Jan Proski
Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
Jan Proski
UżytkownikWięcej w załączniku
Attachments:
Jan Proski
UżytkownikBujaków.
Dnia 28 stycznia br. o godz. 11:00 przed południem żyjącemu z uprawy roli Pawłowi Twardoch urodziła jego żona Maria (której ojcem był żyjący z uprawy roli Barnabas Widuch) syna, którego proboszcz Antonius Czogalla ochrzcił 29 stycznia imieniem Paweł.
Chrzestnymi byli: Mathias Wieczorek kowal i Francisca żona chałupnika Johann Oślislo(?) obydwoje z Bujakowa.Gdzie w tym dokumencie można znaleźć imię Józef?
Jan Proski
UżytkownikPowiedziałbym tak:
Jej ojcem był Barnabas Widuch, chłop / rolnik / uprawiający ziemię.Jan Proski
Użytkownik514 – Hedwig Bronislawa
Jan Proski
Użytkownik439 – Klara Helene
Jan Proski
UżytkownikHallo @historyk85
Scheuerwärter albo Scheuermeier, Verwalter der Scheuer (stodoła w której przechowywano ziarno) – znalazłem następujące opisy, może się przydać.
1.) Auf den Gütern der Großgrundbesitzer, hatte der Scheuerwärter eine
Vertrauensstellung als Mitarbeiter der Gutsverwaltung.
Er hatte eine Aufsichtsfunktion bei der Einlagerung der gutseigenen
Ernteerzeugnisse.
Eine weitere Aufgabe war auch die Eingangskontrolle, bei der Anlieferung
der Getreide- und sonstigen Feldfruchtmengen, zu der die abhängigen
Robotbauern gegenüber der Gutsherrschaft verpflichtet waren.
Dazu oblag ihm die Mengenüberwachung bei der Auslieferung an
Mühlen, Brennereien, Großhändler etc.
Insgesamt gesehen, eine anspruchsvolle Tätigkeit bei der ein hohes Maß
an Zuverlässigkeit und Unbestechlichkeit gefordert war.2.) Vermutlich mußte zu der damaligen Zeit nach dem Einfahren das Heues (Heu – siano, a więc opis nie najlepszy) ein Scheuerwärter die Scheune mit dem Heu ständig überprüfen. Es können im inneren des Heues große Temperaturen entstehen, die zu einer Selbstzündung führen und somit die Arbeit und Nahrung für die Tiere vernichten.
Pozdrawiam
Jan Proski
UżytkownikKeuchhusten
Jan Proski
UżytkownikMasern
Jan Proski
UżytkownikHallo Pyjter,
pozwolę sobie zaproponować:
Entrichtet – uiścił opłatę, zapłaciłGruß
Jan Proski
UżytkownikAlt Dubensko am achtzehnten November tausend neunhundert siebzehn.
Vor dem unterzeichneten Standesbeamten erschienen heute Zweck der Eheschließung:1. der Bergmann z.Z. Unteroffizier von der III. Ersatz Maschinengewehr Komp. VI Armmekorps(?) Wilhelm Joiko, der Persönlichkeit nach, bekannt, katholischer Religion, geboren am einundzwanzigsten April des Jahres tausend achthundert neunzig und zwei zu Alt Dubensko im Kreis Rybnik, wohnhaft in Alt Dubensko, zur Zeit in Garnison Brieg, Sohn des verstorbenen Stellenbesitzers Josef Joiko und dessen in Alt Dubensko wohnenden Ehefrau Barbara geborenen Babczinski.
2. die ledige Gertrud Mathilde Schabon ohne Beruf, der Persönlichkeit nach, bekannt, katholischer Religion, geboren am zwanzigsten Februar des Jahres tausend achthundert neunzig und neun zu Alt Dubensko im Kreis Rybnik, wohnhaft in Alt Dubensko, Tochter des Grubeninvaliden und Waldarbeiters Robert Schabon und dessen Ehefrau Florentine geborenen Baron wohnhaft in Alt Dubensko.
