Krzysztof Bulla
Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
Krzysztof Bulla
AdministratorPostaram się czegoś poszukać w księgach robocizn, a jakie lata najbardziej Pana interesują 1810-1830 ?
Natomiast żeby stwierdzić czy rodziły mu się dzieci, to trzeba już zajrzeć do ksiąg metrykalnych z parafii tyskiej. A kiedy i gdzie zmarł Pana przodek Michał Jakubietz ? W jego akcie zgonu powinna być jakaś wzmianka o wieku w chwili śmierci, a może nawet i miejscu skąd pochodził, jeżeli tego typu informacji nie ma w akcie zgonu to warto zajrzeć do aktu małżeństwa tam zazwyczaj znajdowały się takie informacje.
20 czerwca 2016 o 15:49 w odpowiedzi na: Księgi z Parafi Zmartwychstania Pańskiego w Siemianowicach #9530Krzysztof Bulla
AdministratorJesteś pewien, że istniały takie księgi w tej parafii ? Z tego co wiem to pierwsza parafia w Siemianowicach Śląskich powstała w 1868 i była to parafia św. Krzyża, księgi z tej parafii znajdują się na naszej stronie. Wcześniej Siemianowice podlegały pod parafie w Michałkowicach, a jeszcze wcześniej pod parafię w Czeladzi. No chyba, że chodzi o inne Siemianowice ?
20 czerwca 2016 o 11:59 w odpowiedzi na: Nowelizacja ustawy o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach #9528Krzysztof Bulla
AdministratorZapewne odpowiedź na zadane tutaj pytania poznamy dopiero, gdy urzędnikom przyjdzie stosować tą ustawę, bo jak wiadomo treść ustawy to jedno, a praktyka urzędnicza to drugie. Dla przykładu nowa ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego weszła w życie ponad rok temu, a nadal Urzędy Stanu Cywilnego nie potrafią się do niej zastosować, albo odmiennie i często niepoprawnie interpretują przepisy tej ustawy.
Jeżeli miałbym próbować udzielić odpowiedzi to stwierdził bym, że art. 16d ust. 1 pkt 1) można interpretować na dwa sposoby:
a) jeżeli uznamy że do utrwalenia w formie odwzorowań cyfrowych zawierających metadane zaliczamy także wykonanie kopii takiego dokumentu zagranej na przykład na pamięć przenośną to wówczas nie ma żadnych przeciwwskazań, żeby materiały zdigitalizowane, które nie są dostępne w szukajwarchiwach.pl udostępniać na podobnych zasadach, tyle że w archiwum.
b) Jednak trzeba też zwrócić uwagę na 16d ust. 1 pkt 2) oraz 16 ust. 2a, które mówią o tym, że udostępnianie materiałów archiwalnych może odbywać się także poprzez przekazanie informacji w ich zawartych w postaci reprodukcji oraz że archiwa świadczą usługi archiwalne w zakresie sporządzania odwzorowań wizualnych wraz z metadanymi. W związku z tym archiwa mogłyby sobie naliczyć jakieś koszta określone w cenniku za wykonanie „reprodukcji” czy usługi archiwalnej, polegającej na skopiowaniu nam pliku graficznego na pamięć przenośną.Odpowiadając na drugie pytanie ustawa o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach, jak sama nazwa mówi odnosi się właśnie do całego narodowego zasobu archiwalnego. Natomiast te ograniczenia czasowe zawarte w art. 16b o których Pan wspomina odnoszą się do podmiotów zobowiązanych, czyli do archiwów państwowych (AGAD, AAN, NAC i 30 terenowych AP), archiwów wyodrębnionych (np. archiwum Sejmu, Senatu, IPN, CAW), a także jednostek organizacyjnych posiadających powierzony zasób archiwalny oraz bibliotek i muzeów, przechowujących materiały archiwalne, które wchodzą do państwowego zasobu archiwalnego. Ponadto jeżeli jakaś ustawa, zawiera odesłanie do przepisów ustawy o narodowym zasobie archiwalnym i archiwach to także należy stosować tą ustawę w ustalonym zakresie, np. takie odesłanie zawiera ustawa Prawo o aktach stanu cywilnego.
Krzysztof Bulla
AdministratorŚluby z 1929 roku, chyba jeszcze nie zostały przekazane do Archiwum Państwowego w Katowicach. W związku z tym powinien Pan spróbować skontaktować się z Urzędem Stanu Cywilnego. Obecnie jest możliwość osobistego wykonania bezpłatnej fotokopii takiego aktu, a jeżeli mieszka Pan gdzieś daleko to warto się też spytać, czy jest możliwość przesłania pocztą takiego aktu jako ksera niemającego mocy urzędowej, wtedy pobierana jest jakaś niewielka opłata.
