Artur Paczyna
Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
Artur Paczyna
UżytkownikOczywiście żoną Jana, a nie Szymona. Przepraszam za lapsus
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikPanie Wernerze, jeżeli Marianna Hajzer (Heiser) żona Szymona Opary była siostrą Ewy Hajzer (Heiser) żony Wenzla Okulusa, to jesteśmy spokrewnieni.
Przy okazji, w 1859 roku były Miechowice zwane przez Niemców Miechowitz. Nazwa Mechtal, która jest użyta w drzewie to hitlerowski wymysł z 1936 roku.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikWedług mnie, zaślubiny miały miejsce we wrześniu. Wskazuje na to pisownia miesiąca z użyciem cyfry „7” po łacinie septima. Stąd Septembris, a nie Februaris. Analogicznie będzie z „8” (Octobris), itd.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikWątek zaproponowany przez Krzysztofa ma tytuł „Geneza nazwisk (w domyśle na Śląsku)”.
Zgadzamy się, aby w tym wątku skupić się na etymologii nazwisk.
Co do ram czasowych ponawiam propozycję, aby odnieść się do pierwotnego znaczenia danego nazwiska bez zniekształceń powstałych na przestrzeni wieków. Nie wyklucza to oczywiście możliwości, aby takie modyfikacje prześledzić i je wskazać oraz wskazać ich przyczyny.
To tyle w temacie wątku.
Re: wpis Krzysztofa.
Widzę Krzysztofie, że czytałeś artykuł doktora historii i dyrektora AP w Katowicach Piotra Greinera, pt.: „Mapa i terytorium, albo co tak naprawdę jest Górny Śląsk”, Czasypismo 1/2012, s.6-11, IPN, Katowice 2012. Pamiętając, że nie jest to jedyne źródło na ten temat oraz po przeprowadzeniu krytycznej analizy tekstu, mam nadzieję, że dostrzegasz różnice między polityczną nomenklaturą, a jej implementacją w szerokich kręgach społecznych. Dla mnie nie ulega wątp liści, że szerokie kręgi społeczne przyswoiły sobie niemiecką nomenklaturę wschodniego Śląska dopiero na pod koniec XIX w., Wydaje się, że Ustawa Sejmu Krajowego Pruskiego z 14.10.1919 roku, która dotychczasową prowincję śląską, obejmującą rejencje: opolską, wrocławską i legnicką, podzieliła na dwie prowincje: górnośląską (rejencja opolska) i dolnośląską (rejencja wrocławska i legnicka), przypieczętowała sprawę. Stan ten utrzymał się do 1927 roku, kiedy to dekretem z 5.01.1927 roku nastąpiła reorganizacja podziału administracyjnego prowincji górnośląskiej (likwidacja m.in. powiatu kadłubowego bytomskiego i postanie 6 powiatów miejskich i 14 powiatów wiejskich). Historia zatoczyła koło w 1938 roku, gdy Górny Śląsk stracił odrębny status prawno-międzynarodowy. 1.09.1938 roku połączono w jedną prowincję śląską z trzema rejencjami (jak przed 1919 rokiem) dotychczasowe prowincje górnośląską i dolnośląską. Co ciekawe, polskie kręgi narodowe na Śląsku Opolskim, podobnie jak społeczność międzynarodowa bezwiednie także ją przyjęły dokonując jedynie tłumaczenia O/S na język polski lub inne języki. Stąd obecność „Górnego Śląska” w kampanii plebiscytowej (1919 – 1921) oraz w okresie Powstań Śląskich 1919 – 1921. Należy jednak zauważyć, że był to epizod. Późniejsza polska nomenklatura starała się unikać nazewnictwa odnoszącego się do pruskiego podziału administracyjnego. Stąd województwo śląskie, Sejm Śląski, itd.
Cesarstwo Niemieckie powstałe w 1871 roku z premedytacją nazywam pruskim, gdyż to Królestwo Prus było jego budowniczym, a król Prus jego cesarzem. Także militaryzacja Niemiec, Kulturkampf itp. to „osiągnięcia” pruskie. Osobiście uważam, że tzw. zjednoczenie Niemiec było nieszczęściem nie tylko dla Polaków i ziem polskich (pod zaborem pruskim oraz Śląska), ale także dla różnorodności krajów niemieckich. Dla Europy i świata zresztą też.
