Krzysztof Bulla
Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
29 stycznia 2017 o 16:28 w odpowiedzi na: Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku #11909
Krzysztof Bulla
Administrator„Zastanawia mnie dlaczego Ludnosc wtedy jesli sie czula np. niemiecka a przebywala w czasie tego przylaczenia do Polski nie wyjechala na stronie niemiecka?, oczywiscie dotyczy to tez strony odwrotnej. Nie bylo wtedy takich wyjazdow jak po drugiej wojnie swiatowej?”
Oczywiście, że wyjazdy były i to bardzo liczne. W szczególności dotyczyło to optantów, czyli tych osób które postanowiły zrzec się obywatelstwa polskiego lub niemieckiego i przyjąć obywatelstwo tego drugiego państwa. Szacuje się, że do 1925 roku wyjechało z województwa śląskiego do Rzeszy ponad 100 tyś Niemców. Do roku 1931 wyjechało jeszcze około 50 tyś Niemców. Co do osób o polskiej identyfikacji, które pozostały na niemieckiej części Górnego Śląska to są pewne spory co do podania jakieś jednoznacznej liczby. Liczbę Polaków szacuje się nawet na 700 tyś, choć spis ludności z 1925 wskazuje, że osób mówiących tylko językiem polskim było 151 tysięcy, a używających języka polskiego i niemieckiego było 383 tyś. Jeżeli chodzi o wyjazdy to do Polski przenieść się miało około 60-70 tyś Polaków. Nie natkałem się na materiały, które jakoś bardziej szczegółowo wyliczałyby liczbę osób, które wyjechały lub zostały, stąd trzeba się opierać na pewnych uogólnieniach.
Jednak nie ulega wątpliwości, że istniała bardzo duża grupa ludności o nieokreślonej/nieskrystalizowanej narodowości uważająca się po prostu za Ślązaków. Według Korfantego mieli oni stanowić nawet 1/3 ludności województwa. Wahali się oni między jednym, a drugim narodem, a cześć osób, np. zrzeszona w Związku Górnoślązaków była zwolennikami tworzenia osobnego narodu śląskiego. Zatem jednoznaczne określenie, że ktoś był Niemcem czy Polakiem sprawia ogromne problemy i trzeba sobie zdawać sprawę, że bazując na pewnych materiałach źródłowych możemy jedynie domniemywać jakie było poczucie narodowościowe osób wtedy mieszkających na Górnym Śląsku. Nikt nie jest w stanie stwierdzić, co komu siedziało w głowie i jak jego poglądy zmieniały się wraz z upływem czasu, dlatego od razu zaznaczam, że wszelkie dane statystyczne trzeba traktować w tym przypadku z odpowiednią rezerwą, tym bardziej że bazują na uogólnieniach.
„Wiem ze moi dziadkowie urodzone 1905 w Siemianowicach Slaskich po 1922 roku mieszkali nadal w Siemianowicach Slaskich a nalezaly juz do Polksich terenow. Nie moge ich sie juz zapytac dlaczego tam pozostali poniewaz juz nie zyja, ale jest to dla mnie bardzo trudne do zrozumienia.”
Oczywiście uzyskując informacje bezpośrednio od przodków mamy pewność, dlaczego podjęli taką a nie inną decyzje. Jednak czasami warto się zastanowić jak my postąpilibyśmy w takiej sytuacji. Tym bardziej, że w genealogii bywa tak, że bardzo często mamy jedynie skrawki informacji na temat naszych przodków, np. w postaci metryk. Zatem aby dowiedzieć się czegokolwiek na temat naszych przodkach trzeba spróbować przeanalizować sytuacje społeczną, polityczną i gospodarczą jaka panowała w danym okresie historycznym. Wówczas możemy chociaż spróbować poznać ich motywy i cel działania.
Ja myślę, że przyczyn dla których niektóre postanowiły wyjechać lub zostać w Polsce czy Niemczech po 1922 jest wiele. Faktycznie jednym z nich jest to, że duża grupa mieszkańców Śląska nie miała skrystalizowanego poczucia narodowości, przywiązani byli głównie do ziemi na której mieszkali i otoczenia z którym żyli. Po drugie bardzo ważny był też argument ekonomiczny, jeżeli ktoś miał dobrze płatną pracę w jakimś zakładzie to nie opłacało mu się wyprowadzać. Jeszcze większym ograniczeniem do wyjazdu, było posiadanie gospodarstwa. Ludność wiejska aby się przenieść musiałaby sprzedać uprawiana od pokoleń ziemie. Nie mieli jednak pewności czy w nowym miejscu uda się im utrzymać i zaaklimatyzować. Woleli zatem pozostać przy tym co już znają. Po trzecie związki rodzinne też były bardzo istotne, zawsze jest lepiej gdy rodzina trzyma się razem. Nie można też zapomnieć o tym czym pisałem wcześniej, czyli o zagwarantowaniu szerokich praw dla mniejszości narodowych. Ne było konieczności uciekania z Polski czy z Niemiec, w obawie że za mówienie w danym języku będzie można trafić do obozu koncentracyjnego (oczywiście sytuacja zmieniała się w chwili pojawienia rządów totalitarnych) Do tego dochodzi jeszcze ogólna sytuacja geopolityczna. Tak naprawdę dla osób mieszkających w obszarze przemysłowym ta sztuczna granica, jaka została ustanowiona po 1922 tak naprawdę była trochę fikcyjna. Życie nadal toczyło się tak samo jak dawniej, a więc jeżeli ktoś mieszkał po jednej stronie granicy, a jego zakład pracy był po drugiej stronie granicy to jedynym nowym elementem była kontrola graniczna, ale poza tym życie nadal toczyło się tak samo. Co więcej stwarzało nawet nowe możliwości zarobku, bo handel między dwoma państwami stał się bardziej opłacalny, tym bardziej jeżeli ktoś potrafił „ominąć granice celną”.
