Artur Paczyna
Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
1 sierpnia 2017 o 08:22 w odpowiedzi na: Requesting a researcher to help obtain records from USC Siemianowice Slaskie #14430
Artur Paczyna
UżytkownikI’m sorry, but my proposal is no longer valid.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
25 lipca 2017 o 11:39 w odpowiedzi na: Requesting a researcher to help obtain records from USC Siemianowice Slaskie #14414Artur Paczyna
UżytkownikMaybe I’ll can help you. Write please yours records, you are looking for.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Jendrysek
Co prawda Krzysztof prosił, aby unikać innych tematów, ale jak widać się nie da.
Natomiast polemika w tym przypadku jest konieczna.O przybyszach może Pan pisać do woli, mnie to nie rusza, bo nim nie jestem.
Tak się składa, że od lat zajmuję się migracjami ludności na Śląsku w XVIII i XIX w. Trochę o niej wiem. Na podsumowanie przyjdzie czas, ale już teraz mogę napisać, że z tymi autochtonami, o których Pan pisze, będzie problem.
Po pierwsze należałoby podać ich definicję (kogo można nazwać autochtonem? od kiedy musi zamieszkiwać Śląsk, aby zasłużył na to miano? czy potomkowie małżeństw mieszanych, a takich tu była większość, też są Ślązakami, czy już nie? itd.). No chyba, że Georg Gorzelik jak go nazywacie na tym forum jest przykładem autochtona, a potomkowie Ślązaków żyjących tu od wieków, już nie.O Silingach (od których – jak głosi legenda ich wyznawców – pochodzi nazwa góry Ślęży i Śląska) może też Pan pisać do woli. 100 lat temu lansowana przez niemieckich historyków hipoteza, została obalona. Według mnie, skutecznie. Obecnie, żaden poważny historyk w oparciu o dostępne źródła, nie podejmie się obrony tej tezy, którą Pan głosi.
Jedynym zdaniem prawdziwym, które Pan napisał jest to o mieszanej krwi. To prawda.
natomiast co do wyboru języka według uznania, to ja o takich cudactwach nie słyszałem. Co do zasady, Ślązacy posługiwali się takim językiem, w jakim się modlili, no może poza niedzielną Mszą św., gdzie śpiewali części stałe po łacinie.
Ale już język pieśni w czasie Mszy św., język nabożeństw i kazania (do czasu) były w języku, w którym mówiła większość parafian.A na marginesie dodam, jakże byłoby to wspaniale, gdyby pod rządami prusko-niemieckimi, ludność mogła sobie wybrać język w kontaktach z władzą czy w szkole.
Niestety takiej możliwości jej nie dano.Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Jendrysek
IMHO
O Infułacie księdzu Pawle Pyrchale, którego poznałem lata temu, nie wypada pisać przekręcając jego nazwisko i pisząc niemiecką wersję jego imienia.Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Krzysztof
Dziękuje za ciekawy wpis. Co prawda dzisiaj nie będziemy w stanie wskazać, która z wersji była u zarania powstania Twojego nazwiska, ale szerokie spektrum możliwości ustalenia jego etymologii uzasadnia każdą z nich.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Jendrysek vel Augustinus
odnoście NIEMIECKICH SKRYBÓW w śląskich księgach metrykalnych. Po czym poznać, że oni byli niemieccy, polscy, czescy, czy śląscy?
po używanym przez nich języku, a raczej na konsekwentnym używaniu przez nich języku. Proszę zwrócić uwagę na zapis w szczególności imion, czy nazw miejscowości. Nie jest rzadkością, że choć językiem urzędowym także w kościele był język niemiecki, zapisywano je również w języku polskim (np. przytaczane tu Woitki, Hanki, czy Sucha Góra, która jeszcze w 1821 roku była pisana przez skrybów: „Suchagura” a nie Trockenberg. W niektórych regionach znakomitym przykładem oporu wobec germanizacji było używanie języka łacińskiego. Pięknym przykładem polskiego pochodzenia pisarza-duchownego jest faroż z Szobiszowic, który całe księgi zapisywał w języku polskim z nielicznymi tylko, obcymi wtrąceniami. Proszę zwrócić także uwagę na używaną przez skrybów literꔳ”, której niemiecki skryba nie używał, bo jej nie znał.
Przy okazji, proszę przekazać pozdrowienia dla L. Paczyny i zaprosić go do GTG i na forum. Chętnie go poznam i umiejscowię w moim drzewie, jeżeli oczywiście jest to mój krewniak.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Jan lubos
„Staropolski” jest propagandowo-nacjonalistycznym ekwiwalentem etnolektu zachodniosłowiańskiego.
