Krzysztof Bulla
Odpowiedzi forum utworzone
-
AutorWpisy
-
Krzysztof Bulla
AdministratorJeżeli mamy zgłaszać swoje propozycje to ja proponuje;
– Mysłowice
– Chorzów/Królewska Huta
– BogucicePrzy czym chciałbym zauważyć, że Chorzów jest rozbity na dwa zespoły 674 i 678. A w przypadku Mysłowic trzeba wziąć pod uwagę kościół filialny w Niwce, który miał odrębne księgi znajdujące się w zespole 792 prowadzone zgodnie z prawem Księstwa Warszawskiego i Królestwa Polskiego. Toteż powinniśmy podzielić materiał do digitalizacji nie według zespołów, a według poszczególnych religii, a następnie według poszczególnych jednostek organizacyjnych typu parafia, gmina, itp. W ten sposób będziemy mieli kompletny zbiór przynależy do jednej parafii, a nie wycinki.
A jeżeli chodzi o digitalizacje indeksów USC z Chorzowa/Królewskiej Huty to myślę, że to bardzo dobry pomysł.
Krzysztof Bulla
AdministratorPrzypominam, że temat tej dyskusji brzmi „Geneza nazwisk”. Jednak jak łatwo można zauważyć nieco odeszliśmy od tej tematyki na rzecz historii Górnego Śląska oraz mowy śląskiej. W związku z tym żeby nieco uporządkować naszą dyskusje stworzyłem odrębny temat „Górny Śląsk – pojęcie, granice, historia”. Wydaje mi się, że jest to dobre rozwiązanie i w związku z tym proponował bym w tym temacie skupić się na genezie nazwisk, a w temacie do którego odsyłam kontynuować naszą rozmowę na temat pojęcia i historii Górnego Śląska.
Wracając do tematu. Arturze napisałeś coś takiego:
„Stąd raczej postulat, aby nasza działalność przyczyniała się do popularyzacji wiedzy o przeszłości, a w konsekwencji, do wzrostu świadomości historycznej, co jak wiesz przy sporej grupie nie potrafiącej określić swojej narodowości (dotyczy XX w., ale i obecnie pewnie tacy są), może być ważne.
XIX w. (XVIII także), to okres, gdy germanizacyjne dyrektywy płynące z Berlina zniekształcały nazwiska polskiego pochodzenia. Stąd mój pogląd, aby rozważaniami naszymi objąć okres wcześniejszy”
Czy mógłbyś odpowiedzieć mi na pytanie, które zadałem w poprzedniej wiadomości na temat tego jakie to dyrektywy płynące z Berlina w XVIII i w do pierwszej połowy XIX wieku, które nakazywały zmianę nazwisk. Czy miały one formę normatywną, czy po prostu wnioskujesz tak na podstawie tła historycznego epoki ?
Krzysztof Bulla
AdministratorOd kilku dni mam ogromne problemy, by wejść na nasza stronę internetową. Związane są one z poprawnym wyświetlaniem strony. Bardzo często wyświetla się sam tekst, który w dodatku nachodzi się na siebie, co uniemożliwia korzystanie ze strony. Nie wyświetla się też tło i grafiki. Mam też problem żeby się zalogować. Jest to dość dziwne, bo wcześniej coś takiego się nie robiło. Czyżby w ostatnim czasie wprowadzono jakieś zmiany techniczne, które mogą powodować takie objawy ? Czy ktoś miał podobny problem ?
Krzysztof Bulla
AdministratorJa przeczytałem swój post i muszę stwierdzić, że nie dopatrzyłem się tam ironii. Wbrew pozorom nie chciałem używać tego środka stylistycznego i jeżeli ktoś w ten sposób odebrał moje słowa to bardzo przepraszam. Ponadto moja wypowiedź nie była jakoś nacechowana emocjonalnie, a jedynie wyraziłem swoje zdanie. Mam wrażenie, że za każdym razem na tym forum, kiedy wyrażam swoje zdanie na daną sprawę to od razu jest to odbierane jako atak czy coś takiego, a ja nie mam takich intencji.
