Andrzej
Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
Andrzej
UżytkownikDalsza część poszukiwań Franza Sokola
„Dzień dobry,
W bardzo dużym skrócie i uproszczeniu: Polska w XIX wieku była podzielona między 3 kraje. Były 3 systemy administracyjne i na tym terenie działała administracja pruska. Inaczej będzie się szukało w Warszawie (zabór rosyjski), inaczej w Krakowie (zabór austriacki), a inaczej tutaj, na Górnym Śląsku (zabór pruski). Jeszcze inaczej szuka się przodków kilka kilometrów na Zachód czy Południe od Nieboczów – to też Górny Śląsk, ale już Diecezja Opolska – tam nierzadko skany metryk są dostępne online aż od XVII wieku.
By się dowiedzieć czegoś więcej o rodzicach Franza Sokola i Josephy rodzonej Koczwara, trzeba odnaleźć akty ślubu ich rodziców, bądź akty zgonu, a najlepiej akty urodzenia. Najprościej tutaj szukać na podstawie wtóropisów w zasobach AP, ale aktów sprzed 01.10.1874 z tego regionu w większości nie ma (poza szczątkowo zachowanymi duplikatami, które są dostępne online), więc pozostaje nam jedynie USC, a te rozpoczynają się od 01.10.1874.
Są zachowane księgi metrykalne sprzed 1874 w postaci pierwopisów, które przechowywane są w Archiwum Archidiecezji Katowickiej, ale by tam zlecić kwerendę, trzeba wpierw przejrzeć zasób Archiwów Państwowych (głównie chodzi o ograniczenie kosztów kwerendy w AAKat, ale też i prostszy dostęp do aktów i skorowidzów, które pojawiają się już online, ponadto w USC są szczegółowsze dane, niż w metrykach kościelnych).
Może się okazać tak, że w akcie ślubu Pawła Sokola i Julianny Siura będzie jedynie wiek małżonków (określany często „na oko”) oraz miejscowość pochodzenia, bez imion rodziców, bądź będą podane tylko imiona ojców, a w akcie zgonu sprzed 01.10.1874 prawie na pewno w akcie zgonu nie będą wymienieni rodzice osoby dorosłej.
Powyższe napisałem celem zrozumienia specyfiki poszukiwań na Górnym Śląsku.W przypadku Pawła Sokola i jego żony, Julianny rodzonej Siura, można zlecić poszukiwanie w AP w Cieszynie w skorowidzu z USC w Grabówce w latach 1874-1879 – jest szansa, że zmarli oni tym okresie. Jeśli nie, to jedynym sposobem będzie zwrócenie się do Archiwum Archidiecezji Katowickiej.
Co do Marzolla Koczwary i jego żony Clary rodzonej Baston, to odnalazłem w skorowidzu tylko akt zgonu Marcolla – nr 48/1875.
Nie widzę zgonu, ani ponownego ślubu Clary (przejrzałem skorowidze z Pszowa-Rydułtów i Pszowa do 1930), poza jedną, która widnieje w USC w Lubomii. Jej drugi zięć – Franz Pytlik był ze Syryni, więc może Clara zamieszkała na stare lata ze swoją córką Jadwigą i zięciem (co było dość częste), a Syrynia podlegała w tym okresie pod USC właśnie w Lubomii.
Co do dalszych poszukiwań, jest to uzależnione od danych, jakie będą znajdować się w w/w aktach zgonu.
Co do Cathariny i Caroliny – to są obce osoby, co najwyżej dalsze kuzynki Franza. Pawłów Sokoll na tym terenie w tym samym okresie było co najmniej czterech. Dwóch ze Syryni, jeden z Nieboczów i jeden z Pszowa. Nas interesuje ten z Nieboczów.
Podsumowując, proszę napisać do AP w Cieszynie, by przeszukali w latach 1874-1879 skorowidz zgonów z USC w Grabówce (zespól 14/368) pod kątem osób: Paul Sokol i Julianna Sokol rodzona Siura (z Nieboczów) i przypadku znalezienia aktów zgonu w/w osób, poprosić o sporządzenie skanów.