Re: Mirosław
Niestety, bardzo krytycznie oceniam literaturę ślązakowców na tematy historyczne. Trudno zaliczyć do prac naukowych np. „Historię narodu śląskiego” Dariusza Jerczyńskiego (Narodowa Oficyna Śląska, Górny Śląsk 2003). Widząc, jakie środki finansowe są przeznaczone na wydawnictwa separatystów, należałoby raczej zadać pytanie o źródła ich finansowania. Nie oznacza to, że nie dostrzegam wśród nich także pozycji wartościowych (np. map Śląska Opolskiego i ich opracowania przez Jarosława Krawczyka i Przemysława Nadolskiego w książce Arkadiusza Farugi, pt.: „ Czy Ślązacy są narodem? Przemilczana historia Górnego Śląska, PPHU ROCOCO – Jarosław Krawczyk, Radzionków 2004”
Do studiów nad stosunkami narodowościowymi na Śląsku Opolskim, polecam źródła:– Golachowski S. Materiały do statystyki narodowościowej Śląska Opolskiego z lat 1910 – 1939, Poznań-Wrocław 1950.
– Jońca K., Polityka narodowościowa III Rzeszy na Śląsku Opolskim w latach 1933 – 1940. Studium polityczno-prawne, Katowice 1970.Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikPróbowałem jedynie uporządkować naszą wymianę myśli, poprzez zakreślenie ram czasowych i językowych oraz terytorialnych, ale widzę, że odniosłem skutek odwrotny do zamierzonego. Kolejnym moim celem była próba przyjrzenia się tematowi bez z góry założonej tezy oraz w oderwaniu od naszych subiektywnych ocen rzeczywistości (przede wszystkim tej obecnej, opartej na tragicznych doświadczeniach mieszkańców Śląska w XX w.).
Powyższe posty raczej nam tego zamierzenia nie ułatwiły, a doza emocji (i ironia w poście Krzysztofa) w nich zawarta jest na tyle duża, że nie wiem, czy w ogóle takie rozważania będą możliwe.
Dla porządku: daleki jestem od narzucania swojego zdania innym, ale proszę o uszanowanie wolności wypowiedzi i minimum szacunku dla ich autora.1. Mirosławie: Etnolekt śląski jest częścią języka polskiego (staropolskiego). żyjemy w czasach, w których odrzuca się w całości osiągnięcia nauki o Śląsku i Ślązakach z okresu przed 1989 rokiem. W czasach, w których słowo gwara nabiera pejoratywnego znaczenia (przynajmniej u niektórych, bo ja tak nie uważam), a język i naród śląski oraz autonomię wypisuje się na sztandarach koalicjanta partii rządzącej w sejmiku śląskim (w poprzedniej kadencji). Są to czasy, w których próbuje pisać się historię Śląska i Ślązaków od nowa z wykorzystaniem zużytych sto lat wcześniej metod (vide: spisy powszechne z I połowy XX w., ruch ślązakowski z okresu międzywojennego, itp.). Tak się dziwnie składa, a może nie dziwnie, tylko tak właśnie ma to wyglądać, że podkreśla się tradycje niemieckie (obecne jak najbardziej na Śląsku), tyle tylko, że jednocześnie próbując odebrać tradycjom polskim, należne im miejsce.
Na to ostatnie, chociażby przez wzgląd na przelane w mojej rodzinie krew i pot za Polskę (i Śląsk jako jej integralną część), jak również moje starania, aby prowadzone przeze mnie historyczne badania były prowadzone uczciwie zgodnie z zasadą „tylko prawda jest ciekawa”, mojej zgody być nie może.
Nadmieniam, że to, co napisałeś o położeniu Ślązaków w okresie międzywojennym i po II Wojnie Światowej, o zawodzie i rozgoryczeniu, dotyczyło także mojej rodziny.