28 stycznia 2017 o 21:24 w odpowiedzi na: Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku #11893Krzysztof Bulla
AdministratorMniejszości narodowe miały zapewnione bardzo dużą ochronę w ramach II RP. Regulowało to wiele aktów zarówno państwowych, jak i międzynarodowych. Sama Konstytucja RP z 1921 roku mówiła w art. 109 i 110, że każdy obywatel ma prawo zachowania swej narodowości i pielęgnowania swojej mowy i właściwości narodowych. Ponadto mieli oni zapewnione równe prawo do zakładania czy prowadzenia zakładów dobroczynnych, religijnych i społecznych, szkół i innych zakładów wychowawczych, oraz używania w nich swobodnie swej mowy i wykonywania przepisów swej religii.
W tym zakresie ponownie mogę się odwołać do cytowanej już Konwencji niemiecko-polskiej dotyczącej Górnego Śląska. Otóż narzucała ona na II RP szereg obowiązków, w tym dotyczących ochrony mniejszości narodowych. W art. 134 stwierdzono że układające się Strony zapewniają osobom, należącym do mniejszości swobodę używania ich języka zarówno w stosunkach osobistych i gospodarczych, jak i społecznych. Żadne postanowienie nie mogło ograniczać korzystania z tej swobody. To samo miało dotyczyć swobodnego używania języka mniejszości w prasie, publikacjach wszelkiego rodzaju jak i podczas zebrań publicznych i prywatnych.
Mniejszość niemiecka dzięki tym przepisom prowadziła bardzo aktywną działalność kulturalną, społeczną, ale i polityczną. Zatem wydawali wiele niemieckojęzycznych periodyków politycznych czy kulturalnych, mieli własne organizacje, odrębne szkoły niemieckie. W spisie 1931 roku 90 tyś osób deklarowało się jako użytkownicy języka niemieckiego jako ojczystym, a znających ten język chociaż biernie było oczywiście znacznie więcej. Ponadto wielu przypadkach właścicielami przemysłu były właśnie Niemcy, stąd zakazywanie im używania języka niemieckiego było mało realne. Po drugiej stronie granicy Polacy także tworzyli własne organizacje i także prowadzili działalność kulturalną, polityczną i społeczną.
Jednak trzeba zauważyć, iż nie zawsze postulaty były w pełni realizowane i zdarzały się naruszenia ustalonych zasad. Co więcej początkowe ustalenia stopniowo traciły na znaczeniu wraz ze odchodzeniem państw europejskich od systemu rządów demokratycznych na rzecz większej lub mniejszej władzy wąskiej grupy osób. W szczególności związane jest to przejęciem władzy przez NSDAP w Niemczech oraz przez sanacje w Polsce. Jednak nie ulega wątpliwości, że sytuacja językowa w okresie międzywojennym była znacznie lepsza, niż w 1939 czy 1945 roku.
Jeżeli chodzi o filmy to nie jestem specjalistą. W kinach na pewno pojawiały się filmy polskie, jak i niemieckie, ale też i z innych krajów np. amerykańskie. Jednak problem ewentualnie mógł dotyczyć napisów i z tego co pamiętam to były z tym jakieś nieporozumienia. Jednak z czasem władze wojewódzkie, w szczególności za rządów wojewody Grażyńskiego dążyły do wyeliminowania filmów niemieckich. Prowadzono bowiem bardzo aktywną politykę promowania polskości.
W przypadku radia chyba także nie było żadnych ograniczeń. Wydaje mi się, że dopiero od wybuch II wojny światowej używanie radia w „nieodpowiedni” sposób mogło wiązać się z poważnymi sankcjami. Początkowo posiadacze radia nawet gdyby chcieli to i tak mogli odbierać tylko sygnał niemieckiego radia nadawany z Wrocławia, który od 1925 roku wzmacniany był jeszcze w Gliwicach, gdyż innych stacji radiowych w pobliżu nie było. Sytuacja zmieniała się w 1927 roku kiedy powstało Polskie Radio w Katowicach, którego współtwórcą był Stanisław Ligoń. Warto zauważyć, iż prowadził on takie audycje jak „Bery i Bojki” , „Przy żeleźnioku”, czy „U Karlika gro muzyka”. Co najważniejsze były one wygłaszane spolszczoną, ale jednak mową śląską. Zatem już wtedy mowa śląska pojawiła się w takim nowym medium jakim było radio.
Krzysztof Bulla
AdministratorPostanowiłem stworzyć odrębny temat, aby odpowiedzieć Panu Janek1959 na temat obywatelstwa w okresie formowania się II RP. Nie chciałem bardziej już mieszać w tym wątku, który dotyczy Volkslisty i spraw z nią związanych, dlatego zapraszam Pana do wątku Obywatelstwo polskie/niemieckie w okresie międzywojennym na Górnym Śląsku, gdzie udzieliłem mam nadzieje wyczerpującej odpowiedzi W związku z tym polecam aby dalszą dyskusje na temat obywatelstwa polskiego/niemieckiego w II RP prowadzić właśnie w tym wątku do którego odsyłam.
Zauważyłem także, że Pan Joachim Walenzyk postanowił stworzyć temat poświęcony Tragedii Górnośląskiej. Myślę, że to dobre miejsce aby porozmawiać na temat tych smutnych wydarzeń, zatem jeżeli Pan Joachim nie ma nic przeciwko to proponowałbym, aby tam przenieść ewentualną dalszą rozmowę jaka rozpoczęła się w tym wątku. Zwłaszcza zachęcam Pana Jana Lubosa, aby przestawił tam swoje przemyślenia, wnioski czy jakieś przydatne informacje na ten temat, o ile ma on jeszcze ochotę z nami dyskutować na ten temat. Nadal zachęcam Pana także do odpowiedzi na pytania jakie zadałem Panu w tym wątku dotyczące materiałów przechowywanych w IPN Katowice, o których Pan wspominał.
W tym wątku pojawił się także problem dotyczący słuszności używania pojęć Opolszczyzna i Śląsk Opolski. Nie dotyczą one Volkslisty zatem postanowiłem przenieść dyskusje na ten temat do wątku Górny Śląsk – pojęcie, granice, historia, w którym już była poruszana ta tematyka. Zachęcam zatem do prowadzenia dalszej dyskusji na ten temat właśnie w tym wątku.