W USC w Pszowie-Rydułtowach (zespół 14/376) można zamówić akt zgonu Marzolla Koczwary z 1875 – akt 48/1875 (sygnatura jednostki: 1.3/44)
Zespół – Szukaj w Archiwach
Z USC w Lubomii (zespół 14/456) można zamówić akt zgonu Clary Koczwara (można poprosić, by przed zrobieniem skanu sprawdzili, czy podano w akcie nazwisko rodowe Baston, by wykluczyć obcą osobę, która tak samo się nazywała) – akt 12/1903 (sygnatura jednostki: 3/74)
Zespół – Szukaj w Archiwach
Jak będzie Pan już dysponował skanami, proszę je tutaj wkleić i będziemy na ich podstawie dalej doradzali, gdzie szukać (jaka parafia/USC), ale wydaje się, że kolejne poszukiwania będzie trzeba już zlecać w Archiwum Archidiecezji Katowickiej.
Procedura zamówień w AP wygląda następująco:
1. Wpierw podajemy, co nas interesuje – konkretne numery aktów, bądź zakres materiałów, jakie AP ma przeszukać.
2. AP odpisuje nam (do 14 dni), co znalazło, jaki będzie koszt oraz numer sprawy
3. Na podstawie numeru sprawy wpłacamy określoną kwotę na konto AP
4. Po zaksięgowaniu wpłaty pliki otrzymujemy na maila
Koszt jednego aktu zgonu w AP to 2zł, więc w przypadku szczęśliwego odnalezienia wszystkich 4 aktów zgonu, będzie to maksymalnie 8zł.
AP w Cieszynie działa sprawnie, więc jak nie ma dużej kolejki kwerend, idzie to dość szybko i może uda się to załatwić nawet w tym roku.
Tutaj dane teleadresowe:
Archiwum Państwowe w Katowicach – Oddział Cieszyn (katowice.ap.gov.pl)
(proszę o przetłumaczenie i dziękuję za poprzednie)
Pozdrawiam,
Artur”Andrzej
UżytkownikDzień dobry
(post dzięki uprzejmości Artura)
Franz Sokol urodził się 10.04.1857 w Nieboczowach (parafia Pogrzebień, a od 01.10.1874 USC w Grabówce/Lubomii) jako syn nieżyjącego w chwili ślubu (15.05.1881) Paula i nieżyjącej Julianny z domu Siura, a zamieszkały w chwili ślubu w Pszowskich Dołach.
A jego żona, Josepha Koczwara, urodziła się 26.04.1857 w Pszowskich Dołach jako córka nieżyjącego w chwili ślubu Marcolla Koczwary i żyjącej Clary z domu Baston.
W skorowidzu z USC w Pszowie-Rydułtowach istnieje tylko jedno dziecko, którego ojcem jest Franz – urodzony w 1881 roku Franz – akt 1881/217, ale z miejscowości Pszów, a nie Pszowskie Doły (jest jeszcze Karolina, córka Pawła w 1883 i Katharina – nieślubna córka Johanny w 1884 – również obie z Pszowa).
