    Nycz –> Lissok/Lisok
    Klimza –> Brzęk/Brzenk (wcześniejsze)
    Klimza –> Żogała (późniejsze)
    Grzesica –> Związek/Zwionzek
    Latuszyk/Latuszek/Latusek –> Hamerla (jedna linia)
    Latuszyk/Latuszek/Latusek –> Bartulek/Bartulok
    Cioska –> Faykis/Fajkis
    Kost –> Kondzioła
    Rozkoszny –> Pustelnik
    Utrata –> Mansfeld

    Pozdrawiam,
    Ola

    Dzień dobry.
    Nazwiska Jarek vel Skowron, Klimza vel Brzęk i Żogała to nazwiska moich bezpośrednich przodków. Z innych podwójnych nazwisk wśród przodków natrafiłam jeszcze na Bogacki vel Myrda.
    Pozdrawiam
    Ania

    Pozdrawiam Ania

    #29144
    Jaszczomb
    Użytkownik

    Istnieje też jedna linia 'fałszywych’ urbanowickich Norasów, pochodzących od nazwiska Pilorz

    #29150
    zielak
    Użytkownik

    Dzień dobry,

    W związku, że w parafii bieruńskiej pojawia się wiele osób z podwójnymi nazwiskami – „vel.”, „alias”, a akta tych osób potrafią być zapisane raz pod jednym, raz pod drugim nazwiskiem wrzucam tutaj listę nazwisk z mojego kręgu zainteresowania, z którymi „velami” się zetknęłam. Udało mi się większość poniższych podwójnych nazwisk potwierdzić u starszych mieszkańców parafii. Może to komuś pomoże w poszukiwaniach i rozwiąże zagadkę brakujących aktów.
    Bablok –> Laby
    Ryguła –> Juszczyk (czasem mylnie zapisany jako Jurczyk)
    Kostyra –> Pytel
    Jarek –> Skowron/ Szkowron
    Nycz –> Lissok/Lisok
    Klimza –> Brzęk/Brzenk (wcześniejsze)
    Klimza –> Żogała (późniejsze)
    Grzesica –> Związek/Zwionzek
    Latuszyk/Latuszek/Latusek –> Hamerla (jedna linia)
    Latuszyk/Latuszek/Latusek –> Bartulek/Bartulok
    Cioska –> Faykis/Fajkis
    Kost –> Kondzioła
    Rozkoszny –> Pustelnik
    Utrata –> Mansfeld

    Pozdrawiam,
    Ola

    Dzień dobry.
    Nazwiska Jarek vel Skowron, Klimza vel Brzęk i Żogała to nazwiska moich bezpośrednich przodków. Z innych podwójnych nazwisk wśród przodków natrafiłam jeszcze na Bogacki vel Myrda.
    Pozdrawiam
    Ania

    Dopowiem tylko, że na nazwisko Bogacki trzeba uważać, ponieważ w późniejszych latach pojawia się też ród Boguckich o innym pochodzeniu (Brzeźce?). A te nazwiska były często mylone.

    Do spisu veli dołączam:
    Siwy –> Nycz
    Banert/Bannert/Banek –> Jadamus/Adamus

    Aniu, linia Jarek vel Skowron oraz Klimza vel Brzęk to moi przodkowie, a Żogałowie (vel Klimza) pochodzący z tych linii to moi krewniacy.

    Ola

Przeglądajasz 15 wpisów - od 136 do 150 (z 227)
  • Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.