Myślę, że taki podział tematów trochę uporządkuje pewien chaos, który tutaj powstał. Ten temat zostawmy już zatem wyłącznie rozważaniom na temat Volkslisty i weryfikacji narodowościowej. Wobec tego ja w swoim poście odniosę się jeszcze tylko do uwag dotyczących terminologii dotyczącej państwowości polskiej, gdyż jest to bezpośrednio związane z przepisami dotyczącymi weryfikacji narodowościowej po II wojnie światowej. Otóż chce zaznaczyć, iż użycie przeze mnie określenia Ziemie Odzyskane podyktowane było materiałem źródłowym na jakim się opierałem. Od razu na wstępie zaznaczę, że także nie jestem zwolennikiem tego pojęcia i na co dzień go nie używam Chciałbym zauważyć, iż w swoich jakże długich postach wielokrotnie powoływałem się na ustawy i dekrety z lat 40 i 50 XX wieku. Wówczas takie pojęcie funkcjonowało i miało pewne określone prawnie znaczenie. Ma to istotne znaczenie aby rozróżniać jak ówczesny ustawodawca regulował stan prawny na ziemiach, które określał jako Ziemie Odzyskane, a jak stan prawny wyglądał na innych ziemiach. Jeżeli zatem przywołuje treść jakiegoś przepisu to nie mogę cenzurować określonych pojęć, tylko dlatego że mi się nie podobają. Próby udawania, że takie pojęcie nigdy nie istniało i tworzenia jakiegoś zamiennika jest moim zdaniem fałszowaniem historii. Co innego gdyby moja wypowiedź nie dotyczyła okresu lat 40 i 50 XX wieku oraz gdyby nie bazowała głównie na przywoływaniu aktów prawnych z tego okresu, to wówczas używanie tego typu pojęć można by uznać za coś niestosownego.
Krzysztof Bulla
AdministratorW tym poście odnoszę się do uwag jakie pojawiły się w dyskusji o temacie dotyczącym Volkslisty. Dotyczyły one zasadności używania pojęcia Opolszczyzna oraz Śląsk Opolski jakie poruszyli Panowie Joachim Walenzyk i Jan Lubos. Dyskusje przeniosłem do tego wątku aby nie powodować zbędnego zamieszania w temacie poświęconemu Volksliście.
„Drugi terminus technicus ktorego TU sienaforum uzywa To Slask oplolski-skad ten sie historycznie wzial? Za 40 lat genealodzy Beda wierzyc ze Częstochowa To tez Slask”
„Zarówno Ziemie Odzyskane jak i Opolszczyzna to fałszujące rzeczywistość terminy ukute przez polskich komunistów, które wraz z nimi powinny odejść w niepamięć :). Btw; opolszczyzna to rusycyzm (końcówka -щина :p)”
Jeżeli chodzi o pojęcie Śląsk Opolski to faktycznie zdarza mi się go używać. Jako autora tego pojęcia uważa się górnika, a zarazem polskiego działacza narodowo-społecznego Piotra Pampucha. Zostało ono stworzone w latach międzywojennych. Pojęcie to odnosiło się do części Górnego Śląska pozostałej w granicach Niemiec ze stolicą w Opolu. Choć oczywiście można próbować wywodzić to pojęcie bezpośrednio od pojęć używanych dawniej na określenie księstwa opolskiego. Albowiem jak wykazała dyskusja z Arturem Paczyną istnieją różne podejścia do definiowania tego pojęcia. Jednakże to co najważniejsze to fakt, że obecnie pojęcia najczęściej używa się na określenie części Górnego Śląska jaki znalazł się w woj. opolskim lub ewentualnie jako określenie całego woj. opolskiego co moim zdaniem jest niezbyt precyzyjnym użyciem tego pojęcia. Obecnie jednak nie istnieje dobre i krótkie pojęcie na określenie”części Górnego Śląska jaki znajduje się obecnych granicach administracyjnych województwa opolskiego”. Używanie tak długiej formułki jest dość uciążliwe, wiec uznałem że określenie Śląsk Opolski jest dobrym zamiennikiem.
Na temat pojęcia Ziem Odzyskanych wypowiadam się w temacie poświęconemu Volksliście, gdyż dotyczy ono przytoczonych przeze mnie przepisów ustaw i dekretów regulujących kwestie weryfikacji narodowościowej. Lecz mogę powtórzyć i tutaj, że pojęcia tego na co dzień nie używam, gdyż także uważam je za nieodpowiednie. Jednak w swoich wypowiedziach przywoływałem przepisy ustaw z lat 40 i 50 XX wieku używających tego pojęcia. Zatem próba cenzurowania i udawania, że takiego pojęcia nigdy nie było stanowiłoby fałszowanie historii.
Co do pojęcia fałszowania historii przez używanie pojęcia Opolszczyzny nie za bardzo wiem jak mam się odnieść, gdyż nigdy go nie używam, a tym bardziej nie użyłem go w wątku Volkslista Górny Śląska. Rozumiem, że to po prostu taka refleksja skierowana do ogółu społeczeństwa czy użytkowników tego forum. Ja także podzielam opinie, że lepiej unikać tego pojęcia i to nie tylko dlatego, że jest to rusycyzm, ale przede wszystkim dlatego, że to pojęcie jest nieprecyzyjne i nie wiadomo co ono tak dokładnie znaczy. Można się bowiem zastanawiać czy ma to być synonim pojęcia woj. opolskiego czy może tylko obszaru wokół Opola, a może czegoś jeszcze innego.