Nie ma w skorowidzu Marii ani Matyldy. Coś mi świta, że Pszowskie Doły przez jakiś czas (chyba aż do 1892 roku) podlegały pod USC w Rzuchowie, później pod Pszów-Rydułtowy i następnie, od 1895, pod Pszów, ale w skorowidzu z Rzuchowa również nie ma narodzin takich osób.Skanów ksiąg urodzeń z Pszowa-Rydułtów chyba raczej prędko nie będzie online, ale można samemu zamówić sobie w AP w Cieszynie (koszt 2 zł) – a tu link do księgi:
Jednostka – Szukaj w Archiwach(w razie czego niech ktoś to przetłumaczy na angielski)
Z pozdrowieniami Artur i AndrzejAndrzej
UżytkownikDzień dobry
znalazłem taki opis na stronie https://kronika.gov.pl/obiekt/14685196
Od momentu powołania urzędów stanu cywilnego w Prusach w 1874 roku Imielin, podlegał terytorialnie Urzędowi Stanu Cywilnego w Dziećkowicach, który rozpoczął działalność 1 października 1874 roku. Na mocy decyzji Nadprezydenta Prowincji Śląskiej z 29 sierpnia 1874 roku Urząd Stanu Cywilnego w Dziećkowicach działał na terenie powiatu pszczyńskiego i obejmował: dobra dworskie i obszary gminne: Dziećkowice z przyległością Jazd, Imielin z przyległościami Cisowiec, Granice, Jamnice, Jazd, Pasieczki, Wioski, Kosztowy z przyległościami dworzec, Biały Brzeg, Dębina, Sosnowiec, Gać z przyległością Nowa Gać (Gutsbezirk und Gemeindebezirk Dzieckowitz mit Brussowa, Jast, Imielin mit Cissowitz, Granietz, Jamnitz, Jast, Passietzka, Wioska, Kosztow mit Bahndamm/Bahnhof, Bialebrzeg, Dembina, Sosnowietz, Gacz mit Neugacz). Decyzją Nadprezydenta Prowincji Śląskiej z 19 czerwca 1875 roku wyłączono terytorium gminy Imielin spod jurysdykcji Dziećkowic i utworzono Urząd Stanu Cywilnego w Imielinie, który obejmował wydzielone z Urzędu Stanu Cywilnego w Dziećkowicach obszary gminne: Imielin z przyległościami Cisowiec, Granice, Jamnice, Jazd, Pasieczki, Wioski, Kosztowy z przyległościami dworzec, Białybrzeg, Dębina, Sosnowiec, Gać z przyległością Nowa Gać (Gemeindebezirk Imielin mit Cissowitz, Granietz, Jamnitz, Jast, Passietzka, Wioska, Kosztow mit Bahndamm/Bahnhof, Bialebrzeg, Dembina, Sosnowietz, Gacz mit Neu-Gacz). Pierwszym kierownikiem Urzędu (Standesbeamten) był urzędnik pocztowy (Post-Agent) Heilscher z Imielina a jego zastępcą naczelnik urzędu okręgowego (Amtsvorsteher) Schröter z Dziećkowic, wcześniej kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Dziećkowicach. Urząd miał swoją siedzibę w Imielinie, jednak okresowo akty wystawiano w miejscowościach: Dziećkowice, Chełm Wielki i Jazd. Przenosiny siedziby urzędu stanu cywilnego następowały w przypadku zmian na stanowisku kierownika urzędu lub pełnienia obowiązków przez zastępcę, w jego miejscu zamieszkania. Funkcjonowanie urzędu poza Imielinem miało miejsce w lutym 1878 roku, kiedy akty wystawiano w Dziećkowicach, od lutego do maja 1878 roku, kiedy akty wystawiano w Chełmie Wielkim oraz od kwietnia do lipca 1883 roku, kiedy akty wystawiano w miejscowości Jazd. [na podstawie wstępu do inwentarza, oprac. T. Skowron, Katowice 2015]
Pozdrawiam Andrzej
Andrzej
UżytkownikDobry
Może spróbuję w inny sposób. Do ślubu z Grzegorzem idzie Józefa Bansionkin.
On ma 3 troje dzieci.
1. Jacek – matka Banasionkin
2. Jan Nepomucen – matka Banasionkin
3. Franciszek – matka Bednarcionka.Tak pisałem, mając na myśli to, że według Myharitage, ja bym nie przypisał nazwiska jako Bednorz, bo właśnie te przykłady innej odmiany nazwiska Józef powoduje to, że nazwisko Bednorz byłoby podane na wyrost, ale (znów pisałem, że ten co pisał na Myharitage, wpisał to od swojego przodka Franciszka i tak zostało). Gdyby ktoś pisał od Jacka, czy Jana, to przodkiem byłaby Banasionkin (Banasik?, może by tak to brzmiało). Pisanie znów o formie Banasionkin vel Bednarcionka znów byłoby na wyrost ale bliższe prawdy niż napisanie tylko o nazwisku w formie Bednorz.
