Jendrysek

Odpowiedzi forum utworzone

Przeglądajasz 15 wpisów - od 1 do 15 (z 16)
  • Autor
    Wpisy
  • w odpowiedzi na: Włosi na Górnym Śląsku?! #14943
    Jendrysek
    Użytkownik

    Matthias Major 19 maja 2017 o 11:20 + 28 lutego 2017 o 12:39

    Adam 16 maja 2017 o 09:29

    > Tak jak to terozki wyglondo sōm potrzybny wiynkszy badanie na tyn
    > slunski tymat „Wlosi na Gurnym Slonsku” 🙂 Jak cos wiedzcie to fest
    > wōm dzynkuja z calego herca.

    > Widać że Włosi po prostu przyjeżdżali na Górny Śląsk do pracy
    > tak jak do innych krajów.

    Do Matthias + Adam: Richtig Gorny Ślōnsk od zowszy wielokulturowy bou. Dzisiok tys jest dalij!
    Proste Italiance do roboty przybywoli tekej tys, ale o nich ślady som ino do znojdzynio nojczynsciej w ksiyngach farnych.

    Natomiost o kunstmannach (malyrzach, baumajstarch, sztukatorch,ze tomtego kraja som wzmianki w historyjach zomkow, kirchofow i innych objektach religyjnych.

    Te artysty niższyj sztufy (np. sztykatory) na pewno tysz sie tu zauokryntowali na stle.
    Z.B. Zomek w Brzezince kole Olesnycy driny w 18 Jh.strojyli malyrze i sztukatory z Itaiji.

    To jest ja prima pfad, w takich historyjach tych przyszwanych Ślonzokow szukać!!

    August.

    w odpowiedzi na: Prosba o przetłumaczenie BISCHOF #14682
    Jendrysek
    Użytkownik

    Małe wyjaśnienia do tłumaczenia dla Tomasz M.:

    > Hindenburg (Zabrze), dnia 25. czerwca 1917

    Faktycznie w 1917 r. to miasto od 1915 r. nosiło nazwę HINDENBURG, nie ZABRZE.
    Tak jak nazwę STALINOGRÓD gdzieś od marca 1953 nosiło miasto w dolinie Kłodnicy i Mlecznej ….

    > Der Standesbeamte
    > In Vertretung
    > Butzek

    > Die Übereinstimmung mit dem Hauptregister beglaubigt
    > Hindenburg O/S , am 25. Juni 1917

    Der Standesbeamte
    In Vertretung
    Butzek

    Der Standesbeamte

    ——————

    Die Übereinstimmung mit dem Hauptregister beglaubigt
    Hindenburg O/S , am 25. Juni 1917

    > Za zgodność z głównym rejestrem
    > Zabrze G/S 25.czerwca 1917

    Za zgodność z głównym rejestrem
    Hindenburg G/S 25.czerwca 1917

    Pozdr.

    w odpowiedzi na: Constantine Bischof #14645
    Jendrysek
    Użytkownik

    Poprawka: Dambran

    w odpowiedzi na: Constantine Bischof #14644
    Jendrysek
    Użytkownik

    Trochę ze środka:

    …. kobieta Martha Molkentin, zamieszkała Hindenburg G/S Matthiasstraße 11, i pokazała, że ten rente-otrzymujący Hugo Bischoff, wdowiego stanu, w wieku 68 lat + 8 miesięcy, ewangelickiej religii, zamieszkały Hindenburg G/S Kronprinzenstraße 46, urodzony w Dambaran, okręg Falkenberg, syn zmarłych nieznanych rodziców,
    ……………………………………….

    Pozdr.

    w odpowiedzi na: Rudolf Przybilla 1889-1950 #14552
    Jendrysek
    Użytkownik

    G. Muehlenhoff:

    > a jestem Slazaczka durch und durch urodzona jako Horzela w Bytomiu.
    > Przodkowie pochodza z Chechla parafia Zyglin i Kopienic.

    Dobry dzień, Gabriele!

    – Jo tyż jest durch und durch und mit Fleisch und Blut Ślązok, ale z Jendtryska.
    Moje przodki pochodzą z terenu:
    a) Lubsza
    b) Jendryssek
    c) Leśnica
    d) Heuerswerde
    e) oraz trochę z Zawiercie

    – Nazwisko Horzela znane mi jest z Żyglina (tak nazywa się mój kolega z pracy).
    – Chechło = Chechlau mam po drodze nad tamtejszy Zalew, gdzie bywam latem prawie każdy łikend, a zimą ok. raz na miesiąc.
    – Obecnie bliskie memu sercu są parafie: Jendrysek hl. Joseph, oraz Lasowice św. Katarzyna. Ta pierwsza została założona przez farorza ze Żyglina Karla Klose. Jego grób jest na friedhofie w Jendrysku.