Jeżeli wypowiadam się już na temat pojęć dotyczących Górnego Śląska to mnie osobiście najbardziej nie podoba się, gdy mylone są na przykład pojęcia woj. śląskie i Śląsk albo woj. opolskie i Górny Śląsk. Trzeba bowiem zauważyć, iż woj. śląskie, opolskie, dolnośląskie czy lubuskie są to jedynie jednostki podziału terytorialnego w granicach których znajduje się historyczny Śląsk. Jednak nie można ich utożsamiać z pojęciami historycznymi jak Śląsk, Górny Śląsk, Dolny Śląsk, gdyż zakresy pojęć historycznych nie pokrywają się z zakresami pojęć administracyjnych. Po drugie ludzie szanujący historie i kulturę swojego regionu mogą czuć się urażeni jeżeli ktoś będzie twierdził, że Częstochowa, Dąbrowa Górnicza, Sosnowiec czy Zawiercie to Górny Śląsk. Zatem zachęcam użytkowników forum do zwracania uwagi na takie szczegóły. Tym bardziej, że zdarzają się pytania dotyczące przynależności parafialnej czy informacji na temat przodków z jakiejś miejscowości, ale z błędnie podanym określeniem regionu historycznego, co utrudnia poszukiwania. Trzeba zauważyć, że tak samo brzmiące miejscowości jak Bobrowniki, Stara Wieś, Poręba, Łazy, Janów, Nakło czy Psary można znaleźć w woj. śląskim zarówno w jego części małopolskiej, jak i górnośląskiej.
Krzysztof Bulla
AdministratorPanie Janie ja rozumiem, że poruszane przez Pana kwestie uważa Pan za istotne, ale mam wrażenie, że na tym forum raczej wszyscy zdają sobie sprawę z wydarzeń jakie miały miejsce po 1945 roku. Polecałbym zatem nie mieszać tematyki wątku. Tym bardziej, że nikt nie kwestionuje w tym wątku istnienia Tragedii Górnośląskiej. Myślę, że każdy kto ma przodków ze Górnego Śląska wie że był to okres bardzo nieszczęśliwy dla mieszkańców naszego regionu. Jeżeli jednak ma Pan taką ochotę to zawsze można stworzyć odrębny wątek poświęcony tylko temu zagadnieniu i jego popularyzacji. Myślę, że jeżeli dodatkowo wskaże Pan jeszcze gdzie szukać jakiś wartościowych materiałów archiwalnych z tego okresu, ze szczególnym uwzględnieniem materiałów przydatnych genealogom to wiele osób może na tym skorzystać, a przy okazji wywiąże się z tego jakaś ciekawa dyskusja.
Jednak sama Tragedia Górnośląska w szerokim tego słowa znaczeniu trwała w latach 1945-1948. Stąd nie rozumiem dlaczego w tym wątku porusza Pan kwestie trudów życia w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej czy szykanowania w szkole za używanie w szkole mowy śląskiej ? O ile jestem w stanie uwierzyć, że nie wszyscy wiedzą o Tragedii Górnośląskiej, to nie wiem jak Pan chce mnie przekonać, że użytkownicy tego forum nie wiedzą o tym, że państwo komunistyczne było w stosunku do swoich obywateli niesprawiedliwe lub że nasi rodzice nie mogli mówić po śląsku w szkole ?
Jeżeli chodzi o trudności z awansowaniem na wysokie stanowiska w okresie PRL to oczywiście osoby, które urodziły się na Śląsku były na gorszej pozycji, niż osoby spoza tego regionu i nikt tego w tym wątku nie kwestionował, bo temat ten nie był nawet poruszany. Jednak nie do końca ma Pan racje z tym, że była to jakaś szczególna dyskryminacja Ślązaków, o ile można mówić ochronie przed dyskryminacją w odniesieniu do państwa komunistycznego, które z zasady nie przestrzegało praw i wolności obywatelskich zapisanych w konstytucji. Jednak to co ważne to fakt, że każde państwo wprowadza na stanowiska kierownicze ludzi zaufanych i lojalnych wobec władzy. Tak było na Śląsku zarówno przed wojną za czasów niemieckich czy polskich, a także po wojnie. Zatem nie rozumiem dlaczego podkreśla Pan, że większość kadry zarządzającej pochodziła spoza Śląska. Ślązacy nigdy nie byli jakoś szczególnymi zwolennikami komunizmu, co pokazują przedwojenne wyniki wyborów, w których zazwyczaj najwięcej głosów zdobywały partie bardziej prawicowe. Nie było też tak, że Ślązacy nie mogli pełnić wysokich stanowisk, jeżeli zaakceptowali nowy ustrój i władze. Dla przykładu wymienię wojewodę Jerzego Ziętka czy ministra górnictwa i energetyki Jana Mitręgę.
Jeżeli chodzi o wyniki spisu ludności to ja bym na Pana miejscu tak nie generalizował, że te 94,97 % ludności to byli wyłącznie Ślązacy, a 4,75 % to byli wyłącznie przyjezdni Polacy. Ze względu na brak dostępu do szczegółowych wyników ankiet uważam, że przyjęcie takiego założenia w oparciu o przypuszczenie nie jest właściwe. No chyba, że ma Pan jakieś bardziej szczegółowe informacje, które pozwolą na przyjęcie takiego założenia.
Jeżeli chodzi o podpisanie deklaracji wierności Narodowi Polskiemu i Polsce to nigdzie nie piszę, że rozwiązywało to wszystkie problemy Górnoślązaków, więc nie wiem skąd Pan wziął ten argument. Ponadto jeżeli twierdzi Pan, że procedura otrzymania obywatelstwa w stosunku do III grupy narodowościowej jaka została określona w ustawa z dnia 6 maja 1945 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów była kłopotliwa, to co Pan powie o osobach, które otrzymały grupę I lub II, które zmuszone były do postępowania rehabilitacyjnego. W tym przypadku ich sytuacja faktycznie była trudna.