Forma przy Franciszku w roku 1801 jest „Bednarxionka”, kwerenda podaje Bednarcionka. Czyli obie formy są bliskoznaczne.
Ale jakie nazwisko ktoś sobie wpisze do drzewa to już jego indywidualne podejście.Tych „podwójnych” nazwisk, ba nawet „wielokrotnych” jest mnóstwo. Kiedyś nawet miałem taki przypadek w rodzinie Widuch. Poznany przeze mnie potomek tej rodziny miał dokumenty, że jego przodkiem jest Katarzyna Widuch z domu Wolny i żadne dokumenty, nawet cały wywód przodków nie przekonał go do tego, że Katarzyna używała też nazwiska Ston, a Jan Widuch miał tylko jedną żonę. Nawet znalazłem formę Ston vel Wolny.
W parafii Bogucickiej jest nazwisko Bednorz, a nie ma Banasika, ale to sprawdzamy na wybranym materiale metrykalnym i na pewno nie rozwiążemy tego problemu, czy nazwisko Banasik… było i wymarło, czy może się właśnie zamieniło samoistnie na Bednorz…Pozdrawiam Andrzej
Andrzej
UżytkownikDzień dobry, spróbuję odpowiedzieć
Ad. 1.
Ten kto zapisywał dane na MyHaritage wpisał jak wpisał, o ile miał na myśli swoją przodkiem po stronie żeńskiej jako matkę „trzeciego” dziecka. Ale jak już pisał o żonie Grzegorza, to wpisał źle, bo jego żoną nie była Józefa Bednorz!!! W ogóle wpisywanie danych do drzewa jednej formy nazwiska, gdy ona jest różna, jest tylko uproszczeniem, ale nie odzwierciedla stanu jak to wyglądało na przestrzeni lat, stąd mamy takie a nie inne zapisy w genetyce, że aby się połapać, o jaką rodzinę chodzi to trzeba wpisać kilka wersji nazwiska. A niekiedy i to nie daje rezultatów. Takie są przepisy. Drzewo prowadzimy według swoje widzimisię, i nikt nikomu nie zabroni, gorzej z powielaniem takich informacji, chyba, że to jest tylko odwołanie do tego, że informacje zaczerpnąłem z portalu i dalej nic z tym nie robiłem…
Wracając do nazwisko matki, to mamy troje dzieci Grzegorza, a nazwisko matki brzmi: Banasionkin, Banasionkin, Bednarcionka.
Ale znów powtarzam, dla niego (tego co pisał) przodkiem po stronie żeńskiej jest Józefa Bedna…(rz).
Ad. 2.
Kwerenda w kurii, a na tej bazowaliśmy nie wykazała takiego dziecka o imieniu Magdalena. Dlaczego tylko mieli troje dzieci? Nie wiem, możliwe, że poszli do innej parafii i tam się Magdalena i inne dzieci mogły urodzić, ale według kwerendy takich dzieci nie ma w Załężu.
O ile można sprawdzić dane po przez Genetekę, a wcześniej poprzez duplikaty ASC Bogucice to się sprawdzało, ale nie przypisywałem dzieci (bo oczywiście można) i takiego synka imieniem Mathias, który zmarł w 1856 w wieku 63 lat. Urodziłby się znów poniżej ślubu rodziców. Przypisywanie go do rodziny, a może wejść w dywagacje o nie ślubnych dzieciach, które potem otrzymały nazwisko? To daleko idące wnioski. Faktem jest, że takie osoby żyły w tym samym czasie, na danym terenie i tyle.
Dzieci o nazwisku Lorenz (Maria i Leopold) zawarły śluby z Czoikami. Ich ojcem był Stefan Lorenz, ale czy był synem Antoniego?! O ile tak, to może na ślubach byłby zapisy o dyspensie? Dużo wątków nowych powstaje bez odpowiedzi, bo trzeba by sięgnąć znów do kwerendy.
Ad. 3.