Dębieńsko Stare, 18.11.1917
Przed niżej podpisanym urzędnikiem USC stawili się dzisiaj w celu zawarcia związku małżeńskiego:1. górnik, obecnie podoficer rezerwowych sił zbrojnych w garnizonie Brzeskim,
Wilhelm Joiko, o znanej tożsamości, katolickiego wyznania, urodzony 21.04.1892 w Dębieńsku Starym powiat Rybnik, zamieszkały w Dębieńsku Starym, syn zmarłego Stellenbesitzer (chałupnik albo zagrodnik albo kmieć – posiadający własny grunt) Josef Joiko i jego żony Barbara z domu Babczinski zamieszkałej w Dębieńsku Starym.2. niezamężna, Gertrud Mathilde Schabon, bez zawodu, o znanej tożsamości, katolickiego wyznania, urodzona 20.02.1899 w Dębieńsku Starym powiat Rybnik, zamieszkała w Dębieńsku Starym, córka inwalidy górniczego i pracownika leśnego Robert Schabon i jego żony Florentine z domu Baron zamieszkałych w Dębieńsku Starym.
Jan Proski
UżytkownikSzanowny Forumowiczu @alfsigr,
przede wszystkim uspokój się, bo jeszcze naprawdę stanie Ci się coś złego. To byłaby duża strata dla naszego forum. Specjaliści / fachowcy są tu bardzo potrzebni i mile widziani. Niemniej jednak muszę Ci zwrócić uwagę na fakt, iż to jest forum genealogiczne a nie polityczno-propagandowe. „Wywrotowcy” i „agitatorzy” nie mają tu wiele do szukania.
Tak na marginesie. Gdybyś mógł, to pisz zwyczajnie po polsku. Twój śląski-pisany jest horrorem i mógłby być interpretowany jako Twoja próba zapisu narzecza pierwotnych Sarmatów (Nobelpreis-verdächtige Anmaßung!)A propos dzisiejszej daty. Jeśli Twój wpis ma z nią coś wspólnego to muszę Ci powiedzieć, że jako Möchtegern – Witzbold, niestety, musisz jeszcze dużo ćwiczyć. Może na początek w gnieździe „Sokoła?”
Pozdrawiam
Jan Proski
UżytkownikSzanowny Forumowiczu @alfsigr!
Proszę nie traktować tego osobiście, ale u nos godali tak:
„Jak niy wiys ło co idzie to czim pysk.“
abo tak:
„Du redest zu viel.”I to nie była obraza, lecz tylko próba sprowadzenia pyszałka na ziemię.
Pozdrawiam
Jan Proski
Użytkownik…(druga strona)…
2.jpg
O spaniu w nocy nie można było myśleć. Czuwaliśmy każdą noc. Na nasze prawie codzienne ustne lub pisemne wnioski, z załączonymi odłamkami jak i znalezionym granatem, o przyznanie ochrony, kierowane do powiatowego przedstawiciela zwycięskich sił sojuszniczych otrzymywaliśmy odpowiedzi zawierające tylko obietnice. Czyny nie następowały. Polacy to zauważyli i stali się jeszcze bardziej bezczelni, gdyż się nie usunąłem, lecz dalej nieustraszenie pracowałem dla niemieckiej szkoły. Polacy postanowili usunąć mnie siłą ze Stanowc i zlikwidować. (Muszę nadmienić, iż byłem jedynym, który jeszcze pracował dla niemieckiej szkoły. Drugi nauczyciel uciekł w sierpniu 1920 i nigdy nie powrócił. Inni będący przekonania niemieckiego byli tak zastraszeni, że mieli strach nawet przed rozmową ze mną).
Dnia 18 marca 1921 wieczorem o godz. 7:15 zostałem zabrany przez uzbrojoną bandę, około 30 osób, z zamiarem pozbawienia mnie życia. Tylko szczęśliwym okolicznościom zawdzięczam moje życie. Tej bandzie nie udało się sforsować mocno zabarykadowanych drzwi wejściowych i okiennic. Zniszczyli pałką okno w kuchni, przebijali się drągiem przez szyby i założone od środka okiennice, które jednak wytrzymały napór. Moja rodzina schroniła się na piętrze, otwarła okna i krzycząc z całego gardła wzywała pomocy, 2 kilometry dalej było to słychać. Ta banda strzelała w górne okna po czym oddaliła się. Świadkiem jest urzędnik handlowy Kupper Wilhelm z Düsseldorf-Oberkassel Steffenstraße 3, który jako przyjezdny uczestnik plebiscytu w czasie tego napadu czasowo mieszkał u mnie.