Natomiast, jeżeli chodzi o Dolny Śląsk i etnicznych Niemców, to skoro mówi Pan o faktach to warto je podawać, aby czynić swoje argumenty mocnymi i sprawdzalnymi. Znów opieranie się na przeczuciu i nie precyzowanie twierdzeń nie jest najlepszym sposobem prowadzenia dyskusji. Zarzuca mi Pan, że weryfikacja nie była przeprowadzana, bo Niemcy zostali po 1945 roku w Polsce. Tylko trzeba w tym momencie zaznaczyć, o jakim okresie mówimy ? Oczywistym jest że nie jest możliwe aby nagle po przejściu frontu cały Dolny Śląsk został opuszczony przez wszystkich jego mieszkańców o niemieckim pochodzeniu. Stąd początkowo fachowcy, jak i inne osoby nadal mieszkały u siebie, tym bardziej, że nie było jeszcze wiadomo czy cały Dolny Śląsk przypadnie Polsce. Chciałbym też zaznaczyć, że nigdzie nie wspominałem nic o wysiedlaniu fachowców, bo główny temat dotyczył tego jak była przeprowadzana weryfikacja narodowościowa i jakie dokumenty dotyczące tego procesu można znaleźć. Natomiast tematem wątku nie była kwestia tego kto został na Dolnym Śląsku, a kto nie.
Jeżeli chodzi o fakty to wraz z nadejściem frontu w 1945 roku rozpoczął się proces ewakuacji i opuszczania Dolnego Śląska przez jego mieszkańców, a potem etap przesiedlania Niemców i to nawet bez oficjalnych postanowień międzynarodowych w tym zakresie. Według spisu ludności z 14 II 1946 roku województwo wrocławskie zamieszkiwało 1 239 309 Niemców, poza spisem były osoby uchylające się od rejestracji i zatrudnione przez wojska radzieckie. W wyniku akcji przesiedlania z województwa wrocławskiego do końca sierpnia 1947 roku wyjechało 1 128 562 osób uznanych za Niemców. W grudniu 1947 roku oceniano, że w tym województwie pozostawało jeszcze 59 tyś Niemców. Jednak akcja wysiedlania trwała jeszcze do 1950 roku. Wówczas też doszło do zmiany polityki wobec Niemców na łagodniejszą. Znów jeżeli chodzi o czasy późniejsze to nigdzie nie pisałem, że na obszarze Ziem Odzyskanych nie pozostała ani jedna osoba o etnicznym pochodzeniu niemieckim. Wskazywałem jedynie na to, że weryfikacja narodowościowa po wojnie była obowiązkowa i rzeczywiście miała miejsce, co Pan usilnie kwestionuje. Fakty świadczą jednak o tym, że na obszarze Ziem Odzyskanych w ramach weryfikacji obywatelstwo polskie otrzymało około 1 030 tys. osób. Natomiast jeżeli mamy do czynienia z ciągłym przemieszczaniem się ludności i kształtującym się dopiero państwem nie da się zapanować nad wszystkim. Stąd osoby, które nie zdążyły zostać przesiedlone lub nie zostały zweryfikowane do 1951 roku otrzymywały obywatelstwo polskie na mocy ustawy z dnia 8 stycznia 1951 r. o obywatelstwie polskim. Stąd nie jest wykluczone pozostanie na obszarach Ziem Odzyskanych Niemców. Z tym, że ta kwestia, którą poruszam teraz już jest bardzo poza tematem tego wątku.
Wątek ten dotyczy Volkslisty i kwestii obywatelstwa niemieckiego, a dokładnie dokumentów jakie można znaleźć w archiwach lub innych instytucjach państwowych, które były by przydatne dla badań genealogicznych. W jednej ze swoich wypowiedzi stwierdził Pan, że duża ilość materiałów archiwalnych dotyczących tego okresu przechowywanych jest w IPN w Katowicach, zarówno ja i jak Pan kbochnia zadaliśmy Panu pytanie czy mógłby powiedzieć coś więcej na temat tych zbiorów, jakie są to zbiory i czy udało się Panu coś w nich odnaleźć ? Dlaczego nie odpowiedział Pan na to jakże ważne pytanie ? Podobnie twierdzi Pan, że dokumenty z powodu Tragedii Górnośląskiej były niszczone, tylko o jakie dokumenty Panu chodzi ?
Krzysztof Bulla
AdministratorMając na myśli osobę zaliczoną do III grupy listy narodowościowej trzeba się w ogóle zastanowić czy możemy mówić o tym, że osoby te posiadały pełne obywatelstwo niemieckie. A nawet jeżeli uznamy, że takie osoby posiadały pełne obywatelstwo niemieckie to pojawia się spory problem w tym aby jednoznacznie stwierdzić, jakie ktoś miał obywatelstwo po 1945, ponieważ należy to oceniać indywidualnie w każdym przypadku. Ponadto w pewien konflikt wchodzą tu dwa systemy prawne polski i niemiecki. Jednak wypadałoby wszystko poukładać chronologicznie.
Ustawa o obywatelstwie Państwa Polskiego z 20 stycznia 1920 roku w swym art. 1 mówiła, że obywatel polski nie może być jednocześnie obywatelem innego państwa. Wobec tego, gdy do II RP przyłączono cześć Górnego Śląska pojawiła się konieczność określenia obywatelstwa mieszkańców tych ziem. Sprawa ta została uregulowana zarówno w art. 91 Traktatu pokoju między mocarstwami sprzymierzonemi i skojarzonemi i Niemcami, podpisany w Wersalu dnia 28 czerwca 1919 roku
A także sprawę tę regulowała Konwencja niemiecko-polska dotycząca Górnego Śląska, podpisana w Genewie dnia 15 maja 1922 roku. W jej art. 25 napisano, że obywatele niemieccy, którzy w chwili zmiany suwerenności mają zamieszkanie w polskiej części obszaru plebiscytowego, nabywają z samego prawa obywatelstwo polskie, a tracą obywatelstwo niemieckie. Przy czym wskazano, że obywatele niemieccy mający ukończone lat 18, którzy na mocy postanowień tego artykułu nabyli obywatelstwo polskie, będą mogli optować na rzecz obywatelstwa niemieckiego w przeciągu dwóch lat od chwili zmiany suwerenności. Wobec tego co napisałem powyżej mieszkańcy woj. śląskiego w II RP posiadali w większości obywatelstwo polskie, gdyż osoby wybierające niemieckie obywatelstwo przeważnie emigrowały potem do Niemiec.Właściwy problem z obywatelstwem zaczyna się jednak po zakończeniu działań wojennych w 1939 roku. Na mocy dekretu z 8 października 1939 roku utworzona zostaje 26 października rejencja katowicka oraz powiększona zostaje rejencja opolska. W ten sposób do III Rzeszy włączone zostają zachodnie ziemie II RP. Pojawiały się różne koncepcje dotyczące tego jak postępować z ludnością zamieszkującą te ziemie. Jeżeli chodzi o Górny Śląsk to duże znaczenie miał policyjny spis ludności przeprowadzony w 1939 roku. Była to ankieta zawierająca kilka podstawowych pytań, jak i te dotyczące narodowości. Na obszarze Śląska, który przed 1922 należał do Niemiec narodowość niemiecką zadeklarowało 94,97 % ludności, a polską jedynie 4,75 %. Jeżeli chodzi o język to niemiecki zadeklarowało 77,81 %, polski 11,9 %, a śląski 10,05 %. Ankieta spisowa była wypełniana przez wszystkie osoby, które ukończyły 12 rok życia. Niemcy zdawali sobie sprawę, że wyniki tego spisu nie oddawały rzeczywistości, gdyż wcześniejsze spisy ludności świadczyły o całkowicie przeciwnym stosunku narodowościowym, ale z drugiej strony Niemcy nie mogli stracić tak świetnego argumentu za podkreśleniem swoich praw do posiadania tych terenów.