Ale nie zmienia to faktu, że dla mnie Polska to Macierz (mała litera w moim poście to sprawka chochlika), a Pięć Prawd Polaków – „Katechizm”. Oczekuję, że to uszanujesz, tak jak ja szanuję tych mieszkających od pokoleń na tej ziemi, którzy swoją Ojczyznę chcą widzieć w Niemczech.
Pozwól mi podejść do różnego rodzaju „nowinek” z należytym dla historyka dystansem.2. Krzysztofie, wbrew temu, co piszą niektórzy historycy związani z RAŚ, termin Górny Śląsk pojawił się przy okazji kolejnego podziału administracyjnego Śląska (w ramach Cesarstwa Pruskiego) w końcu XIX wieku. I to on determinuje współczesną nomenklaturę. Wcześniej funkcjonowała nazwa odwołująca się do Księstwa Opolskiego (Rejencja Opolska). Co istotne, przed podziałem administracyjnym, o którym piszę wyżej, nazwa Górny Śląsk nie była powszechnie używana przez Ślązaków. Nietrwałe kilkuletnie epizody z okresu przed zajęciem Śląska przez Prusy, kiedy nazwa ta pojawia się tylko w nomenklaturze politycznej jakiegoś wycinka terytorium, moim zdaniem nie są warte naszej uwagi. Biorąc pod uwagę zaproponowany zakres czasowy naszych rozważań, w związku z powyższym, uznałem, że posługiwanie się pruską nomenklaturą, jest ahistoryczne i nadal podtrzymuję moje zdanie na ten temat.
Co do nazwisk. Sądziłem, że interesuje Cię ich etymologia, stąd moje zaangażowanie w wątek. Niestety nie podzielam opinii, że można mówić o typowo śląskich nazwiskach na podstawie przykładów, które przytoczyłeś. Wskazują one jedynie na gwarową wymowę (a w konsekwencji pisownię) polskich nazwisk (bo, że mają one polską etymologię, sporu między nami nie powinno być). O tym co potrafili niemieccy skrybowie zrobić z polskimi nazwiskami, można napisać pracę doktorską. Dla porządku muszę jedynie zauważyć, że najpierw miał miejsce proceder zniemczania polskich nazwisk na niemieckie (np. Śledź na Herring, Bim na Boehm). i działo się to zasadniczo w XIX w.(ale także w XX wieku, szczególnie w okresie hitlerowskim – np. Krótki na Kroner Podobnie jak nazwy miejscowe polskie były zniemczane najpierw w tłumaczeniu wprost (np. Sucha Góra na Trockenberg – XIX w., Miechowice na Miechowitz – XVIII w.), by w 1936 roku zmienić je na takie niemieckie nazwy, które zupełnie zostały oderwane od polskiego ich pochodzenia (np. Miechowitz na Mechtal). Paradoksem jest to, o czym piszesz, że spolszczanie nazwisk po 1922 i 1945 roku było automatyczne, dalekie od pierwowzoru polskiego lub zastępujące pisownię niemiecką – polską. Przyznasz jednak, że obecna moda na powrót do pisowni niemieckiej nazwisk polskich tylko dlatego, że dziadek w 1915 roku takie nazwisko miał w akcie małżeństwa lub urodzenia, jest … no właśnie, jakie? Dla mnie dziwne, ahistoryczne i dużo mówiące o świadomości narodowej.
Stąd raczej postulat, aby nasza działalność przyczyniała się do popularyzacji wiedzy o przeszłości, a w konsekwencji, do wzrostu świadomości historycznej, co jak wiesz przy sporej grupie nie potrafiącej określić swojej narodowości (dotyczy XX w., ale i obecnie pewnie tacy są), może być ważne.XIX w. (XVIII także), to okres, gdy germanizacyjne dyrektywy płynące z Berlina zniekształcały nazwiska polskiego pochodzenia. Stąd mój pogląd, aby rozważaniami naszymi objąć okres wcześniejszy (oczywiście nie bez zastrzeżeń, ale na razie nie chciałbym gmatwać).
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikTemat jest nie tylko pasjonujący, ale i złożony.
Aby do niego uczciwie podejść, należałoby najpierw odrzucić ideologie i aprioryzmy.