Arturze masz racje, że zmiany nazwisk jakie miały miejsce w XX wieku można uznać za przekraczające ramy tematu „Geneza nazwisk”. Ja zauważyłem, że zarysowałeś pewne ramy czasowe i nawet ich nie zmieniałem. Moja odpowiedź miała na celu jedynie doprecyzować to co napisałeś. Chciałem jedynie wskazać na to, że nazwiska ulegały znacznym zmianom także w XX wieku. W związku z tym wyróżniłem tam dwa okresy kształtowania się nazwisk. Pierwszy okres jest zgodny z tymi ramami czasowymi, o których napisałeś wcześniej, a drugi został nieco poszerzony i miał na celu wskazanie, że proces kształtowania się nazwisk trwał także w XX wieku, lecz nie był to już proces naturalny, ale sztuczny i związany z polityką. Wydawało mi się to dość istotne by wyróżnić te dwa okresy, które nazwałem kształtowaniem się nazwisk sensu largo i sensu stricto. Mnie uczono, że jeżeli chce się prowadzić naukową rozmowę na jakiś temat to przede wszystkim trzeba dokładnie określić pojęcia, którymi chcemy się posługiwać, aby unikać wszelkich nieporozumień.
Ja uważam, że należy oddzielić sferę naukową, od polityki. W związku z tym przy ocenie dorobku naukowego jakiejś osoby nie interesuje mnie jego przynależność partyjna. Moim zdaniem każdy rzetelny naukowiec opiera się na źródłach, więc jeżeli mam jakieś wątpliwości to sięgam do źródła i sprawdzam czy ktoś dokonał nadinterpretacji czy też nie.
Z tego, co wiem to pojęcie Górny Śląsk jest znacznie starsze, niż XIX wiek. Otóż pojęcie to pojawia się ono już w XIV wieku. Następuje wtedy stopniowe zanikanie pojęcia ductatus Opoliensis i ductatus Slesiae, a w to miejsce wchodzą różne inne określenia i to na dodatek w różnych językach. Przykładem tego może być tytuł starosty Górnego Śląska Jana Bielika z Kornic w dokumencie sporządzonym w języku czeskim z 1488 roku „Jan Bielik z Cornicz etc. hauptman horny Slezy”. (Codex Diplomaticus Silesiae T.2 Urkunden der Klöster Rauden und Himmelwitz, Dokument XCVIII, str. 206)
Innym przykładem może być podział na Silesia Inferior i Silesia Superior w dziele Joachima Curaeusa pod tytułem „Gentis Silesise annale”, które wydane zostało w 1571 roku.
Jeżeli chodzi o obszar Górnego Śląska to tu pojawia się pewien problem, gdyż można znaleźć wiele koncepcji, jednak wszystkie w zasadzie ograniczają się do pewnego trzonu jakim są ziemie należące dawniej do księstw: kaniowskiego, opawskiego, cieszyńskiego, raciborskiego, opolskiego oraz wolnego stanowego państwa pszczyńskiego. Taki obraz Górnego Śląska został przedstawiony między innymi przez Jakuba Schickfusa w dziele „New Vermehrete Schlesische Chronica unnd Landes Beschreibung” wydanym w 1625 roku (New Vermehrte Schlesische Chronica unnd Landes Beschreibung, księga 4, rozdział 2, str.7).
Według mnie najprecyzyjniejszym desygnatem pojęcia Górny Śląsk jest właśnie obszar wyznaczony przez Jakuba Schickfusa choć zdaje sobie sprawę, że istnieją pewne argumennty przemawiające za tym by ziemie kluczborską, nyską lub ziębicką uznać także za część Górnego Śląska. Jednak kwestia ich przynależności do Górnego Śląska to temat na inną rozmowę. Być może kiedyś umieszczę na forum artykuł na temat granic Górnego Śląska, który kiedyś napisałem i wtedy będzie można ten temat szerzej porozmawiać.
Ja w każdym razie używam pojęcia Górny Śląsk w takim znaczeniu jakie przedstawiłem powyżej. Myślę, że większość osób świadomych historii swojego regionu używając terminu Górny Śląsk ma na myśli podobne jego znaczenie. Zważając na argumenty, które podałem powyżej nie mogę się zgodzić z tezą, iż pojęcie Górny Śląsk przed końcem XIX wieku było nieużywane. Ponadto nadal nie mam pojęcia, co miałeś na myśli o wprowadzeniu pojęcia Górny Śląsk przez Niemców pod koniec XIX wieku, skoro pojęcie to było znane i stosowane od XIV wieku. Nie podałeś żadnych konkretnych przykładów. Ponadto piszesz o reformach administracyjnych w Cesarstwie Prus, a z takiego państwa nie było. Za to istniało Cesarstwo Niemiec, które w pod koniec XIX wieku na nie przeprowadzało zbyt daleko idących reform administracyjnych na Górnym Śląsku. Ja myślę, że powinieneś przytoczyć tych historyków, należących do RAŚ, którzy błędnie używają ahistorycznego pojęcia Górny Śląsk oraz podać jakieś konkretne przykłady i argumenty, ponieważ jak na razie odrzucanie pojęcia Górny Śląsk wydaje mi się całkowicie bezpodstawne i niezrozumiałe.