Jeżeli chodzi o samą niemiecką listę narodowościową to kwalifikacja do określonej grupy narodowościowej odbywała się na podstawie szczegółowej ankiety zawierającej takie informacje jak: ukończone szkoły, zatrudnienie, wyznanie, miejsce urodzenia rodziców i dziadków, język, członkostwo w organizacjach. Na końcu znajdowała się deklaracja o tym czy ktoś przed 1 września 1939 roku przyznawał się stale do przynależności do narodu niemieckiego. Rozporządzenie o wprowadzeniu niemieckiej listy narodowościowej na wschodnich terenach wcielonych do Rzeszy zostało wydane 4 marca 1941 r. Jednak sama procedura przydzielania do grup narodowościowych trwała nawet jeszcze pod koniec 1943 roku.
Jeżeli chodzi o przyznawanie obywatelstwa niemieckiego to osoby z I i II grupy otrzymywały pełne obywatelstwo niemieckie. Jednak nieco inaczej było w przypadku osób zaliczonych do III i IV grupy. Osoby zaliczone do III grupy początkowo miały otrzymywać ograniczone obywatelstwo niemieckie poprzez nadanie jednostkowe po badaniach rasowych. Jednak na mocy nowelizacji z 31 stycznia 1942 r. postanowiono zrezygnować z jednostkowego nadania obywatelstwa na rzecz przyznania obywatelstwa z prawem do odwołania w ciągu 10 lat. Pomimo tego osoby zaliczone do III grupy posiadały szereg ograniczeń w stosunku do innych obywateli.
Teraz mogę nawiązać do tego co pisałem już wcześniej. W chwili, gdy składano deklaracje wierności Narodowi Polskiemu i Polsce w 1945 czy 1946 roku to nadal obowiązywała przedwojenna ustawa o obywatelstwie polskim z 1920 roku, która w art. 1 zabraniała posiadania obywatelstwa innego kraju. Tak samo zaczyna się ustawa o obywatelstwie polskim z dnia 8 stycznia 1951 r. Zatem posiadanie dwóch obywatelstw byłoby sprzeczne z prawem, więc jeżeli ktoś stawał się obywatelem polskim to tracił obywatelstwo niemieckie.
Jeżeli chodzi o Ślązaków z dawnego woj. śląskiego, którzy były w III grupie niemieckiej listy narodowościowej to poprzez złożenie deklaracji wierności narodowi Polskiemu i Polsce niejako poświadczali, że nigdy nie przestawali być obywatelami polskimi, a jedynie pod przymusem lub wbrew ich woli wpisano ich na niemiecką listę narodowościową. Dekret z dnia 6 maja 1945 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów w artykule pierwszym traktuje osoby z III grupą narodowościową nadal jak obywateli RP, bowiem w przeciwieństwie do osób, które mieszkały na terenie Ziem Odzyskanych posiadały je już wcześniej. Gdyby wówczas ktoś postanowił stwierdzić, iż posiada obywatelstwo niemieckie to podlegał by pod regulacje dekretu z dnia 13 września 1946 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego osób narodowości niemieckiej, co skutkowałoby utratą majątku i jego wysiedleniem do Niemiec.
Krzysztof Bulla
AdministratorTak jak Artur napisał Sadowastrasse to obecna ul. Krucza i należała ona w całości do gminy Rozbark. Zatem należy się spodziewać, że USC w Rozbarku obejmowało całą Sadowastrasse. Znów fakt, że raz podawane jest jako miejsce wystąpienia zdarzenia Bytom, a raz Rozbark, może być związane z tym, że w 1927 roku Rozbark został włączony do Bytomia, a wcześniej stanowił odrębną gminę, choć w znaczący sposób powiązaną z leżącym tuż obok miastem. Na pewno nie chodzi o zmianę przynależności terytorialnej w 1922 roku, bo zarówno Bytom jak i Rozbark pozostał w granicach Niemiec.
Krzysztof Bulla
AdministratorMi się wydaje że Pan trochę myli parę kwestii związanych ze stanem prawnym funkcjonującym na na terenie RP. Na samym początku trzeba odróżnić dwie kwestie:
1. weryfikacje narodowościową na Ziemcach Odzyskach (m.in Dolny Śląsk i cześć Śląska Opolskiego), czyli tych należących do Rzeszy, które przyznane zostały Polsce na mocy konferencji poczdamskiej
2. weryfikacje narodowościową na dawnych obszarach II RP (m.in. woj. śląskie) okupowanych przez III Rzesze.Jeżeli chodzi Ziemie Odzyskane to moim zdaniem oficjalne stanowisko władz państwa nie było omijane. Trzeba bowiem zauważyć, iż w 1945 roku weryfikacja odbywała się w oparciu o różnego rodzaju dokumenty wewnętrzne, a nie na podstawie powszechnie obowiązujących aktów prawnych, stąd decydujące znaczenie miała decyzja władz administracyjnych i obietnica lojalności wobec nowej władzy. Taka duża uznaniowość pozwalała na niemal dowolne przydzielanie obywatelstwa. Wystarczyła na przykład znajomość języka polskiego pozwalająca na komunikacje, aby przydzielić komuś polskie obywatelstwo.