Następnie ustalić, jaki okres historyczny nas interesuje.
Moim zdaniem, należałoby sięgnąć znacznie głębiej, tj. czasowo wcześniej, niż XVII, czy XVIII w.
W naszych rozważaniach przydatna będzie znajomość języka staropolskiego i występujące różnice językowe między Królestwem Polskim a Śląskiem. Należy pamiętać, że po rozbiciu dzielnicowym i politycznym oderwaniu od macierzy (XIV w.), w miarę jednorodny do tego momentu język staropolski dla wszystkich dzielnic polskich, na Śląsku zaczął nabierać charakterystycznych, widocznych w powoli tworzących się dialektach (w konsekwencji gwarze śląskiej – przez Krzysztofa nazwanej nie wiedzieć czemu „mową śląską”, choć wiadomo powszechnie, że gwara śląska jest częścią języka polskiego), elementów odrębnych (specyficznych, uwarunkowanych przynależnością polityczną i migracjami ludności oraz od XVIII w. rozwijającym się przemysłem).
Nie można zapomnieć także, że dopiero zwiększająca się liczba mieszkańców w konsekwencji doprowadziła do sytuacji, że oprócz imion, konieczne było nadawanie także nazwisk (przede wszystkim odimiennych, przezwiskowych, czy związanych z wykonywanym zawodem, itd.).
Proces tworzenia nazwisk był długi (przyjmuje się, że trwał od średniowiecza do XIX wieku). Początkowo obejmował warstwy wyższe społeczeństwa (szlachta, magnateria), następnie patrycjat miejski, by od XVI/ XVII wieku powoli obejmować także warstwy niższe (chłopów), choć jeszcze w XVIII w. można znaleźć miejsca, gdzie funkcjonowały tylko imiona.
Nie podzielam poglądu Krzysztofa, że nazwiska występujące na Śląsku Opolskim (za profesorem Serafinem z IH WNS na UŚ, świadomie odrzucam XIX w. niemiecką nomenklaturę „Górny Śląsk”, jako ahistoryczną dla naszych rozważań), nie występują gdzie indziej.Migracje ludności, którymi zajmuję się od wielu lat wskazują, że Śląsk był terenem, na który napływały fale ludności z różnych stron, zarówno Królestwa Polskiego, jak i Cesarstwa Habsburgów (głównie Królestwa Czech). Z nimi przychodziły obcy język i … nazwiska (np. Czech, Morawiec, Morawski, Krasek, Bromboszcz, ale i Polak, Polaczek, Mazur, itd). W wyniku wojen (przede wszystkim mam na myśli Wojny husyckie – XV w. i Wojnę Trzydziestoletnią z lat 1618-1648) oraz chorób wielokrotnie w swojej historii, Śląsk dosłownie w wielu miejscach pustoszał.
Nowy impuls do migracji ludności przyniosła kolejna zmiana przynależności politycznej po Wojnach o Śląsk (zagarnięcie Śląska przez Prusy faktycznie w 1742 roku – formalnie w 1763) i odkrycie złóż minerałów, a w konsekwencji kolonizacja fryderycjańska (ok.60 tys. osób niekoniecznie niemieckiego lub ewangelickiego pochodzenia, jak zakładano). Rozbiory i upadek Rzeczpospolitej Szlacheckiej oraz Napoleoniada, również przyczyniły się do nowych fal migracji.
W połowie XIX wieku oraz na początku XX wieku nastąpiły największe migracje ludności na Śląsku związane z rewolucją przemysłową i powstaniem okręgu przemysłowego na wschodnich rubieżach Śląska.Osobiście, nie odrzucałbym z góry pracy Kazimierza Rymuta.
Przykładowo jego „Słownik nazwisk współcześnie w Polsce używanych. Dane według PESEL z końca 1990 r., Wydawnictwo PAN, Kraków, 1992-1994” jest przydatny.