Nazwisko Czoik współcześnie, a wtedy. Jaką mamy pewność, że nazwisko było Czoik, a Zoik, Czaik, Czaick, czy jeszcze inaczej czego nie jesteśmy w stanie stwierdzić nie mając dokumentów źródłowych. A Czajor ?! Nazwisko podane w kwerendzie, z zaznaczeniem, że takie to nazwisko jest wpisane przy Grzegorzu, wdowcu. Nie odnaleziono w tym okresie innego ślubu Zuzanny Kupny. Można znów domniemywać, że to nie jest ten ślub, nie ten Grzegorz i nie ta Zuzanna.
Co do śmierci Grzegorza, też nie dotarłem, bo siedzę w domu i przeglądam akty dostępne onlain, ale kwerenda wykazała taki zgon w roku 1835. Ja mam zaznaczone, że sprawdzenie tego zgonu w duplikatach jest nie możliwe z powodu braku całego rocznika 1835.
I na koniec znów odwołanie do kwerendy, gdzie odnaleziono ślub w 1795 r. w Bogucicach, a zawarł go kawaler Griger Czaik i panna Josepha Banasionkin! On lat 26, ona lat 24, oboje wyznania katolickiego.Pozdrawiam Andrzej
Andrzej
UżytkownikDobry,
coś nowego, coś starego…
Informacje pochodzą o Tomasz Czoika, bo to jest drzewo jego przodków. Myśmy razem nad tym drzewem pracowali. Z tego co ustaliliśmy Grzegorz jest jeden, ponieważ urodził się w 1770 r. Ślub w 1795 w Bogucicach z Józefą Banasik. Dzieci trzech wymienionych przez Ciebie dzieci są zgodne. Nie mamy Magdaleny (o ile daty podane przez Ciebie (1791-1841) przypisane są do niej, to takiego dziecka nie ma pod nazwiskiem Czoik urodzonej po ślubie rodziców w 1795. Może była najmłodsza z nich. Wszak Józefa umiera 1809 r. a od 1801 (urodzenie Franciszka) nie ma innych dzieci.
Według mnie nie może być dwóch Grzegorzów, ponieważ nie ma innego urodzonego w metrykach. Ślub w 1810 r. w Michałkowicach odbył się z tą Zuzanną Kupny (on był wdowicem, nie podano wieków). Nie ma dwóch zgonów Grzegorza. Jest tylko jeden zgon Grzegorza w 1835 r.
Dzieci pojawiają się od roku 1811 i są to: Tekla, Jan Baptysta, Marianna, Antoni i Szymon. Wtedy wiek ojca jest poniżej 70-ki, bo 65 lat.Przerwa między urodzinami (10 lat między Antonim i Szymonem) nie dawała mi spokoju. Ale nie odnaleziono innych dzieci, ani nawet urodzonych martwo, więc musi to być ciąża donoszona „wpadkowa”. I jest to dziecko Grzegorza i Zuzanny.
Po Szymonie nie ma żadnego innego dziecka. O ile ślub był w 1810, a ostanie dziecko urodziła w 1833, to byli 23 lata po ślubie i według mnie ostatni moment na urodzenie dziecka. Przypuszczam, że przed Szymonem mogła nie donosić ciąży. Nie wiadomo w jakim wieku szła do ślubu, ale sugerowałbym, że mogła mieć ze 20 lat, i Szymon to było jej ostatnie dziecko urodzone w wieku 43 lat. Żyła jeszcze w roku 1835. Ale czy wyszła ponownie za mąż? Miała dwoje dzieci na wychowaniu (12 i 2 latka).My nie znaleźliśmy wtedy, a kwerenda też nie wykazała takiego zgonu . Ale co szkodzi teraz sprawdzić jak się jest w temacie. Jest taki zgon w 1851 nr aktu 174 i pisze tam, że zmarła żona komornika Susanna Wolny z domu Kupny w wieku 63 lat. Czyli urodziła by się 1788, to by się zgadzało co co do wieku przy zamążpójściu Zuzanny obliczonego według mnie, jak również sugerujące górną granicę co do urodzenia Szymona Czoika.