Teraz już pan zapewne wie, dlaczego tak trudno się z Panem dyskutuje. Tym razem, za radą Krzysztofa, nie podejmę rękawicy, co nie oznacza, że nie dostrzegam w tym co Pan napisał propagandy o wiadomych źródłach. Postuluję jedynie szacunek dla dorobku naukowego pokoleń, którym jakoś nie przeszkadzało używanie zwrotów „język staropolski”, „pomniki staropolskie”, „kultura staropolska”, itp. poświęcając im tomy źródeł i opracowań, że wspomnę tylko o „Atlasie językowym Śląska” prof. Zaręby, licznych słownikach staropolskich, w tym Słowniku staropolskim pod red. S. Urbańczyka, imponującej bibliografii prof. Aliny Kowalskiej.
Ad rem.
Głoska „ł” na ogół zastępowana była na Śląsku wywodzącą się ze staroczeskiego zdwojoną literą „l” (vide: Bulla ? )
O swoim nazwisku najlepiej byłoby, gdyby wypowiadała się osoba, która go nosi. Tym niemniej, skoro Pan się odważył, należy wskazać, że sposób zapisu głoski lub samego nazwiska jest czymś wtórnym od ich oryginalnego brzmienia. Stąd dla naszych rozważań ważniejsze jest pochodzenie nazwiska „Bula/Bulla” niż jego zapis. Moim zdaniem jego etymologia jest polska (od: buła, bułka). Celowo napisałem „polska”, gdyż w języku staropolskim wyraz „buła” był zapisywany jako „żemła”.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Krzysztof
Krzysztofie, dziękuję za zwróconą uwagę, ale gdyby nie postawa interlokutorów, którym jak dotąd nie zwracałeś uwagi, gdy używali nie tylko uszczypliwości, ale wręcz obelg, pewnie ująłbym to co chciałem napisać, trochę inaczej. Jak zapewne się domyślasz oczekuję równego traktowania na tym forum
Ad rem.
Nie podjąłem się dotąd wskazania pochodzenia nazwiska Rosa, nie dlatego, że nie mam na nie pomysłu, lecz dlatego, że za mało otrzymałem informacji o jego zapisach w ciągu wieków oraz wskazania najstarszego, dodam: przed-pruskiego zapisu.
Osobiście skłaniałbym się do szukania etymologii w polskim wyrazie „róża”.
Stąd: Róża-> Rosa.Twój Wątek o „moliti’ jest ciekawy i godny podjęcia. Dodam od siebie, że podążając Twoim tokiem rozumowania, równie dobre mogłoby być pochodzenie nazwiska od łacińskiego „molat” czyli mielić. Na Śląsku jest sporo nazwisk pochodzących z języka łacińskiego. W każdym razie nie można tego wykluczyć. Jednakże, podtrzymuję swoje zdanie wcześniejsze. Zwróć także uwagę, że oboczności nazwisk w języku polskim, że o wydaniu prusko-niemieckim nie wspomnę są bardzo liczne i różniące się od siebie czasami w sposób skrajny (np. Leszczyński->Lerch)
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Adam
IMHO etymologia nazwiska Molatta to polskie Małota (od Mały, podobnie jak: Malik/ Molik, Malok/ Molok, Malek, Malec, itp.). Nie doszukiwałbym się obcej etymologii do czasu pojawienia się dowodu przeciwnego, tj. np. dokumentu, który by na to pozwolił.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Jendrysek
Praktyka tłumaczenia dosłownego dokumentu historycznego jest poprawna z kilkoma zastrzeżeniami. I tak, jeżeli mamy do czynienia z dokumentem zawierającym nazwę ahistoryczną, ale używaną w krótkim okresie czasu, moim zdaniem należy w przypisie wskazać kiedy i przez kogo oraz w jakich okolicznościach została ona wprowadzona oraz wskazać poprawną historyczną nazwę używaną od wieków. Np. jeżeli w dokumencie występuje nazwa Mechtal, to zasadne jest, aby w przypisie wskazać, że jest to nazwa urzędowa odgórnie wprowadzona przez narodowo-socjalistyczne, tj. hitlerowskie Niemcy czyli III Rzeszę w 1936 roku i obowiązująca do 1945 roku, a historyczna nazwa to polska nazwa Miechowice, używana od wieków. Podobnie jest ze wskazanym Stalinogrodem. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby w przypisie wskazać polską pisownię imion i nazwisk, jeżeli są one współcześnie używane i ich brzmienie nie budzi wątpliwości, że są one polskiego pochodzenia.