Krzysztof Bulla
AdministratorJa w takim razie chciałbym zapytać się, gdzie leży problem, bo troszeczkę się pogubiłem. Zastanawiam się nad tym czy jest sens szukać jakiś ksiąg meldunkowych, o ile takowe istniały/zachowały się, jeżeli można w dość łatwy sposób dotrzeć do akt stanu cywilnego ?
Podstawą genealogii jest bazowane w pierwszej kolejności na materiałach, które stanowią najpewniejsze i najpełniejsze źródła informacji, a dopiero gdy ich odnalezienie nie jest możliwe to wówczas powinno się szukać materiałów pośrednich. W tym przypadku ja szukałbym aktów stanu cywilnego lub w drugiej kolejności metryk kościelnych. Te dokumenty powinny zawierać najwięcej informacji na temat poszukiwanych osób. Przy okazji one dają jakąś gwarancję, że informacje w nich zawarte są rzetelne.
Z tego, co zrozumiałem to ma Pani dokument ślubu z 1911 roku. W tym dokumencie zapewne jest napisane, gdzie i kiedy urodzili się małżonkowie. W takiej sytuacji odnalezienie aktu urodzenia obu tych osób powinno być bardzo proste. W tych aktach urodzenia będą podani rodzice. W zależności od tego w jakim zespole akt USC znajdował się akt urodzenia to odpowiednio trzeba poszukać w tym zespole ślubu rodziców. W ten sposób najszybciej przekroczy się rok 1874 i okaże się gdzie szukać kolejnych akt.
Jeżeli miałbym coś podpowiedzieć to musiałbym wiedzieć, w którym miejscu pojawia się jakiś problem ?
Krzysztof Bulla
AdministratorMiasta zawsze sporządzały jakieś spisy swoich mieszkańców, jednak pojawia się pytanie czy chodzi tutaj o znalezienie jakiś szczegółowych informacji, czy tylko o sam fakt zarejestrowania miejsca zamieszkania. Same wnioski o wpis do takiej księgi meldunkowej, jeżeli takowe były sporządzane zapewne już dawno zostały wybrakowane.
Ponadto na Śląsku nie spotkałem się z czymś takim jak księgi ludności stałej, które zawierały wiele przydatnych informacji. W tym czasie nie było także obowiązku meldowania się tak jak to rozumiemy w dzisiejszym tego słowa znaczeniu. Przeciętny człowiek nie posiadał przy sobie dowodu osobistego, bo nie był mu do niczego potrzebny. Sytuacja po I wojnie światowej nieco się zmienia, ale do tego czasu ludność dość swobodnie się przemieszczała.
Jeżeli chodzi o same spisy mieszkańców to najłatwiej jest dotrzeć do ksiąg adresowych poszczególnych miast, które są zdigitalizowane i umieszczone w Śląskiej Bibliotece Cyfrowej. Jeżeli chodzi o znalezienie bardziej szczegółowych informacji to chyba lepiej poszukać aktów stanu cywilnego. Tym bardziej, że jeżeli dobrze zrozumiałem to w opisanym przez Panią przypadku będzie chodziło o dziadków osób biorących ślub w 1911 roku, a więc zapewne osoby te osoby urodziły się w latach 1860-1870. Z tego względu wszystkie księgi meldunkowe czy podobne spisy mieszkańców prawdopodobnie zostały już przekazane do archiwum. Raczej nie wydaje mi się, żeby Katowice trzymały w urzędzie ponad stuletnie księgi czy dokumenty meldunkowe.
Jeżeli to byli rodowici mieszkańcy Katowic, to pomocne mogą się okazać zdigitalizowane duplikaty ksiąg metrykalnych do roku 1874 znajdujące się na naszej stronie. Jednak najłatwiej będzie chyba poszukać w archiwum w zespole akt stanu cywilnego z Katowic odpowiednich aktów. Powinny być do nich jakieś skorowidze, więc poszukiwanie nie powinno być trudne. No i raczej bym polecał osobistą wizytę w archiwum, niż oczekiwanie na to, gdy pojawią się tę akta w formie zdigitalizowanej na jakiejś stronie, gdyż z tego co wiem to USC Katowice nie zostało jeszcze w pełni zdigitalizowane.
Krzysztof Bulla
AdministratorZgodnie z ustawą o rejestracji stanu cywilnego i małżeństw z 1875 roku. Urzędy stanu cywilnego miały obowiązek sporządzania rejestru dodatkowego (Nebenregister), czyli po prostu tworzenia wtóropisów akt stanu cywilnego. Były one wysyłane do właściwego miejscowo sądu pierwszej instancji. Wówczas takim sądem był sąd obwodowy (Amtsgericht).