Nie ma żadnych (wg. Geneteki) dzieci Wolny – Czoik w Bogucicach co znów by sugerowało dobry trop co do ponownego ożenku, że ona była wdową, która już nie mogła dać mu dzieci. A kim był mąż Wolny Einleger mąż Zuzanny? Franciszek, Karol albo jeszcze kto inny.Mamy natomiast Karola Czoika, którego nie umiemy dopisać do drzewa. Jego żoną jest Maria Rabus, mają 10 dzieci. Jedyny wolny Karol (takie mamy dane) ur. 17.05.1832 jest synem Franciszka i Agnieszka z domu Kycia. Czyżby to był ten Karol, lub inna nie znana osoba z rodziny Czoik.
Andrzej
Andrzej
UżytkownikDobry,
sprawdziłem. To było tak:
U Jacka
Mąż Mari Gonsior z Paniów (Parafia Bujaków) to Jan August ur. 16.08.1824 Załęże.
Mąż Mari Osieckiej (tej linii żeńskiej nie badałem) to Jan (miał jedno imię) ur. 29.05.1934 Załęże.
Natomiast u Grzegorza był
Jan Nepomucen ur. 1799
Jan Babtysta ur. 1814. Obaj też żyli, i mieli rodziny.Andrzej
Andrzej
UżytkownikTak na szybko, bo czas mnie ogranicza. Z tymi Janami jest wyjaśnienie.
Bo tam byli chłopcy, którym nadano imiona Jan. Ale tam był Jan Kanty, Jan Nepomucen itd…
Też mnie to zastanowiło, bo te dzieci przeżyły, ale jak na nich w domu wołali? Jak każdy był Jan !?
Reszta jutro temu się przyjrzę i odpiszę.Andrzej
Andrzej
UżytkownikDzień dobry,
też miałem ten sam problem, aby połączyć Franciszków Czoików w jedną rodzinę.
Mi pozostały „duble” w postaci dwóch Franciszków. Miałem zapisane takie dane „Franciszek Czoik C_1880_Nr_033_USC_Załęże z dopiskiem Franciszek Czoik”.
Odszukałem ten akt zgonu na swoim komputerze, i zapisane tam jest, że robotnik Franciszek Czoik zgłaszał zgon swojego ojca robotnika hutniczego Franciszka Czoika, który zmarł w wieku 54 lat i był synem Franciszki i Marii (nazwisko rodowe nieznane).
I tu w tym miejscu moje przypisanie tego Franciszka (ojca, jak i syna) do całej rodziny Czoików stanęło pod znakiem zapytania. Wiek przy zgonie bywa różnie podawany, imię ojca by się zgadzało, ale skąd imię Maria za miast Agnieszka? Nie wiem. Franciszek urodził się w 1829 r. był synem Franciszka i Agnieszki z domu Kycia.
A Franciszek, który zgłaszał zgon mógł się urodzić w okresie 1852 do 1861 (włącznie, do urodzenia córki Emilii).
Pozostaje zatem zrobienie kwerendy w kurii, o ile zachowały się księgi parafialne, ewentualnie rodzina gdzieś indziej przebywała i tam rodziły się dzieci.To było dawno przeze mnie analizowane, ale na pewno ciągłość linii od Grzegorza jest poprawna. Jedynie co mi zostały to „duble” Franciszków, wszak Franciszek mąż Katarzyny Matuli zmarł przed 1894, a ona po 1894 w Bogucicach. W obu przypadkach nie udało mi się potwierdzić tych zgonów.
Stan moich informacji z 01.01.2018 r.
Pozdrawiam AndrzejAndrzej
UżytkownikDobry,
Michael urodził się prawdopodobnie 06.09.1827 r w Zgoni (parafia Woszczyce). Rodzicami na pewno byli Bartek Brzonkalik (Haulser) i Eva Witala.
Pozdrawiam
AndrzejAndrzej
UżytkownikDobry wieczór,
Teresa Fusek (pisownia nazwiska Fussek), córka Franciszka i Marii z domu Kalisz.