Dopiero rok później wydana została Ustawa o obywatelstwie Państwa Polskiego osób narodowości polskiej zamieszkałych na obszarze Ziem odzyskanych z 28 kwietnia 1946 roku. Ona stanowiła w art. 1 , że prawo obywatelstwa polskiego przysługuje każdej osobie, która przed dniem 1 stycznia 1945 roku miała zamieszkanie na obszarze Ziem Odzyskanych, a także udowodniła swą polską narodowość przed komisją weryfikacyjną i uzyskała na tej potwierdzenie swej polskiej narodowości przez właściwą władzę administracji ogólnej I instancji, a także złożyła deklaracje na wierność Narodowi i Państwu Polskiemu.
Biorąc pod uwagę ten mało oficjalny sposób weryfikacji jaki miał miejsce w 1945 roku, a także problemy jakie związane były z tworzeniem nowych struktur państwowych, to raczej nie powinno dziwić to, ze nie zachowało się zbyt wiele materiałów. Spodziewałbym się, że materiały te były po prostu brakowane ze względu na to, że osób zweryfikowanych pozytywnie na podstawie samej deklaracji było bardzo dużo, a z czasem ten dokument stracił na znaczeniu, gdyż znacznie istotniejsze stało się popieranie właściwego ustroju, dla którego narodowość miała drugorzędne znaczenie. Ponadto wydanie potem dowodów osobistych sprawiło, że inny dokument potwierdzający obywatelstwo nie był już potrzebny.
W przypadku weryfikacji narodowościowej na dawnych obszarach II RP było trochę inaczej, bo w tym przypadku dochodziła kwestia pospisywania Volkslist lub przyporządkowania do określonej grupy narodowościowej na podstawie ankiety. Jeżeli chodzi o Górny Śląsk to istotne znaczenie ma tutaj Dekret z dnia 6 maja 1945 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego wrogich elementów. W rozdziale pierwszym tego dekretu jest mowa właśnie o możliwości rehabilitacji osób wpisanych na trzecią i czwartą grupę niemieckiej listy narodowościowej. Zgodnie z nim każdy kto ukończył 14 lat a był wpisany na III lub IV grupę obowiązany był do złożenia władzy administracji ogólnej I instancji deklaracji wierności Narodowi i Państwu Polskiemu. Znów rozdział drugi tego dekretu mówi o rehabilitacji osób wpisanych drugą grupę niemieckiej listy narodowościowej. W tym przypadku aby uzyskać obywatelstwo należało wystąpić z odpowiednim wnioskiem do sądu grodzkiego i wykazać polską odrębność narodową i fakt że było się wpisanym na listę narodowościową wbrew swojej woli lub pod przymusem.
Złożenie deklaracji w przypadku osób z III lub IV grupy narodowościowej, jak i wystąpienie z wnioskiem o rehabilitacje osób z II grupą było o tyle istotne, że w przypadku sprzeciwu wobec władzy w życie wchodził art. 16 tego dekretu, który przewidywał umieszczenie w miejscu odosobnienia (obozie), poddanie przymusowej pracy, utratę na zawsze praw publicznych i obywatelskich praw honorowych, przepadek całego należącego do niego mienia, a nawet przepadek mienia członków jego rodziny. Sam dekret posiadał jeszcze inne przepisy, które dodatkowo potęgowały konieczność rehabilitacji, np. art. 29, który przewidywał karę co najmniej 5 lat więzienia lub karę śmierci za ukrywanie, żywienie lub zaopatrywanie osoby która nie złożyła deklaracji wierności lub wniosku o rehabilitacje.
Potem kolejne zamieszanie wprowadził Dekret z dnia 13 września 1946 r. o wyłączeniu ze społeczeństwa polskiego osób narodowości niemieckiej, który zmienił dotychczasowe podejście do mieszkańców. Zgodnie z tym dekretem osoby, które po ukończeniu 18 roku życia swym zachowaniem wykazały niemiecką odrębność narodową pozbawiono obywatelstwa polskiego, a także jeżeli posiadali małżonków i dzieci to oni także traci obywatelstwo. Ponadto majątek ich podlegał przepadkowi i przechodził na rzecz Skarbu Państwa. Znów osoby pozbawione obywatelstwa podlegały wysiedleniu z obszaru RP.
Zatem dla mieszkańców dawnego woj. śląskiego weryfikacja była znacząco uproszczona. Sama deklaracja to karteczka formatu A5, w zamian za co otrzymywało się zaświadczenie tymczasowe na podobnie małej karteczce. Stąd moja wątpliwość że taki dokument by się zachował, a nawet jeżeli to będą to raczej pojedyncze przypadki. Jednak zachowały się rejestry deklaracji wierności w IPN i one w jakiś sposób mogłyby w tym zakresie pomóc, choć ich kompletność też jest zagadką. Na pewno co najmniej częściowo, a może nawet w pełni zachowały się postępowania rehabilitacyjne osób posiadających II grupę narodowością. Zapewne znajdą się też jakieś materiały dotyczące samej procedury weryfikacji narodowościowej, ale trudno mi jest ocenić na ile zawarte w nich informację mogą być przydatne dla genealogom.
Jeżeli chodzi o same ankiety wypełniane przez mieszkańców zamieszkujących dawny obszar woj. śląskiego to myślę, że podobnie zbiory te mogły być brakowane. Archiwa państwowe w okresie PRL miały bowiem tendencje do brakowania akt, które „nie przedstawiały większej wartości” dla państwa. Choć częściowo się zachowały, ale nie dla obszaru przemysłowego (np. Katowice, Chorzów, Bytom).