„Z nazwiskami jest pewien problem, bo często trudno ustalić formę jaką posługiwały się osoby wspomniane w akcie, więc wydaje mi się, że zostawienie oryginalnej pisowni nazwisk jest najbezpieczniejszym rozwiązaniem.”
To prawda.
Nie, to nie jest prawda. Jak wielokrotnie pisałem na tym forum wcześniej, niemieccy skrybowie, niezależnie od czy byli duchownymi, czy urzędnikami, kaleczyli polsko brzmiące nazwiska zapisując je niejednokrotnie na kilka lub kilkanaście sposobów.
O tym jaka jest poprawna pisownia danego nazwiska pomocna może być jego współczesna pisownia. Należy jednak zachować pewną ostrożność w jej użyciu, gdyż zdarzają się sytuacje, że po wiekach obcego panowania oraz zróżnicowanego zapisywania nazwiska przez nie-polskich skrybów, ich współczesne brzmienie odbiega od pierwowzoru. W tym przypadku – moim zdaniem – należałoby w przypisie wskazać etymologię nazwiska oraz jej współczesną pisownię albo pisownię pierwotną, stosowaną przed czasami pruskimi. Np. Dalibóg – Dolibok, Nalewajka – Nolywayka – Nolewajka, Kierzniak/ Kierzniok – Kirschniak/ Kirschniok – Kirszniok, itd.
Pomocne mogą być także przypiski w ASC o sprostowaniu brzmienia nazwisk w konsekwencji wydania przez niemieckie Sądy Obwodowe postanowień o ich zmianie. M. in. dotyczyło to mojego nazwiska, które Niemcy zapisywali czasami jako Pacyna. Ciekawostką jest to, że w/w postanowienia niemieckiego sądu i zmiana pisowni w ASC w niemieckich USC nastąpiła jeszcze przed przejęciem przyznanej Polsce części Śląska. I żeby nie było nieporozumień, piszę o wszczynanych przez zainteresowanych na wniosek postępowaniach sądowych, a nie o odgórnie ustanawianej pisowni przez urzędników niemieckich czy polskich. W tej ostatniej kwestii należy jednak przypomnieć o Konwencji Genewskiej i prostowaniu pisowni nazwisk w oparciu o nią zarówno przez niemiecką jak i polską stronę. Sytuacja w czasie II Wojny Światowej (wymuszone zmiany nazwisk) lub po hekatombie II Wojny Światowej w zajętej przez sowietów Polsce, to inny temat, dodam bardziej złożony.Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Pyjter
zostal przez przykoscielnego skrybe zapisany jako Voitek ! I to zazwyczaj krzywymi kulfonami !Bedac jednak w posiadaniu pruskiej Geburtsurkunde z satysfakcja odnotuje pieknie wykaligrafowane imie Adalbert …
Widać, że mało Pan czytał ksiąg, a to jakie kulfony są w ASC, każdy kto je czytał wie i to dobrze. A że Wojtek to Wojciech a nie germański Adalbert, to jasne jak słońce. I jeszcze jedna uwaga o stereotypach, fobiach i dyskryminacji: jak ksiądz, to kulfony, jak urzędnik pruskiego USC, to kaligrafia. Współczuję.
w tlumaczeniu nalezy zachowac oryginlne brzmienie nazwisk i imion . Inaczej zaczyna sie ideologia …
Tak, ideologia zaczyna się tam, gdzie odmawia się prawa do używania polskiej pisowni imion oraz nazwisk tam, gdzie jest to uzasadnione lub oczywiste. W każdym razie dla mnie będzie poprawnie Katarzyna II, a nie Jekatierina Wtaraja, podobnie jak Franciszek Józef a nie Franz Joseph i Ludwik a nie Luis oraz Piotr zamiast Petrus. Co nie znaczy, że w przypisie nie można wskazać oryginalnej, tj. z ASC, pisowni. Per analogiam, podobnie należy podejść do zgermanizowanej pisowni nazwisk o etymologii polskiej lub staropolskiej. Na marginesie dodam, że pisownia imion w ojczystym języku niezależnie od miejsca lub czasu jego użycia jest poprawna i powszechnie spotykana w całym cywilizowanym świecie. Z nazwiskami jest sprawa bardziej skomplikowana. Etymologia to bardzo ciekawa dziedzina nauki.