Ślub odbył się w USC Bujaków 16 września 1907 r.
Przed rokiem 1913 mieszkali na Halembie. Nie wiem czy powrócili do Bujakowa
z powrotem, a tym bardziej jakie ich losy były na Halembie.
Tam urodził im się Alojzy 30 maja 1913. Ojciec był pracownikiem górniczym.Andrzej
Andrzej
UżytkownikDobry wieczór,
akt urodzenia powinien znajdować się (tak przypuszczam) już w Archiwum Państwowym w Katowicach po przenosinach z Archiwum Państwowego w Pszczynie.
Inne informacje myślę, że mógłbym udzielić.mój mejl andrzej.mienko@gmail.com
Pozdrawiam
AndrzejAndrzej
UżytkownikDzień dobry,
skany z parafii św. Andrzeja do pobrania pod linkiem
https://geneteka.genealodzy.pl/index.php?op=gt&lang=pol&bdm=S&w=12sl&rid=S&search_lastname=Leopold&search_name=Albert&search_lastname2=&search_name2=&from_date=&to_date=jedynie z USC prześlę skany tych dwóch ślubów.
Pozdrawiam serdecznie
AndrzejAndrzej
UżytkownikMagdo, tak by z tego (na razie wynikało). Na ten zapis też zwróciłem uwagę. Potwierdzeniem jest wyznanie Mari Leopold z domu Gwóźdź.
https://geneteka.genealodzy.pl/index.php?op=gt&lang=pol&bdm=B&w=12sl&rid=3991&search_lastname=Gw%C3%B3%C5%BAd%C5%BA&search_name=&search_lastname2=&search_name2=&from_date=&to_date=
Jak i ślub ich rodziców
1839 351 Andreas Gwozdz Caroline Janschek George Rybnik (ewang.) [ Data ślubu: 02.06.1839 r. ] [Miejsce przechowywania ksiąg: Archiwum Państwowe w Katowicach Oddział w Raciborzu ul. Solna 18 47-400 Racibórz] [Indeks dodał: GTG_Silius_Radicum]A rodzina Leopold. Na pewno córki Alberta: Paulina i Anna były wyznania katolickiego (tak podały na stanie cywilnym) i śluby w kościele katolickim u św Andrzeja w Zabrzu. Ale nie chce mi sie wierzyć, aby ojciec Albert Leopold był katolikiem. Mógł na łożu śmierci zmienić wiarę. Tu trzeba by sprawdzić, urodzenia dzieci pod Raciborzem.
Andrzej
Andrzej
UżytkownikDobry wieczór,
nie piszcie błędów przy posługiwaniu się imionami osób o wyznaniu ewangelickim.
U tych osób nigdy nie było wiadomym, którym imieniem się posługiwali. Pierwszym, drugim, trzecim czy czwartym, bo tyle imion nie raz im nadawali.
Za mało czasu prześledziłem w tej rodzinie. Ich ślub odbył się w Zabrzu i w parafii i USC, tylko indeksacja była taka, że nazwisko Bensch zapisano Rensch.
Na ślubie cywilnym obie osoby podane są wyznania ewangelickiego.
Leopold ma wpisane 3 imiona: Wilhelm Ernst Ludwig.
Akt zgonu w 1883 roku podpisuje Ludwig Leopold, czy to jest Wilhelm? Nie mnie to oceniać, bo tak jak pisałem imion od liku. Nawet jak będziemy mieć wszystkie dzieci, to może wtedy coś się porówna. Matka z domu Gwóźdź zmarła w 1896, co na ślubie podawali, że mieszkała jeszcze na Fredenhutte, ale zmarła, już w (Starym) Zabrzu, i zgon zgłaszała córka Paulina. Urodzenie jej ciekawe, jako Mikołów, ale migracje mają to do siebie, że nie ino katolicy się przemieszczali, ale i ewangelicy też.Pozdrawiam serdecznie
Andrzej -
AutorWpisy