Dnia 19 marca 1921 o godz 12:00 w południe próbowała ta sama banda mnie dopaść, na oczach przechodniów, przed moim domem. Zauważyłem to w odpowiedniej chwili i schroniłem się w posiadłości ziemskiej, gdzie u pana von Windenheim przenocowałem. Zaraz po głosowaniu, które odbyło się w szkole i do którego mogłem się udać tylko pod ochroną osób cywilnych, musiałem opuścić Stanowice. Dnia 22 marca 1921 powróciłem do mojej rodziny z zamiarem pozostania. Zaraz po moim przybyciu zebrali się wokół szkoły członkowie TowarzystwaSportowegoGimnastycznego „Sokół”, ich liczba rosła w szybkim tempie. Nie przypuszczając nic dobrego próbowałem dyskretnie opuścić budynek. Niestety zostałem zauważony przez posterunkowych i byłem ścigany aż do Czerwionki. Świadkiem jest wyżej wymieniony Kupper. Moja rodzina była każdego dnia i każdej nocy prześladowana. Moja 13-letnia córka zachorowała na spazmy. Moja żona zachorowała na zaburzenia nerwowe w podbrzuszu i cierpi z tego powodu do dziś. W ciągu 3 tygodni schudła o 40 Pfund (~20 kg?). Z tego powodu byłem zmuszony 31 marca 1921 zabrać dobytek i opuścić Stanowice.
Rybnik, Kronprinzenstr. 1, dnia 13 stycznia 1922
(-) Joseph Globisch, pierwszy nauczycielJan Proski
Użytkownik1.jpg
Krótkie uzasadnienie mojej ucieczki.
Już w okresie Świąt Bożego Narodzenia w 1919 roku otrzymywałem listy z pogróżkami wzywającymi mnie do opuszczenia Stanowic. W czerwcu 1920 podłożono i zdetonowano ładunek wybuchowy pod kamiennymi schodami prowadzącymi do budynku szkolnego. Schody zostały lekko uszkodzone, ale jedno okno piwniczne zniszczono całkowicie. W dniach 23 i 25 sierpnia 1920 przeprowadzono w moim mieszkaniu bezowocną rewizję, szukano broni. Dnia 25 sierpnia 1920 wtargnęło do mojego mieszkania, pomimo ogłoszonego stanu oblężenia, około 60 uzbrojonych mężczyzn przez których byłem maltretowany. Grożono mi nieustannie rozstrzelaniem, ogłosili mnie jako więźnia. Zaprowadzili mnie do o 130 metrów odległej karczmy, po drodze znowu znęcali się nademną, tłukli mnie po plecach i brzuchu pałkami gumowymi i kijami. Przed karczmą skazali mnie na śmierć. Wyrok miał być wykonany w Dębieńsku. Dopiero po sprzeciwie niektórych rozsądnych mieszkańców wsi zostałem uwolniony. Dnia 4 listopada wieczorem o godz. 8:45, było już zupełnie ciemno, wyważono z przemocą drzwi wejściowe do mojego domu. Z początkiem nowego roku 1921 otrzymałem znowu listy ze znanymi pogróżkami. W styczniu 1921 wieczorem o godz. 7:45 jak szedłem razem z moją córką, nauczycielką w Bełku, po posiedzeniu związku nauczycielskiego w Czerwionce, do domu, zostałem tuż przed domem ostrzelany.
Nocą 3 marca 1921 o godz.11:45 wybito dużymi kamieniami szyby w oknach mego mieszkania. Oelke, powiatowy wizytator szkolny z Gliwic, widział te kamienie.
Dnia 7 marca 1921 wieczorem o godz. 7:15 wrzucono kamień przez okno do pokoju dziennego, a w nocy o godz. 11:45 wrzucono do mieszkania granaty ręczne jednocześnie od strony południowej i północnej. Ten strach był ogromny, straty materialne były niewielkie, nikt nie został poszkodowany. Od tego dnia szkoła była ostrzeliwana i obrzucana granatami. Dnia 16 marca 1921 moje córki znalazły w ogrodzie pod oknami pokoju mieszkalnego ostry granat. Świadek, Inspektor Schlesinger w Stanowicach. Od 7 marca 1921 nie mogliśmy korzystać z pokoju sypialnego.
… (koniec pierwszej strony) …Jan Proski
UżytkownikWskazówka pod oknem „Odpowiedź”
Maximum file size allowed is 2 MB.Maksymalna wielkość pliku(-ów), tzn. jednorazowej przesyłki, wynosi 2MB. Niekiedy trzeba je skompresować albo wysłać pojedyncze pliki po kolei, niejako „na piechotę”.
-
AutorWpisy