Czy mógłby Pan powiedzieć coś więcej o „dokumentach z tamtego okresu” przechowywanych w IPN w Katowicach ? Czy udało się Panu coś odnaleźć ?
Jeżeli zna Pan jakieś materiały, które mogą być przydatne do poszukiwań genealogicznych, albo jeżeli wie Pan gdzie należy szukać ankiet DVL lub deklaracji wierności oraz czy są one przechowywane w komplecie to prosiłbym aby podzielił się Pan z nami swoją wiedzą.Krzysztof Bulla
AdministratorNa szybko tłumacze ten pierwszy akt
Nr 112 Bytom 5 lipca 1884
Przed niżej podpisanym urzędnikiem stanu cywilnego stawili się dzisiaj w celu zawarcia związku małżeńskiego:
1. mistrz kowalski Mikołaj Moschny, co do osoby znany, katolickiej religii, urodzony 12 listopada roku 1856 w Rudnych Piekarach i zamieszkały w Rudnych Piekarach, syn mistrza kowalskiego Wincenta Moschnego i jego żony Zuzanny z domu Boncol, zamieszkałych w Rudnych Piekarach
2. Tekla Jadwiga Muschalik, co do osoby znana, katolickiej religii, urodzona 23 września 1854 w Bytomiu, zamieszkała w Bytomiu, córka właściciela domu Józefa Muschalika i jego żony Elżbiety Sobiegala wcześniej zmarłej, ostatnio zamieszkałych w Bytomiu
Jako świadkowie obrani zostali i stawili się
3. urzędnik górniczy Tomasz Muschallik, co do osoby znany, mający 36 lat i zamieszkały w Tarnowskich Górach
4. właściciel domu Piotr Spintzyk, co do osoby znany, mający 70 lat, zamieszkały w Bytomiu
Krzysztof Bulla
AdministratorZabrze, 10 maj 1917
Administracja tutejszego gminnego szpitala zaświadcza, że Ewa z domu Hosch owdowiała po parobku Maliku, mająca 76 lat, katolickiej religii, zamieszkała w Zabrzu przy ulicy Wilhelmstrasse 4, a urodzona w Kobiórze w powiecie pszczyńskim, jako córka zmarłych parobka Józefa Hosch i jego zmarłej żony Marii z domu nieznanej, ostatnio zamieszkałej w Kobiórze. Zmarła w szpitalu 9 maja 1917 roku o godzinie 7:45 po południu.
Krzysztof Bulla
AdministratorFaktycznie weryfikacja Ślązaków po 1945 była przeprowadzana, jednak była ona dość łagodna w stosunku do osób, które przyporządkowano do IV lub III kategorii. Osoby te zmuszone były jedynie do podpisania deklaracji na wierność narodowi i państwu polskiemu. Wobec tych osób nie zachowały się prawie żadne informacje w archiwach, a przynajmniej w archiwum państwowym w Katowicach nie uzyskałem informacji, aby cokolwiek przetrwało. Nieco inaczej jest w przypadku osób, które przyporządkowano do II grupy narodowościowej. Musieli oni bowiem wykazać brak przewinień i udowodnić swoją polskość w specjalnym postępowaniu. Dokumenty z takich postępowań są chyba częściowo w archiwum państwowym, a częściowo w IPN.
Krzysztof Bulla
AdministratorDziękuje za odpowiedź.
Krzysztof Bulla
AdministratorTłumacze na szybko, więc jakby co mogą być małe błędy.
Zabrze, 13 grudnia 1918
Tutejsza dyrekcja policji zaświadcza, że górnik strzałowy (hajer) Paweł Jan Malik żonaty z Joanną z domu Noworzin, mający 43 lata i 7 miesięcy, katolickiej religii, zamieszkały w Ligocie Zabrskiej w powiecie gliwickim, a urodzony w Pszczynie, jako syn zmarłego parobka Józefa Malika i zmarłej jego żony Ewy z domu Hoschek ostatnio zamieszkałej w Bielszowicach, zmarł w Zabrzu w szpitalu bractwa górniczego 10 grudnia 1918 roku o godzinie 6 rano.
Zabrze, 25 kwietnia 1911
Przed niżej podpisanym urzędnikiem stanu cywilnego zjawiła się dzisiaj, co do osoby znana Ewa Malik z domu Hosek zamieszkała w Zabrzu, przy Heinrichstrasse 65 i zaświadczyła, że jej mąż Rentenumsfanger (?) Józef Malik mający 64 lata, katolickiej religii, zamieszkały w Zabrzu przy Heinrichstrasse 65, a urodzony w Kobielicach w powiecie pszczyńskim, jako syn zmarłego już robotnika Malika i jego żony (bliższe informacje nie są znane), zmarł w Zabrzu w swoim mieszkaniu 25 kwietnia 1911 roku o godzinie 9:15 rano.
Jak Pan widzi w akcie zgonu jest podany rok i miejsce urodzenia Pańskiego przodka, czyli jest dokładnie tak jak mówiłem. Podani byliby też rodzice, ale jego żona nie znała ich, więc ich nie podała. Przy okazji znalazłem coś jeszcze ale pozostałe informacje przesłałem Panu na maila.
Krzysztof Bulla
AdministratorA ja bym chciał zapytać jakie dokumenty należy załączyć w celu wykazania pokrewieństwa, czy to muszą być odpisy aktów stanu cywilnego, czy wystarczy skan jakiegokolwiek dokumentu zawierającego odpowiednie informacje ?
Krzysztof Bulla
AdministratorPanie Tomaszu spoglądając na zapisy w aktach zgonu z Zabrza to skłaniałbym się ku temu, że Ludwig zmarł w młodości. W każdym razie raczej nie został w Pszczynie, bo jeżeli Ludwik rodzi się w 1877 roku i w tym roku urywa się trop w Schloss-Pless, a wiadomo że w 1899 roku cała rodzina mieszka w Zabrzu to jest duże prawdopodobieństwo, że zmarł właśnie w Zabrzu, albo jeszcze jakieś innej miejscowości w jakiej zatrzymali się Pańscy przodkowie przed przybyciem do Zabrza.
-
AutorWpisy