Ponadto obecnie przez Śląsk Opolski najczęściej ma się na myśli dwa desygnaty. Pierwszym jest obszar województwa Opolskiego, choć nie jest to do końca poprawne określenie, to jednak jest ono znacznie lepsze, niż określenie Opolszczyzna. Drugim i znacznie bardziej precyzyjnym desygnatem pojęcia Śląsk Opolski jest teren dawnego księstwa opolskiego. W związku z tym usunięcie pojęcia Górny Śląsk i wprowadzenie na jego miejsce pojęcia Śląsk Opolski nie wydaje mi się dobrym rozwiązaniem ze względu na zamieszanie terminologiczne jakie może to spowodować. Znów wyciąganie wniosku, że sztuczne twory pruskiej administracji jakimi były rejencje, w jakikolwiek sposób nawiązywały do dawnego podziału Śląska na księstwa nie ma sensu. Należy zauważyć, że kiedy w 1815 roku dochodzi do stworzenia nowego podziału administracyjnego w Prusach to utworzone zostają 4 rejencje legnicka, wrocławska, dzierżoniowska oraz opolska. Jak łatwo można zauważyć każda z nich wywodzi swoją nazwę od stolicy danej rejencji, gdyż z tego co wiem księstwa dzierżoniowskiego nigdy nie było, gdyż leżało ono na terenie księstwa świdnicko-jaworskiego. Znów fakt, że Opole było wtedy najważniejszym miastem w okolicy spowodowało, że właśnie tam została ustanowiona stolica rejencji dla obszarów położonych w górnym biegu Odry.
Podkreślę jeszcze raz, to że mam inne zdanie na jakiś temat, to nie znaczy, że nie szanuje twoich poglądów, wręcz przeciwnie ja bardzo chciałbym poznać twoje zdanie na powyższy temat i zapraszam cię do dalszej dyskusji, opartej na merytorycznych argumentach. W związku z tym ponawiam propozycje, jaką złożyłem ostatnio, aby stworzyć osoby temat do rozważań dotyczących pojęcia Górnego Śląska oraz mowy śląskiej. Co ty na to ?
Ja wychodzę z założenia, że nawet jeżeli ktoś się z kim nie zgadza to nie oznacza to od razu, że dalsza dyskusja jest niemożliwa. Wręcz przeciwnie jedynie poprzez wymianę poglądów można dojść do słusznych wniosków. Mam nadzieje, że skoro kierujesz się zasadą „tylko prawda jest ciekawa” to nie oznacza to zamknięcia się na poglądy i argumenty innych osób tylko dlatego, że mogą mieć nieco inne przekonania społeczne, polityczne czy gospodarcze. Jak zauważyłeś ja podczas dyskusji, która ma być czymś więcej niż zwykłą pogawędką staram się unikać uogólnień, odwołań do polityki i zawsze podawać jakieś merytoryczne argumenty. Stąd nie rozumiem, dlaczego ktoś odbiera to jako atak na czyjąś osobę ?
W ten sposób trochę zboczyliśmy z temu nazwisk na temat genezy pojęcia Górny Śląsk, lecz myślę że są to rozważania interesujące, a na pewno potrzebne.
Wracając do meritum. Interesuje mnie pochodzenie nazwisk występujących na Śląsku i bardzo ciekawe było by stworzenie kilku takich porównań, jak na przestrzeni kilku wieków ewoluowało nazwisko, aż do dnia dzisiejszego. Jednak skoro uważasz zmiany polityczne w XX wieku za zbyt kontrowersyjne. To oczywiście można się ograniczyć, tylko do XIX wieku.