Proponuję nasze rozważania oprzeć raczej na innych pozycjach, w tym przede wszystkim na spuściźnie naukowej Stanisława Rosponda
(Nazwiska Ślązaków, Instytut Śląski w Opolu, Zakład Narodowy im. Ossolińskich we Wrocławiu, Opole 1960; Słownik Etymologiczny nazw geograficznych Śląska, t. 1 – 6, 1970; Słownik nazwisk śląskich, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Wrocław – Warszawa – Kraków 1967 – 1973) oraz
ważnej pozycji Alfreda Zaręby pt.: „Atlas językowy Śląska”, Śląski Instytut Naukowy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa – Kraków 1976.Warto też sięgnąć do:
Grzybowski Stanisław, Nazwisko i jego stałość jako elementy identyfikacyjne osoby w dawnym prawie polskim, 1957 Onomastica III, z. 2.Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
Użytkownikdo p.Józefa,
Napisałem „mniej więcej”, co precyzując oznacza, że oczywiście także wśród elity wiejskiej była hierarchia.
W moim poście dotyczącym młocarza, zależało mi na wskazaniu zróżnicowania społecznego i majątkowego na wsi w tamtym czasie, bez wchodzenia w szczegóły.Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikTemat aliasów jest bardzo ciekawy.
Jego kontynuowanie może wnieść wiele w naszą wiedzę o naszych przodkach, ich nazwiskach i migracjach.
Taki złożony przykład z Sierakowa Śląskiego z 1729 roku:
Thoma Henrykowski vulgo Vilhemczyk alio cognomento Thoma Jasionczak
W późniejszym czasie używane nazwisko: Jasionek.I z Lublińca z 1865:
Paczenski vel PaczenaW księgach wielkopolskich w Wilkowyji z 1814 roku natrafiłem na nazwisko utworzone od imienia ojca (Bartszczak od Bartłomieja), choć prawidłowe winno brzmieć: Kościański. Na szczęście był to epizod.
Powyższe przykłady wskazują, że przyczyn zmiany nazwiska jest wiele i zajęcie opuszczonego gospodarstwa nie był jedynym powodem.
Zgadzam się z Krzysztofem, że wiele zależało także od skryby, jego znajomości języka polskiego, wykształcenia. Podobnie, jak wiele zależało od przynależności państwowej danego terenu i polityki narodowościowej. Jak wiemy od momentu zagarnięcia Śląska przez Prusy (de facto od 1742 – formalnie od 1763), polityka germanizacyjna na Śląsku (i nie tylko) była priorytetem Berlina. Stąd kolonizacja fryderycjańska, wyłączność języka niemieckiego w szkole i urzędach, zakazy używania języka polskiego w kościele (dzięki Bogu była łacina a względy duszpasterskie przeważały i język polski był używany w kościele w wielu parafiach przez cały okres pruski (niemiecki) na Śląsku) i nakazy używania języka niemieckiego w księgach parafialnych. Z tym ostatnim zresztą też różnie bywało. Stąd te Sobki, Franki i inne przykłady jak rzeczywiście wyglądały stosunki narodowościowe na danym terenie. Pomijam germanizację nazwisk w okresie Kulturkampfu, czy później w okresie hitlerowskim – to odrębny temat. Zresztą wtórna polonizacja nazwisk po 1945 roku polegała nie na odnajdywaniu brzmienia i znaczenia pierwotnego (staropolskiego), lecz na zastępowaniu pisowni niemieckiej polską.
Na podstawie nazwisk szeroko rozumianej mojej rodziny wyraźnie widać, że niemieccy skrybowie nie radzili sobie z pisownią staropolskich nazwisk i zmieniali je w sposób daleko odbiegający od oryginału.
Co ciekawe, jedne zmiany nazwiska były trwałe, inne nie.
Ile nazwisk pisanych na różne sposoby, tyle ciekawych historii.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikDzięki.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikNajstarsze „autografy”, do jakich udało mi się dotrzeć to „krzyżyki” przedstawicieli gminy Radzionków złożone na ostatniej stronie Urbarza radzionkowskiego z 1785 roku.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikMoje tłumaczenie jest podobne.
Wątpliwości budziło jedynie przekreślenie końcowej części wyrazu.
Cały rekord w załączeniu.Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikNa początku XX wieku, Ślązacy odbywali służbę wojskową także poza Śląskiem.