    Pozdr.

    w odpowiedzi na: Rudolf Przybilla 1889-1950 #14514
    Jendrysek
    Użytkownik

    Gabriele Mühlenhoff

    > On i Jan de Mik zajmuja sie od dawna ze wzgledow humanitarnych
    > lagodzeniem ran spowodowanych przez wojny. Razem z nimi
    > szukalam potomkow zolnierzy ze Slaska, ktorych grobowiec znalezli we Francji:

    – Jestem pod wrażeniem Pani aktywności na niwie penetracji spraw genealogicznych + wielkich kompetencji językowych i merytorycznych. (Nosi Pani b. ładne nazwisko MUEHELNHOFF (ten HOFF pierwotnie chyba pochodzi od: der HOF), jeżeli tak, to budzi u mnie sielskie skojarzenia, np. stary młyn (wodny/wiatrowy) na podwórku za chatą (jest takich starych malowideł całe multum)!

    – Ślady moich śląskich przodków (również z ostatnich 2 W.Ś.)
    mnie też dosyć silnie interesują.

    – Na koniec dwa małe pytanka:
    1. Czy Panie ma jakieś korzenie na O/S ?
    2. Gdzie znajdę dostępne w necie zdigitalizowane księgi metrykalne aus dem Dom der Gottes Mutter, roczniki ok. 1900-1910, – Deutsch Piekar?

    Za ewentualną pomoc z góry dziękuję.

    mfg.

    Jendrysek aus Tarnowitz …

    w odpowiedzi na: Gdzie znaleźć link do ksiąg metrykalnych z Lubszy? #14421
    Jendrysek
    Użytkownik

    Witam Pana D. Jureczko!

    – Serdeczne dzięki za potrzebny mi link.
    – Linia rodowa ojca leży podobno w parafii w Lubszy. Szkoda, że nie ma w tym zbiorze Księgi Ślubów!
    – Teraz czekają mnie długie dni przeglądania (urodzeń i pochówków).
    Kiedy ja to szafnę?

    Pozdr.

    w odpowiedzi na: Zaginiona siostra pradziadka #14321
    Jendrysek
    Użytkownik

    Krzysztof Szyga 8 lipca 2017 o 23:15:

    >
    https://www.sbc.org.pl/dlibra/publication/82888/edition/78295/content?ref=desc

    Bardzo dziękuję za ten link! Tam jest kopalnia nazwisk z O/S a ca. 24 znalazłem nawet nazwisko Katschynski. Nic tylko się dziwić!

    Pozdr.

    No to PYRSK! moi roztomili ludkowie, powiada Augustinus,

    w odpowiedzi na: Geneza nazwisk #14318
    Jendrysek
    Użytkownik

    Werenr Claus Bujotzek 7 lipca 2017 o 20:59:

    > Od czego wywodzi się nazwisko BUGIEL?
    > Pochodzi od słowa niemieckiego BÜGEL?

    By przynajmniej trochę do etymologii tego nazwiska dojść potrzeba dosyć sporo danych.
    Np. w jakich miejscowościach owo nazwisko występowało? Wtedy będzie można poszperać w księgach metrykalnych z tych miejscowości i zapoznać się z formami pisowni tego nazwiska. Takie ślady w tych dokumentach pozwalają na zrobienie analizy z jakiego języka/gwary to słowo może pochodzić. Dobrze by było także podać nam imiona jakie występowały przy szukanym nazwisku Bugiel/Buegel, bo to zaważa pole badań i przyśpiesza osiągnięcie oczekiwanego wyniku ……

    Pozdr.

    No to PYRSK! moi roztomili ludkowie, powiada Augustinus ….

    w odpowiedzi na: Geneza nazwisk #14299
    Jendrysek
    Użytkownik

    Artur Paczyna 5 lipca 2017 o 09:08:

    > O Infułacie księdzu Pawle Pyrchale,….. , nie wypada pisać przekręcając
    > jego nazwisko i pisząc niemiecką wersję jego imienia.