Jeżeli chce się poprawnie wywodzić pochodzenie nazwiska to bez pogłębionych studiów się nie obędzie. W historii Polski (Śląska) spotykamy niemiecko brzmiące nazwiska, które nosili polscy bohaterowie narodowi i na odwrót: polsko brzmiące nazwiska, które nosili kolaboranci, donosiciele, zdrajcy i zaprzańcy.Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikre: Jan Lubos
„Język staropolski” to określenie – bzdura.
Rozumiem, że język starogermański o dolnoniemiecki to także bzdury.
Mańka.
Brzmi jakże słowiańsko ;). Tyle, że jeszcze 100 lat temu zapis nazwiska był Mainka (zmiana przymusowa w Polsce). I nikt nie dojdzie dzisiaj, czy rdzeń nazwiska jest niemiecki, czy ewentualnie dwuznak „in” w nazwisku miał faktycznie oddawać głoskę „ń”.A ja jestem pewny, że Mańka.
Od Maria – Mania – Mańka
Rozumiem, że można pisać bzdury, bo papier jest cierpliwy, ale żeby takie nonsensy, to już gruuuuuba przesada.„Migracje >>polskiej<< ludności
polskiej, jak najbardziej polskiej.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
20 czerwca 2017 o 14:25 w odpowiedzi na: Osadnictwo na Śląsku Opolskim w średniowieczu i nowe metody badawcze #14091Artur Paczyna
UżytkownikAd. 1. Są tacy, którzy się ośmielają. Tym bardziej, że sam Pan pisze, że dialekty były już zróżnicowane.
Ad. 2. Pana opinia to polemika nie ze mną, lecz z ustaleniami naukowca o uznanej renomie. Proszę najpierw zapoznać się z jego dorobkiem i zawartą w jego książkach argumentacją, a później kruszyć kopie. Zwracam także uwagę, że nie napisałem nigdzie o niemieckim osadnictwie, lecz niemieckojęzycznym lub obcym.
Ad.3. „Ścisłe wyniki genetyczne” (tak w oryginale) nie będą lekceważone, czy podważane, jeżeli zostaną spełnione podstawowe warunki metodologiczne, o których pisałem. Byłoby lepiej dla sprawy, żeby nie było aprioryzmu, zakładającego z góry wyniki badań, na co może wskazywać chociażby Pana wypowiedź, którą można zinterpretować jako oczekującą od badań genetycznych zakwestionowania w całości dorobku części, jak Pan pisze historyków, którzy badając historię Śląska Opolskiego oparli swoje twierdzenia na badaniach własnych oraz pracach archeologów i literaturoznawców. I żeby była jasność. Uważam za Mackiewiczem, że tylko prawda jest ciekawa. Ta ciekawość dotyczy nie tylko wyników badań DNA Piastów, czy ludności na Śląsku Opolskim, ale również moich. Jestem otwarty na nowe narzędzia, które mogą pomóc w wypełnianiu białych plam oraz zweryfikować (pozytywnie lub negatywnie) twierdzenia historyków. Z wszystkimi zastrzeżeniami, które zgłosiłem we wcześniejszym poście. I jeszcze jedno. Nauka ma charakter dynamiczny, a nie statyczny. Nawet, jeżeli dzisiaj coś wydaje się udowodnione, jutro może okazać się przedmiotem uzasadnionej krytyki i przesłanką do zmiany opinii w danej dziedzinie. Dotyczy to także historii oraz wykorzystywanych przez historyków narzędzi. Proszę o tym pamiętać.
PS.
Pana może Pana szokują precyzyjne wyniki badań I. Panica, mnie niekoniecznie. Poza tym około 6%, a nie 6% czyni jednak różnicęArtur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikPanie Janku, jak znajdę trochę czasu to po weekendzie dam znać.
Jeżeli poda mi Pan swój adres e-mail, możemy ustalić więcej szczegółów.Pozdrawiam
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikLudwik Matysik [oryginalna pisownia w księdze chrztów] ur. 26.08.1830 roku w Wysokiej, syn Franciszka i Marii Kuc [Kutzkin], został ochrzczony [w kościele pw. św. Mikołaja i św. Małgorzaty] 29.08.1830 roku. Rodzice chrzestni: Joanna Piątek [Piontek] żona karczmarza z Dobiatz [?] i Walenty [Walek] Wolny kmieć i ?[imię nieczytelne] Wolny wolny zagrodnik z Wysokiej.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
-
AutorWpisy