Pierwopisy akt stanu cywilnego do dziś albo znajdują się jeszcze w USC, albo są już przekazywane do Archiwum Państwowego. Jednak, co się stało z wtóropisami stanowi dla mnie pewną zagadkę. Jeżeli te księgi faktycznie zgodnie z ustawą były przekazywane do sądów to powinny się znajdować albo w sądzie lub co bardziej prawdopodobne w Archiwum Państwowym w zespole dotyczącym konkretnego sądu. Jednak nie spotkałem się z taką sytuacją. W związku z tym możliwe jest, że Niemcy w czasie II wojny światowej lub nawet po wojnie w drodze jakiś porozumień między państwami, zabrały do siebie wtóropisy, a pierwopisy zostały w Polsce. Ma to sens, bo ilość Ślązaków, która musiała wyjechać po wojnie była na tyle duża, że gdyby niemieckie urzędy chciały za każdym razem prosić polskie urzędy o wydanie dla tych osób aktu urodzenia lub małżeństwa to nasze urzędy miałyby problem to wszystko ogarnąć.
Moim zdaniem projekt bardzo ciekawy, ale patrząc na ilość ksiąg USC, to raczej nie spodziewałbym się żeby jakoś szybko doszło do udostępnienia całego Śląska. Tym bardziej, że na tej stronie jest dodatkowo robiona indeksacja każdej księgi. W związku z tym sądzę, że będziemy musieli poczekać kilka lat zanim ta baza będzie użyteczna dla większej ilości osób.
Na razie zrobione zostały USC tylko na litere A i B. Jednak mam wrażenie, że baza będzie obejmowała tylko Śląsk znajdujący się w Niemczech do 1939 roku, bo na przykład USC Boronów nie został zdigitalizowany w ramach tego projektu, a pierwopis, jak i wtóropis ksiąg USC do dziś znajduje się w AP Częstochowa.
Krzysztof Bulla
AdministratorNo, ale nawet udało mi się poprawnie odczytać, bo cały fragment to „zu Halemba in seiner Wohnung am neunten Januar des Jahres tausend neunhundert Nachmittags um acht Uhr ein Mädchen geboren worden sei und daß das Kind den Vornamen Sophie”, a więc o godzinie ósmej po południu rodzi się dziewczynka imieniem Zofia.
Litera ÿ kiedyś występowała w niemieckim alfabecie, a obecnie jej już nie ma. Zauważyłem, że rodzaj głoski, którą miała oddawać różnił się w zależności od okresu historycznego. W tym przypadku ja uważam, że zapisującemu chodziło o uchwycenie dźwięku między „i”, a „y”. Można zauważyć, że litera ÿ została umieszczona po dwuznaku rz, który jest on pozostałością po głosce oddawanej w języku czeskim jako ř, a zachowanej także w mowie śląskiej. Jeżeli po niej następuję głoska „y” to w mowie śląskiej przyjmuje ona dźwięk między i/y. W związku z tym, jeżeli ja czytał bym to nazwisko po polsku to powiedział bym Krzysteczko, natomiast po śląsku brzmiało by to bardziej jako Křisteczko. Mam nadzieje, że takie dość ogólne i trochę uproszczone wyjaśnienie wystarczy.
Krzysztof Bulla
Administrator1. der häusler und Maschinenwärter Michael Krzÿsteczko
2. Franziska Krzÿsteczko geborenen Nolepa seiner Ehefreu
3. der Fleischermeister Reinhold Kutzias
4. Anna Kutzias geborene Harazim seiner Ehefrau
5. acht Uhr ein madchen? (nie jestem pewien, bo to wygląda jakby ktoś wymazał górną część liter)
6. SophieKrzysztof Bulla
AdministratorJako że trochę znam okolice Wesołej to może napisze kilka moich spostrzeżeń, które być może okażą się przydatne dla dalszych rozważań na temat pochodzenia Państwa przodków. Otóż Wesoła powstała około 1710 roku, a więc stosunkowo niedawno. Przy czym teren, o którym piszę jest to tak zwana Stara Wesoła położona tuż przy granicy księstwa pszczyńskiego. Była to początkowo bardzo słabo zasiedlona okolica na którą składało się zaledwie kilkanaście domów. Charakter tej osady zapewne był rolniczo-leśniczy. Biorąc pod uwagę, że została ona założona w środku puszczy pszczyńskiej pierwsi osadnicy musieli mieć sporo pracy przy zagospodarowaniu tego terenu.