    To jest wina nas autochtonów, że takie pytania padają ze strony naszych przyjaciół przybyszy, co nie znają specyfiki śląskiej DUSZY. Musimy więc nie ustawać i tłumaczyć naszym gościom, że w nas płynie mieszana krew, zapoczątkowana przez dawnych Silingów z dużo późniejszą domieszką alemanno-słowiańskiej. Z tego też powodu dla nas ojczystym językiem jest gwara śląska w jej różnorakich odcieniach,
    łącznie z tzw. Schlesische-Mundart.

    Dlatego też do posługiwania się we współczesnej Europie wybieramy sobie wg. własnego uznania, j. czeski, niemiecki, lub polski.
    A teraz na marginesie: Z infułatem P.P. porozmawialiśmy sobie obszernie na też ten temat. Wymieniliśmy własne historie rodzinne. A na koniec mogę zapewnić, iż on na równi traktuje obydwie formy pisania jego imienia i nazwiska.

    Serdecznie pozdrawia Augustinus.

    w odpowiedzi na: Geneza nazwisk #14290
    Jendrysek
    Użytkownik

    A. Paczyna, 4 lipca 2017 o 08:10:

    >> Po czym poznać, że oni byli niemieccy, polscy, czescy, czy śląscy?
    > po używanym przez nich języku, a raczej na konsekwentnym używaniu przez nich języku.

    Byłoby pięknie gdyby można było osobiście słyszeć ich mowę, ale i tak byłby problem jak taki skryba był dwujęzyczny ….. Opieranie się tylko na ich zapiskach, gdzieś tam, gdzieś tam, jest ŻADNYM dowodem!

    > W niektórych regionach znakomitym przykładem oporu wobec germanizacji
    > było używanie języka łacińskiego.

    I vice versa, łacińskiego zamiast polskiego na nagrobkach tuż po 45 r.

    > Proszę zwrócić także uwagę na używaną przez skrybów literę ”ł”,
    > której niemiecki skryba nie używał, bo jej nie znał.

    Farorz z Miasteczka Śl. ks. Theo Christoph choć śląski autochton z Sobocisk znający li tylko niemiecki z domu potrafił dawać korepetycje chłopcom z Georgenbergu z j. polskiego Jak on mógł, jak on mógł! skoro litery “Ł” nie znał …..!). Z wdzięczności za to co dobrego zrobił dla j. polskiego wtedy, obecne zuchy Z Miasteczka popisali kulfonami jego grób, że on niby Hitlerowcem był! Ot taka sobie kultura przywiana ze wschodu …
    Więcej szczegółów o tym świątobliwym Priesterze Gottes Theo zna staruszek ks. Paul Prychala z Zabrza (św. Józef). On mi nawet pokazał dzienniczek kazań tego zacnego człowieka.
    Ach, jakże przyjemnie go czytać był mnie, mnie, człowiekowi co zna jako tako Suetterlin i na jego grobie modli się co najmniej 1 raz/rok!

    https://www.google.pl/search?q=ks.+Teodor+Christoph+z+Miasteczka&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ved=0ahUKEwiu6LCPzu_UAhXFA5oKHTC1CpwQsAQIOw&biw=1920&bih=1094

    http://www.montes.pl/Montes19/montes_nr_19_16.htm

    Na zdjęciach tego nie widać, ale Tyjodor był richtig ein kraefitger Kerl słusznego wzrostu i w małym bajchtsztylu ledwo się mieścił ale z własnej woli pokutował tam wiele godzin czekając na swoich wiernych, by dla nich Pana nakłaniać do przebaczenia!
    Borok dożył ledwie 52 lata i poszedł do Domu Ojca w 1893… . R.I.P dla niego!

    > Chętnie go poznam i umiejscowię w moim drzewie, jeżeli oczywiście jest
    > to mój krewniak.

    Nie odważę się być pośrednikiem miedzy Wami, bo moglibyście się pobić. Tak jak się w 1939 r. pobili bracia mojej mamy, bo reprezentowali oddziele opcje nacyjne.

    No to PYRSk moi roztomili ludkowie, – powiada AUGUSTINUS.

    w odpowiedzi na: Sposoby tłumaczenia dokumentów #14166
    Jendrysek
    Użytkownik

    Krzysztof Bulla

    > Zachęcam, aby tutaj prowadzić dalsze dyskusje na temat tego,
    > w jaki sposób powinny być dokonywane tłumaczenia.

    Najpierw witam pięknie w południe niedzielne i równocześnie dziękuję za przeniesienie tematu robienia tłumaczeń w to właśnie miejsce. Sam może nawet bym to zrobił gdybym wiedział jak się to robi.

    > Niezależnie od tego z jakim rodzajem tłumaczenia mamy do czynienia trzeba zwrócić
    > uwagę na jego główny cel, czyli przekazanie odbiorcy zrozumiałego komunikatu.