Jeżeli chodzi o temat nazwisk występujących głównie na Śląsku. To podkreślam, po raz drugi, że chciałem wskazać na pewne cechy charakterystyczne nazwisk tu występujących, których nie znajdziemy w innych regionach, gdyż nazwiska te wykształciły się właśnie na Śląsku, a nie na Mazowszu czy Pomorzu. Zgadzam się, z tobą że powstały one pod wpływem mowy śląskiej, co z resztą napisałem już w pierwszym swoim poście. Nie ma żadnego sporu, że ich etymologia tych nazwisk będzie zbieżna z etymologią nazwisk, które będą zapisane w brzmieniu charakterystycznym dla Mazowsza czy Pomorza. Ty jednak zarzuciłeś mi że nie jest prawdą, że nazwiska typu Polok, Wanot, Musioł czy Kowol występują głównie na Śląsku, a więc a contrario stwierdziłeś, że występują one powszechnie w całej Polsce. No i z tym stwierdzeniem się nie zgodziłem. Zakładam, że w podobny sposób twoje słowa zrozumiał Mirosław.
Znów ja chciałem jedynie zwrócić na bardzo ważny element w kształtowaniu się nazwisk na Śląsku jakim jest między innymi mowa śląska. Wydaje mi się to bardzo istotne, jeżeli chcemy mówić o genezie nazwisk, a nie tylko samej etymologii, bo jak ustaliliśmy mamy tu do czynienia z procesem, który trwał do XIX wieku. Toteż badając etymologie jakiegoś nazwiska, zgodnie z metodą retrogresywną, tak charakterystyczną dla badań genealogicznych, należy najpierw ustalić jakie czynniki wpływały na nazwisku w XIX wieku, a potem w XVIII wieku i tak dalej, aż dojdziemy do pierwotnego brzmienia nazwiska.
Tutaj wchodzi w grę to co napisałem o zmianach nazwisk w XX wieku. Chciałem zauważyć, że w celu ustalenia rzetelnej etymologii czyjegoś nazwiska konieczne jest prześledzenie jego zmian w XX wieku, gdyż osoba, która teraz nazywa się Król nie oznacza, że jej przodkowie byli od wieków Polakami. Należy bowiem stopniowo prześledzić zmiany jakie zachodziły na przestrzeni wieków. Może się okazać, że nazwisko Król zostało spolszczone po 1945 roku z niemieckiego König, znów ta niemiecka forma została zniemczona w 1939 roku z formy Konik, ale przeglądając dalej akta metrykalne może się okazać, że ten Konik to był kolonista, który przybył na Śląsk w XVII wieku pod nazwiskiem König.
Bardzo zaciekawiło mnie też to, co napisałeś na samym końcu, że istniały jakieś dyrektywy płynące z Berlina w XVIII i w do pierwszej połowy XIX wieku, które nakazywały zmianę nazwisk. Czy miały one formę normatywną, czy po prostu wnioskujesz tak na podstawie tła historycznego epoki ?
Krzysztof Bulla
AdministratorBardzo się ciesze, że temat wzbudził zainteresowanie. Jednak nie chciałbym, żeby znów doszło do jakiegoś sporu. W związku z tym drogi Arturze skoro piszesz na samym początku, że „Temat jest nie tylko pasjonujący, ale i złożony. Aby do niego uczciwie podejść, należałoby najpierw odrzucić ideologie i aprioryzmy.” Toteż proszę cię o abyś nie używał sformułowań, które mogą być kontrowersyjne, na przykład na temat mowy śląskiej. Z resztą Mirosław całkiem słusznie stwierdził, iż trudno jest mówić o powszechności twojego twierdzenia, skoro wśród naukowców, jak i zwykłych użytkowników mowy śląskiej jest duże zróżnicowanie poglądów.
Pozwól jednak, że wytłumaczę się z użytych pojęć. Po pierwsze używam pojęcia „mowa śląska”, gdyż jest to według mnie jest pojęcie najbardziej neutralne i powszechnie akceptowane. Z tego względu, iż jest tłumaczeniem na język polski wyrażenia „gŏdka ślōnska”. Można jeszcze używać pojęcia naukowego, jakim jest etnolekt lub dialekt. Znów pojęcie gwara mimo, iż stosowane w literaturze naukowej jest odbierane przez wiele osób jako pejoratywne, gdyż wtedy stawia się jak to stwierdziłeś „gwarę śląską” obok gwary więziennej i szkolnej. W związku z tym staram się unikać tego sformułowania. Tak samo staram się unikać używania innych kontrowersyjnych stwierdzeń, które niepotrzebnie spychają rozmowę z głównego tematu na poboczne rozważania, np. „powrót Śląska do macierzy”. Ja nie mam nic przeciwko temu, aby zastanowić się nad poprawnością, czy neutralnością pewnych pojęć, jednak w tym celu stworzył bym odrębny temat, gdzie można by podać stosowne argumenty za i przeciw, co do używania określonego pojęcia.