W związku z tym trzeba przyjąć, że osadnicy mogli przybyć z różnych okolicznych wiosek, dlatego teoria o przybyciu z okolic Włosienicy wydaje się być całkiem prawdopodobna. Przeglądając metryki można zauważyć, że migracje ludzi z Polski na Śląsk następowały właśnie w obrębie do około 30 km. Natomiast odrzucałbym teorie o przybyciu z ziemi przemyskiej, gdyż pokonanie tak dużej odległości na początku XVIII wieku sprawiało duże problemy, a w tym przypadku nie widzę sensu gospodarczego, politycznego czy religijnego, aby ktoś musiał zadawać sobie tak duży trud.
Z drugiej strony nie można wykluczyć, że gniazdem rodzinnym rodziny Kaszyca są okolice Mysłowic, bo przecież najczęściej bywało tak, że nowe tereny były zasiedlane przez mieszkańców sąsiednich wsi. Myślę, że Pana Michała powinno zainteresować to, że na początku XVIII wieku w Krasowych mieszkał Andrzej Kaszyca, jak i Szymon Kaczyca. To podobieństwo nazwisk być może nie jest przypadkowe, bo jeżeli uznamy że nazwisko Kaszyca to zmodyfikowane nazwisko Kaczyca to wówczas etymologia nazwiska byłaby bardzo prosta, gdyż kaczyca to śląski odpowiednik słowa kaczka.
Dziwne jest jednak to, że nie udało się Panu znaleźć chrztu Jana Kaszycy, skoro na początku XVIII wieku jednym z pierwszych mieszkańców Wesołej są: Franciszek Sitko, Marek Szygocik, Bartłomiej Sitko, Jan Molek, Grzegorz Bożek, Marcin Szyja, no i właśnie Wojciech Kaszyca. Znów, jak już wspomniałem we wsi obok w Krasowych mieszkał Andrzej Kaszyca i Szymon Kaczyca. Wydaje mi się, że któryś z nich mógłby być ojcem Jana Kaszycy, bo Andrzej i Wojciech już w 1728 roku płacą czynsz za posiadane pole.
Krzysztof Bulla
AdministratorDodałem do naszych wykazów mieszkańców spisy z XVIII wieku z obecnych dzielnic Katowic, a dawniej osobnych miejscowości takich jak: Brynów, Bogucice, Dąb, Katowice, Katowicka Hałda, Kuźnica Bogucka, Kuźnica Roździeńska, Kuźnica Szopieńska, Załęska Hałda.
Krzysztof Bulla
AdministratorZatem życzę udanych poszukiwań w księgach boguckich.
Krzysztof Bulla
AdministratorJeżeli dobrze pamiętam to Załęże przynależało do katolickiej parafii w Bogucicach i ewangelickiej parafii w Katowicach.
8 listopada 2015 o 16:26 w odpowiedzi na: Poszukuję przodków o nazwisku Wawrosz, Wawrosch albo Wawroś. #6941Krzysztof Bulla
AdministratorJa z wymienionych powyżej nazwisk mam w drzewie Błażeja Dziuka ur. 26 stycznia 1745 w Hadrze, pow. lubliniecki, Franciszka Mandle ur. 19 sierpnia 1835 roku w Łaskarzówce, pow. gliwicki i Katarzynę Hoffman alias Ochman ur. 16 listopada 1734 roku w Kierzkach, pow. lubliniecki.
7 listopada 2015 o 01:53 w odpowiedzi na: Poszukuję przodków o nazwisku Wawrosz, Wawrosch albo Wawroś. #6935Krzysztof Bulla
AdministratorJeżeli dobrze odczytałem to brzmi to tak:
14 (vierzehnten) August – Jozefa Wawrosch geb. Solisch Wittfrau des Tagearbeiters Jozef Wawrosch in Piassetzna starb von 11 (elften) August 1912 in Friedrichshütte – 70 Jahre
14 sierpnia był pogrzeb Józefy Wawrosz z domu Solisch wdowy po robotniku dniówkowym Józefie Wawroszu z Piasecznej, zmarła 11 sierpnia 1912 roku w Strzybnicy w wieku 70 lat.
Pierwsze dziecko, które rodzi się tej parze w Piasecznej to Ignacy ur. 28 lipca 1879, po nim następują kolejne urodzenia. Jednak jeżeli wierzyć dacie podanej w akcie zgonu to Józefa Wawrosz miała przy urodzeniu Ignacego 37 lat. Wynika z tego, że rodzina ta przyjechała około 1879 roku do Strzybnicy w poszukiwaniu pracy.
Moim zdaniem, żeby znaleźć jakieś dalsze informacje to trzeba znaleźć akt zgonu Józefy Wawrosz lub jej męża w USC z Piasecznej.
-
AutorWpisy