    Celem jest raczej danie zainteresowanemu do ręki wstępnie przetrawiony odpis dokumentu który go interesuje. Jak chce coś więcej wiedzieć to niech się zwróci do osoby której ufa, która jest bliska jego opcji, no tej, no tej właśnie …

    > W tłumaczeniu nigdy nie zawrze Pan wszystkich niuansów jakie pojawiają się w tekście,

    To prawda, dlatego trzeba jak najbardziej unikać wikłania się w kwestie polityczne i nie dawać pożywki ludziom o odmiennych poglądach.

    > Po pierwsze nie rozumiem po co miałby być ściągany tłumacz, aby przetłumaczyć
    > tekst, z języka polskiego na język polski.

    Tłumaczem jest każdy co w jakikolwiek sposób transformuje tekst.
    Ja transformując kaligrafię Suetterlin na niemiecki tę jestem takim tłumaczem.

    > że w przypadku wydawania odpisu skróconego aktu stanu cywilnego z rejestru stanu
    > cywilnego nazwę miejsca zdarzenia zamieszcza się w odpisie skróconym aktu
    > stanu cywilnego w brzmieniu aktualnie obowiązującym, na podstawie uprzednio
    > dołączonej wzmianki dodatkowej o zmianie nazwy miejscowości

    W świetle dzisiejszy technik (fotografowanie, skanowanie, kxero, dokumentów) ta wyżej przytoczona definicja pachnie już myszką. Termin ODPIS dokumentu narodził się wtedy kiedy nie znano jeszcze innych metod powielania nie znano jeszcze innych wiarygodnych metod powielania. Już zapewne za niedługo zwracając się do proboszcza o swój aktu chrztu dostaniemy jego zdigitalizowaną formę i tylko z pieczątką paraf jak potwierdzenie legalności owego dokumentu. Takie dokumenty zdigitalizowane na zachodzie wydają już niektóre parafie.

    > Na marginesie dodam, że pisownia imion w ojczystym języku niezależnie od miejsca
    > lub czasu jego użycia jest poprawna i powszechnie spotykana w całym
    > cywilizowanym świecie.

    Jest tylko jeden niuans: Jaki język jest dla kogo OJCZYSTYM?

    > Nie ma tu żadnej manipulacji.

    Manipulacja polega tylko wyłącznie na wpisywanie do odpisu innej nazwy miejscowości niż była wpisana w oryginale.

    > Jeżeli jakiś niemiecki ksiądz zapisał sobie nazwisko Krawiec jako Krawietz
    > to dlatego, że w języku niemieckim tak należało je zapisać aby
    > fonetycznie się ono zgadzało. Mówię tu oczywiście o czasach sprzed XIX wieku.

    – W terminologii KK nie ma czegoś takiego jak niemiecki ksiądz!
    – W księgach chrztów z 19 wieku u Piotra & Pawła w T. Górach proboszczowie zapisywali nazwiska wg. własnego uznania. Stąd sporo przypadków używania przy zapisie nazwisk liter ze znakami diakrytycznymi, jak ć, ź, etc. I to jest wszystko OK, bo dla KK władza polityczna jest wyrocznią żadną!

    No to PYRSK! moi roztomili ludkowie, powiada Augustinus.

    w odpowiedzi na: Geneza nazwisk #14164
    Jendrysek
    Użytkownik

    Artur Paczyna:

    > Jak wielokrotnie pisałem na tym forum wcześniej, niemieccy skrybowie,
    > niezależnie od czy byli duchownymi, czy urzędnikami, kaleczyli polsko
    > brzmiące nazwiska zapisując je niejednokrotnie na kilka lub kilkanaście sposobów.

    – Ja akurat nie za bardzo mam zamiar brać udział w pyskówce dot. zapisu nazwisk.
    Moje tłumaczenia dotyczą głównie przetwarzanie tekstu z kaligrafii Suetterlin na obecny druk z maksymalną zgodnością, co do punktu. Co więcej, jak widzę że w tym samym oryginalnym zapisie metrykalnym ten sam autor popełnił ewidentny błąd w postaci połknięcia jednej literki, to ja tak samo tą literkę połykam! Więc uważam, że z całym tym bigosem literniczym niech sobie radzi ten, co u mnie zamawiał owe tłumaczenie.