Nie rozumiem jednak, co miałeś na myśli na temat ahistoryczności pojęcia Górny Śląsk. Jeżeli mógłbyś doprecyzować, co chciałeś przez to powiedzieć ? W tym momencie jako członek Górnośląskiego Towarzystwa Genealogicznego czuje się trochę zakłopotany. Nie za bardzo też rozumiem, w jaki sposób XIX wieczni Niemcy mieliby tu mieć jakiś wpływ.
A teraz do meritum. Jeżeli nie zgadzasz się z moją tezą, dotyczącą rozmieszczenia nazwisk o cechach charakterystycznych dla naszego regionu czy wykazujących cechy śląskiej mowy. To w takim razie jak wyjaśnić przestrzenne rozmieszczenie mojego nazwiska czy kilku wymienionych w poprzedniej mojej wiadomości ?
Ja zdaje sobie sprawę z tego, że na Śląsku przez te kilka ostatnich wieków osiedliło się wielu przybyszów ze wszystkich stron świata. W związku z tym na Śląsku mieszka wiele osób, których nazwiska zostały ukształtowane poza Śląskiem (na przykład nazwiska kończące się na -ski, -cki znacznie rzadziej powstawały na Śląsku, niż w Polsce), czy też nazwiska które powstały w związku z przybyciem jakieś osoby z innego regionu (na przykład przytoczone już tutaj: Mazur, Polak, Czech, itp.).
Ja nie wiem czy mnie dobrze zrozumiałeś. Ja po prostu chciałem wskazać na dość ciekawy fakt, że można wyróżnić grupę nazwisk, których przestrzenne rozmieszczenie pod względem częstotliwości występowania mieści się w historycznych granicach Górnego Śląska, a czasem nawet je wyznacza. O ile „Nowaka” czy „Kowala” spotkasz w całej Polsce to „Nowoka” czy „Kowola” spotkasz głównie na Górnym Śląsku.Na temat okresu historycznego, który nas interesuje wskazywał bym czas w którym formowały się nazwiska, a więc praktycznie od końca średniowiecza, aż do XX wieku. Wyznaczam tak szerokie ramy czasowe, gdyż jak sam to Arturze stwierdziłeś kształtowanie się nazwisk to był proces, a więc pomimo tego, że od XIX wieku nazwiska stają się dziedziczne i w miarę stałe, to nadal dochodzi do wielu czynników które je przekształcają. Wspomnę tu choćby o urzędowych zmianach nazwisk w okresie międzywojennym, a potem podczas II wojny światowej. Nie raz spotkałem się przeglądając księgi USC z sytuacją, że jakieś niemiecko brzmiące nazwisko w okresie międzywojennym zostało spolszczone, a po wybuchu wojny ponownie zniemczone przez co utraciło styczność ze swym pierwotnym brzmieniem. W związku z tym za zasadne przyjmuje wyznaczenie tak szeroki ram czasowych. Oczywiście z drugiej strony można by wyróżnić ramy czasowe sensu stricto obejmujące naturalny proces kształtowania się nazwisk, gdzie dominowały głównie czynniki społeczne, a nie polityczne. Wtedy za zasadne wydaje mi się ograniczenie tych ram czasowych do XIX wieku.
Ja też nigdzie w poprzedniej wiadomości nie odrzucałem prac prof. Rymuta, a tylko wskazałem na pewne niedoskonałości, które z większym lub mniejszym nasileniem występują w pracach językoznawców zajmujących się etymologią nazwisk. Jednak chętnie przyjże się zaproponowanym przez Artura pozycją, choć część już znam.