Przykładowo, przydzieleni do kawalerii, odbywali służbę wojskową w Ostrowie Wielkopolskim w 3 Eskadrze 1 Pułku Ułanów (Zachodniopruskim) im. Aleksandra III Cara Rosji, który był częścią 10 Brygady Kawalerii 10 Dywizji V Korpusu Armii w Poznaniu.
W czasie I Wojny Światowej byli mobilizowani do 3 Eskadry 4 Rezerwowego Pułku Ułanów z Gliwic 12 Rezerwowej Dywizji VI Rezerwowego Korpusu Armii 5 Armii Niemieckiej [3 Eskadron Reserve-Ulanen-Regiment Nr. 4, 12 Reserve-Division, VI Reserve-Korps, 5 Armee].Odrębnym tematem jest służba wojskowa w czasie Wojen Napoleońskich i w XVIII w.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikCmentarz założony na początki XIV wieku na potrzeby szpitala bożogrobców przy kaplicy pod wezwaniem Ducha Świętego w Bytomiu istniał do 1964 roku (do zagarnięcia (zawłaszczenia) terenu kościelnego przez komunistyczne władze, które – podobnie, jak inne cmentarze – go zniszczyły).
Nagrobki i mogiły, które widać na zdjęciach (według mnie zdjęcia pochodzą z lat 40. XX wieku) świadczą o tym, że cmentarz był użytkowany także w czasie istnienia rektoratu (od 1864) co najmniej do początku XX wieku, choć zapewne także w okresie kuracji (do 1946).Zainteresowanych dziejami kaplicy odsyłam do mojej książki pt.:Extra muros … . Kilka słów o katolickiej kaplicy Św. Ducha w Bytomiu, Bytom 2009.
Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikRozumiem Cię.
Jak człowiek sam nie sprawdzi i nie dotknie, to opieranie się na ustaleniach innych, nawet tytułowanych – jest ryzykowne.
Problem w tym, że do AA w Katowicach, generalnie w sprawach genealogicznych, nie wpuszczają, tylko sami robią kwerendę. O cenniku zmilczę.Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
Artur Paczyna
UżytkownikZagadnienie etymologii nazwisk jest odrębną gałęzią wiedzy w genealogii. 🙂
Jako historyk dość często spotykałem się z sytuacją, o której piszesz, a polegającą na modyfikacji lub zmianie pisowni nazwiska z przyczyn pozajęzykowych, politycznych, czy ideologicznych.
Zakładając, że piszemy o sytuacji z XVII – XVIII wieku, to przyczyn jej szukałbym w:
– zasiedleniu opuszczonego wskutek śmierci, wojny lub emigracji domu, zagrody lub roli przez nowego osadnika i przejęciu przez niego nazwiska poprzednika.
Należy pamiętać, że wojny (np. Wojna Trzydziestoletnia, czy Wojny o Śląsk między Prusami a Habsburgami) oraz choroby, dziesiątkowały Ślązaków. Uprzemysłowienie i kolonizacja fryderycjańska też zrobiły swoje w migracjach ludności na Śląsku.
Ponadto, nie można zapomnieć o wadze przyzwyczajenia wśród społeczności wiejskiej, która z nawyku nazywała poszczególne role (rola Jana, Marka, itp.). Relacje z kościołem, czy dworem, również umacniały utartą nomenklaturę.
Stąd, nie dziwi, że z dnia na dzień, nowi osadnicy zmieniali swoje dotychczasowe nazwisko, na inne, nie będąc spokrewnionymi z ich dotychczasowymi nosicielami.
– „aliasie” (rzadziej „vel” i różne jego tłumaczenia: np. zwany, lub, itp.), który może wskazywać także na przydomek związany często z przezwiskowym charakterem aliasa nazwiska (choć spotkałem się także ze szlacheckimi „aliasemi” :).
Więcej można byłoby napisać znając dokładnie relacje w danym środowisku (demografię, stosunki społeczne, itd.).Artur
Jedną tylko wypowiadam prośbę do ludu śląskiego, by pozostał wierny swym zasadom chrześcijańskim i swemu przywiązaniu do Polski.
Wojciech Korfanty
-
AutorWpisy