    – Teraz odnoście NIEMIECKICH SKRYBÓW w śląskich księgach metrykalnych. Po czym poznać, że oni byli niemieccy, polscy, czescy, czy śląscy?
    Powiedzmy taki farorz z Piotra i Pawła Tarnowitz ks. Robert Cichon, jakiej nacji był skrybą?
    Czy takim wiarygodnym autorytetem ma dla czytającego być A. Paczyna, czy L. Paczyna (mój były współpracownik), czy jeszcze inny ktoś? Mogę przy okazji nadmienić, że w/w L. Paczyna ma zupełnie inny pogląd na śląskość niż A. Paczyna.

    No to PYRSK! roztomili ludkowie powiada Augustinus <– (to jest moje prawdziwe imię)….

    Jendrysek
    Użytkownik

    Joanna Skowron-Szalich

    > Żadne druki w XIX wieku nie obowiązywały.

    Może odgórnego obowiązku nie było, ale na pewno w KK księgi z nadrukiem na każdej stronie były. Nie trzeba daleko szukać tylko zajrzeć do księgi z Kościoła Piotra i Pawła w T. Górach.

    w odpowiedzi na: Geneza nazwisk #14135
    Jendrysek
    Użytkownik

    “Witamy na forum !”

    Też witam!

    “Ze spraw technicznych nie wiem czy dobrze zrozumiałem, ale jeżeli chce Pan cytować czyjąś wypowiedź to może Pan użyć opcji „Quote”, która znajduje się u góry na takim szarym pasku przy każdej wypowiedzi. Jeżeli chce Pan odnieść się do …..”

    Bardzo dziękuję za cenne rady!

    “Co do tematu to moim zdaniem jeżeli tłumaczy Pan treść dokumentu z języka niemieckiego na polski to imiona i nazwy miejscowości także należałoby zmienić na polskie jeżeli takie istnieją.”

    – Znam kilka szkół w tej materii. Jedna powiada tak jak Pan radzi, czyli pisać tak by współczesny czytelnik wiedział o jaką miejscowość właściwie chodzi, etc.
    Inna szkoła stanowczo zabrania zmieniać nazw miejscowości na współczesne, tak samo jak i imion oraz nazwisk. Ona uważa, że zapis metrykalny jest DOKUMENTEM CZASU I MIEJSCA i że szanujący się i uczciwy tłumacz nie powinien się wpisywać w bieżący koniunkturalizm polityczny, na dodatek również z tego powodu, że zmieniona nazwa miejscowości/nazwiska może wprowadzić w błąd postronnego czytającego, że np. w 1935r Gleiwitz nazywał się de facto Gliwice. I taki delikwent użyje takiego zmanipulowanego dokumentu w złej wierze jako dowód do potwierdzenia swej przewrotnej tezy.

    – Ja postanowiłem się trzymać tej drugiej wykładni, tym nie mniej moim klientom podpowiadam współczesne odpowiedniki nazw/nazwisk, o ile je tylko znam. Owe podpowiedzi nigdy nie daję na piśmie i nie traktuję jako części mego tłumaczenie, lecz jako “dobry uczynek”.

    “Z nazwiskami jest pewien problem, bo często trudno ustalić formę jaką posługiwały się osoby wspomniane w akcie, więc wydaje mi się, że zostawienie oryginalnej pisowni nazwisk jest najbezpieczniejszym rozwiązaniem.”

    To prawda.

    “Natomiast jeżeli dokonuje Pan tylko transliteracji, czyli przepisuje pan tekst z pisma gotyckiego na pismo humanistyczne bez zmiany języka to wszystko należałoby zostawić tak jak w oryginalne.”

    – Ja w każdym przypadku tak robię, obojętnie czy język zmieniam czy nie.

    – Mój młodszy kolega z Katowic rocznik 1954 ma w USC w księdzu urodzeń; miejsce urodzenia: Stalinogród. W obecnym wyciągu z jego metryki z USC ma wpisują –> miejsce urodzenia: Katowice.
    Zatem tam też był tłumacz co tłumaczył (z rękopisu) w ramach tego samego języka Stalinogród na Katowice, ja bym tak nigdy nie zrobił, bo to zwykłe fałszerstwo na polityczne zamówienie!

    “Być może gdyby podał Pan nazwiska z jakimi ma Pan problem to może uczestnicy tego tego forum będą w stanie coś podpowiedzieć.”

    Podałem takie przykładowe nazwisko, brzmiące ROSA.

    – Na dzięki za wszystko, jeszcze poczekam na porady innych forumowiczów.

    No to PYRSK roztomili ludkowie mówi Augustinus

Przeglądajasz 15 wpisów - od 1 do 15 (z 16)