Krzysztof Bulla
AdministratorWydaje mi się, że jeżeli ktoś robił kopie metryk to z okresu późniejszego, niż połowa XX wieku. W takim razie trzeba by zacząć od USC. Nie wiem czy to już Pan robił, ale ja na początku spróbowałbym uzyskać fotokopie aktów stanu cywilnego dotyczących urodzenia Pana pradziadków oraz ich akt ślubu. W tych aktach znajdzie Pan co najmniej informacje na temat daty i miejsca urodzenia Pana prapradziadków. Znając datę urodzenia obu prapradziadków można uzyskać fotokopie ich aktu urodzenia i być może w przypiskach do aktu urodzenia będzie tam jakaś wzmianka na temat zgonu takiej osoby lub ślubu tej pary. Znając datę ich ślubu też warto uzyskać kopie aktu małżeństwa. Chodzi głównie o to by spojrzeć na wszystkie możliwe przypiski jakie znajdują się na akcie, a których nie uwzględnia się w odpisach.
Jeżeli w przypiskach nie będzie żadnej poszlaki to wtedy można poprosić o poszukanie tych aktów przez urzędnika USC. Jeżeli urzędnik odmówi to wtedy może dałoby się uzyskać jakieś pismo, które można by przedłożyć AAD w Katowicach, gdyż oni szukają po 1874 roku akt tylko wtedy, gdy USC nie znalazł aktu.
Krzysztof Bulla
AdministratorA czy mógłby Pan napisać jaki dokładnie okres Pana interesuje i czyjego aktu zgonu Pan szuka ? Bez tych informacji trudno coś sensownego podpowiedzieć. Parafia w Wiśle Wielkiej powstała dopiero w 1925 roku. W związku z tym jeżeli to mają być akty wytworzone po 1925 roku to istnieją tylko trzy możliwości USC, archiwum archidiecezjalne i parafia. Jeżeli nie ma skorowidzów w USC to jest pewien problem. Jednak zawsze można zapytać się czy urzędnik USC nie byłby na tyle miły, aby poszukać tego aktu ? Czasami znajdą się jacyś urzędnicy, którym zależy na tym aby pomóc petentowi. Z tego co widziałem na stronie AAD w Katowicach to mają u siebie jakieś księgi z Wisły Wielkiej, ale pozostaje pytanie czy na parafii te księgi też pozostały. Jeżeli na parafii zostały księgi z okresu, który Pana interesuje to można jeszcze zadzwonić na parafie i zapytać o możliwość poszukania odpowiednich aktów.
Krzysztof Bulla
AdministratorZrobiłem dziś księgi z Żyglina 1 i 2. Księgi zostały w pracowni, więc jak ktoś może je odnieść w poniedziałek to byłbym wdzięczny. W archiwum zamówione jest jeszcze chyba 3,4,5 z Żyglina.
Krzysztof Bulla
AdministratorNo to wychodzi na to, że prześledziliśmy jaką karierę można zrobić poprzez ożenek. Teraz trzeba by ustalić czym zajmował się Jan Śmieja, który był „noch frey” oraz czy jego synem był Szymon ?
A kiedy dokładnie po raz pierwszy pojawia się alias Bartecki ? Jest to ciekawe, bo bardzo długo się utrzymuje, pomimo że początkowo we wsi nikt takiego nazwiska nie nosił.
Natomiast, co do urodzin Jana Śmieji to urodził się dokładnie 11 lipca 1862 roku jako syn Ludwika Śmieji alias Barteckiego, a chrzest był 14 lipca 1862 roku, więc teraz wszystko się zgadza.
Krzysztof Bulla
AdministratorJa ze swojej strony bardzo zachęcam do dzielenia się przykładami aliasów znalezionych w rodzinie czy też u obcych, każdy przykład może być wartościowy. Jeżeli ktoś ma jakieś ciekawe historie to będzie bardzo miło jeżeli je opisze. Jedynie poprzez wymianę informacji możemy dojść do jakiś konstruktywnych wniosków. Podobnie, jeżeli ktoś zna jakieś materiały, które mogłyby być pomocne to myślę, że też warto tu je umieścić.
Krzysztof Bulla
AdministratorIndeksów nie mam, ale mam różnego rodzaju notatki i kilka rodzin opisanych. Zawsze można podać jakieś imię i nazwisko, a ja spróbuje poszukać. Jednak od razu uprzedzam o kilku bardzo istotnych faktach. Po pierwsze cały Boronów jest zindeksowany przez księży z Boronowa w formie pisemnej. Natomiast księgi z tej parafii są trochę niekompletne, gdyż nie ma ksiąg ślubów i zgonów z 1754-1765 oraz księgi urodzeń z 1787-1797. Co więcej tych ksiąg nie było już zapewne około 1800 roku. Wnika to z tego, że przeglądając indeks z Boronowa, możemy zauważyć gwałtowną zmianę stylu pisma około 1800 roku. Z drugiej strony już w indeksach te brakujące lata są pominięte. Być może już na początku XIX wieku powstał pierwszy indeks do tych ksiąg, a kolejne były wpisy już tylko uzupełnieniami. Nawet jeżeli został, on sporządzony później to w 1900 roku księgi z 1787-1797 już na pewno nie było. Natomiast ksiąg z lat 1754-1765 też prawdopodobnie już nie było, bo w indeksach zawsze w tym miejscu jest luka. Jednak jak już wcześniej napisałem zawsze warto napisać może uda mi się coś wymyślić.
Krzysztof Bulla
AdministratorSam nie wiem jak należy rozumieć ten dopisek, bo gdy teraz spojrzałem na księgi robocizn to zobaczyłem tam raczej „noch frey”, czyli „jeszcze wolny”. Miało by to większy sens, gdyż do ksiąg robocizn wpisywane były zazwyczaj osoby, które miały jakieś świadczenia wobec księcia lub przynajmniej zamieszkiwały na jego ziemi, np. karczmarze. Natomiast wspominane przez Pana osoby wydają się być całkowicie niezależne od księcia i nie są zobowiązani do żadnych świadczeń. Ponadto pojawiają się oni w spisie z 1733 roku, natomiast w spisie z 1720 roku, ani w spisie z 1764 roku ich nie ma. Co więcej zostali oni dopisani inną ręką w sposób bardzo niestaranny w rubryce osób bez domu. W związku z tym pojawia się pytanie jaki mogli oni posiadać status społeczny?
Moim zdaniem byli to tzw. ludzie luźni. Była to dość specyficzna grupa ludności, albowiem nie posiadali oni żadnych nieruchomości, a zamieszkiwali w pokojach wynajętych od innych gospodarzy. Jednak nie byli wprzęgnięci w system folwarczno-pańszczyźnany, przez co cieszyli się wolnością. Często zmieniali miejsce zamieszkania i pracowali tam gdzie byli potrzebni. Niejednokrotnie dochodziło do sezonowych wędrówek za pracą takich ludzi z Polski na Śląsk. Oczywiście taka sytuacja nie podobała się w RP, więc próbowano zlikwidować tą grupę zmuszając ich stałej pracy. Wydaje mi się, że takie przypasowanie tych ludzi ma sens, choć oczywiście żeby to potwierdzić należałoby przeprowadzić wnikliwe badanie.
Natomiast nawiązując do rodziny Śmieja chciałbym zauważyć, iż przyjrzałem się trochę tej rodzinie i mam kilka wniosków. Po pierwsze w 1733 roku pojawia się Jan Śmieja, który najprawdopodobniej jest „luźny” i przybył do Wisły z innej miejscowości, być może nawet z Polski za pracą. Twierdzenie to opieram na tym, iż nie znalazłem go w poprzednim spisie, więc raczej musiał niedawno przybyć do Wisły Wielskiej. Potem znów go w spisach nie ma, a więc najwyraźniej nadal nie posiadał w ten wsi żadnego domu, bo inaczej został by uwzględniony.
Jednak w internecie można znaleźć informacje o sprzedaży karczmy w Wiśle przez Jana Smieje z 1842 roku. W związku z tym należy podejrzewać, iż w pewnym momencie dostali się oni w posiadanie karczmy. Jednak jak wiemy na początku nie byli oni karczmarzami w Wiśle. W 1733 roku karczmę miał Michał Paszek, w 1750 roku karczmę miał Jurek Wysisk, a w 1764 roku karczmę w Wiśle miał Jurek Paszek.
Natomiast 2 lutego 1823 roku karczmarzowi Józefowi Bartezkiemu alias Smieja i Agnieszka Aschaltysinie rodzi się syn Ludwik. Znów Freischolz Ludwik Smieja al. Bartezky ma z Marią Paszek córkę Marię ur. 2 maja 1857 roku. Nie mam zbyt wielu danych ale na podstawie tego co napisałem karczma w Wiśle musiała przejść w ręce Barteckich, którzy potem byli jakoś związani ze Śmiejami.
Jednak, chciałem się jeszcze odnieść do tego, co Pan napisał w swoim artykule pt. „Śmiejowie, czyli …”. Napisał Pan tam, że ostatnim tytularnym wolnym sołtysem był Jan Śmieja żyjący w latach (1857-1934). Jednak ja nie znalazłem, żadnego Jana Śmieji, który rodził by się w tym roku, za to rodzi się Maria Śmieja, która zapewne później została żoną Ludwika Żmija.
Z drugiej strony wchodzi jeszcze akt sprzedaży karczmy przez Jana Śmieje w 1844 roku oraz testament wolnego zagrodnika Jana Śmieji z 1849 roku, w którym przekazuje on swoje gospodarstwo nr 33 synowi Ludwikowi. W związku z tym albo jest to jakaś inna rodzina, albo Józef Śmieja tak naprawdę nazywał się Jan.
Ja tylko troszkę przybliżyłem temat myślę, że trzeba by dokładnie prześledzić drzewo genealogiczne tej rodziny, wtedy wyjaśniło by się coś na temat karczmy oraz tego jak należy interpretować zapisek „noch frey”. Chyba, że ma Pan opracowane drzewo genealogiczne Śmiejów. wtedy można by od razu porównać czy to się wszystko ze sobą zgadza.
Krzysztof Bulla
AdministratorWedług mnie wtedy Wymysłów należał wtedy do Siemoni, choć nie jestem całkiem tego pewien. Jednak Bytom tak daleko nie sięgał w tym czasie. Znów w Dobieszowicach, nie było jeszcze osobnej parafii. Natomiast wydaje mi się, że przed 1821 rokiem, kiedy doszło do zmian w organizacji terytorialnej biskupstw Wymysłów mógł być w parafii w Sączowie. Myślę, że najlepiej będzie jak wypowie się tu ktoś kto szuka przodków w tych parafiach.
Krzysztof Bulla
AdministratorJeżeli urodził się w 1857 roku, to do armii trafił by w 1877 roku, więc w szeregach armii znajdował się co najmniej do 1879 roku, a w czynnej służbie do 1881 roku. A czy sprawdziła Pani wszystkie zgodny z USC Rogoźna z lat 1877-1881 ? Jeżeli tam nie trafił ten akt zgonu to pozostaje szukać informacji po miejscowościach w, których znajdowały się garnizony.
Krzysztof Bulla
AdministratorNie wiem czy zawsze tak przebiegała rejestracja zgonów osób zmarłych podczas służby wojskowej, ale ja spotkałem się z sytuacją, gdzie informacje o zgonie przesyłano do urzędu stanu cywilnego, w obrębie którego znajdowała się miejscowość, w której narodził się zmarły. Bardzo nietypowe i dziwne jest to wykreślenie ze skorowidza. Trudno powiedzieć czym mogło być podyktowane. Być może już wcześniej został gdzieś wystawiony akt zgonu.
Jeżeli chodzi o rekrutacje, to jeżeli Pani krewny dostał się do piechoty to mógł znaleźć się w 23 Brygadzie Piechoty w Nysie, w 1 Górnośląskim Pułku Piechoty, bo w jego okręgu wojskowym (Landwehrbezirk) znajdował się powiat rybnicki. Natomiast pojawia się pewien problem, bo 1 Górnośląski Pułk Piechoty po zakończeniu oblężenia Paryża w 1871 roku, aż do 1888 roku znajdował się w garnizonie w Rastatt w Badenii. A Pani twierdzi, że brat pradziadka zmarł w 1881 roku. Toteż nie wiem czy, aż tak daleko wysyłano by żołnierzy ze Śląska, choć może brak aktu zgonu spowodowany jest tym, że został on wystawiony w Rastaat. Po drugie w grę może wchodzić też Nysa, bo tam znajdowało się dowództwo wielu oddziałów z Górnego Śląska. Może gdyby podała Pani jakieś bardziej szczegółowe dane na temat poszukiwanej osoby, to łatwiej byłoby coś ustalić, a przynajmniej przydała by się data urodzenia.
Panie Józefie faktycznie bardzo ciekawy dokument, choć szkoda że zdjęcie jest tak mało wyraźne, bo na jego podstawie można by spróbować ustalić, do jakiego oddziału w latach 30 XIX wieku trafiali Górnoślązacy z ziemi pszczyńskiej, a zapewne i jeszcze większego obszaru, bo w 1830 roku organizacja wojskowa nie była tak rozbudowana. jak w XX wieku.
-
AutorWpisy


